Freelancer wśród ludzi

Freelancer wśród ludzi

Pojechałam dzisiaj do takiej jednej firmy na szkolenie. Miałam tę firmę za korpo, bo wszystko takie zbiurokratyzowane. Żeby wejść do środka to trzeba pokazać dowód, zaświadczenie o niekaralności i zostawić odciski palców, a i tak po człowieka zjeżdża specjalna osoba wyznaczona do zjeżdżania po gości. Ale poza tym okazało się, że to całkiem niewielka firma, w której ludzie jedzą, gdy są głodni, chodzą sobie po herbatę, odbierają prywatne telefony i w ogóle nie wyglądają na znerwicowanych, do tego mówią poprawną polszczyzną, bez anglojęzycznych wtrąceń. Poza tym, jak im powiedziałam, że o 15:00 wychodzę, to o 14:50 pozwolili mi się ubierać.

Fajnie.

Miła odmiana po 4 latach pracy zdalnej.

Jedno mnie zdziwiło….

Wiecie, że jak człowiek pracuje, tak normalnie, w biurze, to wychodzi z domu jak jest ciemno i wraca, jak jest ciemno? A dzieci ze szkoły musi odebrać babcia i dać im jeść i wysyła sms’y z pytaniem „Kiedy wrócisz?”.

Szał…

Ja bym tak nie mogła. Chyba. Na razie nie będę próbować…


53 thoughts on “Freelancer wśród ludzi”