Cztery dni minęły

Cztery dni minęły

Córki dzisiaj przytuptały do domu. Na nogach, bo to tylko 2 km, a OB oczywiście oddał swoje auto do mechanika (jak on kiedyś będzie, ale nie będzie naprawiał samochodu, to będzie znak, że przyleciał samolotem…). No przytuptały. A ja nawet nie pozwoliłam się im rozebrać, tylko dałam im rękawiczki, drożdżówkę w łapę i zamknęłam za nimi drzwi.

Bo mam przecież jeszcze jeden dzień! Do jutra, do 20!

– Czy ty je w ogóle kąpiesz? – upewniłam się jeszcze podczas czatu z OB.

– Dzisiaj tak…. – odpowiedział.

Czyli jutro jeszcze będę musiała je odmoczyć.

Ale to jutro. Dzisiaj jeszcze cisza, spokój, relaks. Doczytam książkę… Niestety.

Bo mi żal będzie.

Bo ma 400 stron i mnie pochłonęła bez reszty. Jest magnetyczna, tajemnicza, świetnie napisana. Sprawdziłam nawet recenzje w sieci i wychodzi na to, że nie jestem w tej dobrej opinii odosobniona.

Miniaturzystka

Jak macie jakąś babę do obdarowania jeszcze, tak na ostatnią chwilę, to polecam. Chyba, że jest homofobką, to nie. Co się ma oburzać…. Ale jak lubi Holandię, to tak. Moja jest pożyczona, ale sobie kupię i będę mieć na własność. O!


19 thoughts on “Cztery dni minęły”