Coś optymistycznego

Coś optymistycznego

Nasz kraj jest jednak bardzo prorodzinny. I darmowa edukacja, i służba zdrowia. Wszystko na tip top….

Myślicie, że sobie jaja robię? Ależ skąd!

Córka Pierwsza dostała mapę od premiera, ja dostałam od ministra zdrowia zaproszenie na cytologię. W te pędy się zapisałam. Korzystamy z życia!

I tak w temacie: ktoś chciałby się ze mną spotkać w listopadzie? Niekoniecznie na cytologii oczywiście. Będzie niepowtarzalna okazja. Mam tylko jedno ALE. Nie wolno mnie dotykać. Bo nie lubię.


27 thoughts on “Coś optymistycznego”