Dlaczego bloguję, a nie sprzedaję skarpetki?

Dlaczego bloguję, a nie sprzedaję skarpetki?

Ano dlatego, że nie znoszę powtarzalności….. Jak pracowałam w gazecie, to początki były fajne, ale gdy kolejny rok z rzędu obskakiwałam i opisywałam wszystkie dożynki w powiecie, to przy 10 fotografii wieńca dożynkowego miałam serdecznie dosyć. A na blogu… piszę sobie co chcę.

Niestety macierzyństwo też wiąże się z powtarzalnością. Tak jak dzieci uwielbiają rytuały, tak ja ich nie znoszę i na myśl o wieczornej kąpieli potomstwa, która zawsze przebiega tak samo (awantura, nalewanie wody, awantura, rozbieranie dzieci, mycie, wyciąganie ich z wody, awantura…) mam spazmy. Ale dzisiaj córki mnie zaskoczyły. Bo zajęta rozmową z moim niedoszłym byłym mężem rzuciłam:

– To napuśćcie sobie wody i się umyjcie…..

I po kwadransie Córka Pierwsza krzyknęła, że mogę je z wanny wyciągać. Bo umyte. I spieprzył się rytuał. Ku mojej uciesze.

PS. Gdyby to były inne dzieci, to pewnie by się potopiły. Ale spoko. Mają skrzela. Bo to żaby takie….


27 thoughts on “Dlaczego bloguję, a nie sprzedaję skarpetki?”