Dzień osób z chorobami umysłowymi, nerwowymi i epilepsją

Dzień osób z chorobami umysłowymi, nerwowymi i epilepsją

No to się MS walentynkowo wzięła za przyrządzanie potrawki z jagnięciny na wieprzowinie. Spaliłam na razie jeden garnek i mam nadzieję, że to wino wytrawne, które było w babci barku, nie było drogie.

Córki z okazji Walentynek zrobiły mi święto, czyli wyjątkowo nie darły gęby, która będzie pierwsza. Zgodnie doszły do wniosku, że dzisiaj, w drodze wyjątku obie będą szły równo za rączkę. I tak się do przedszkola spóźniłyśmy pół godziny. Za to w szatni na Córkę Pierwszą czekały trzy walentynki. Jedna nawet była z czekoladką, a druga z lizakiem. Jedna anonimowa, jedna od Szymka, który raczej źle ulokował swoje uczucia, bo CP przecież go nawet na urodziny nie zaprosiła i jedna od Maksa, który ma dziewczyn kilka (wysoki blondyn o niebieskich oczach) i w którym CP widzi swojego przyszłego partnera życiowego. Od razu pomyślałam, że nawet mi do głowy nie przyszło, by z CP przygotować jakąś walentynkę dla wszystkich jej chłopaków, ale zaraz potem doszłam do wniosku, że co będzie za lafiryndę robić, niech oni jej dają prezenty, a nie że ona się ugania. A nie, przepraszam. Ona miała walentynkę dla swojej pani. Był to rysunek wykonany niebieską kredką. Na rysunku była Elsa z bajki „Kraina lodu”, dwa bałwany i święty Mikołaj. Cóż, każdy ma takie Walentynki, na jakie sobie zasłużył.

Ja za to sama sobie zrobię dobrze, czyli zjem tę potrawkę z jagnięciny na wieprzowinie, a na podwieczorek zrobimy wspólnie z dziewczynami gofry z bitą śmietaną i posypką. Oczywiście będą miały kształt serduszek. Te gofry. Bosssko.


16 thoughts on “Dzień osób z chorobami umysłowymi, nerwowymi i epilepsją”