#dobrazmiana

#dobrazmiana

Ci co mnie dłużej znają, to wiedzą, że ja nigdy w dobrą zmianę nie wierzyłam. Tak bez złośliwości, bo nawet nie jestem porządnym lewakiem, ale jak prawie 2 lata temu gapiłam się w telewizor, to w głowie miałam słowa klasyka: „Beata, to jebnie”.

Wiele od tego czasu się w moim myśleniu nie zmieniło, poza tym, że  przekonałam się, że czasami dobra zmiana przybiera niespodziewane skutki i że „nie ma tego złego”…

Otóż babcia, czyli moja własna, rodzona matka, odeszła wczesnej wiosny od komputera i w słowach, niezwykle brutalnych jak na swoje możliwości (jest ex-polonistką), powiedziała, że ma tego dosyć, że ona woli nie wiedzieć co się dzieje, nie chce już czytać komentarzy na Onecie, nie będzie scrollować już Facebooka.
Ona się ZASZYJE.

W ogrodzie się zaszyje. I się zaszyła. Tak się zaszyła, że teraz, na tych 500 metrach kwadratowych ugoru, kopców krecich i mrówczych, mamy skrzynki z truskawkami, zagony z lubczykiem i pietruszką, czosnek niedźwiedzi, krzaczki porzeczek, agrestu, a nawet jakieś owoce goi, tyczki, po których pnie się groszek, a jesienią mają być też dynie. „Chyba, że te cholerne ślimaki wszystko nam zeżrą” powiedziała babcia, najwyraźniej manifestując swoją niechęć do mięczaków (albo Francuzów)

#dobrazmiana


33 thoughts on “#dobrazmiana”