Dzieci z wolnego wybiegu, czyli jak podróżować tanio, zwiedzać i cieszyć się spokojem

Dzieci z wolnego wybiegu, czyli jak podróżować tanio, zwiedzać i cieszyć się spokojem

Czy zbyt często siedzicie w domu, dzieci wrzeszczą, znajdujecie jogurty w pościeli, a kot znowu został ogolony do łysej skóry przez Waszego trzylatka? Ba, wszyscy tak mamy, nie? Dlatego ja, dorosłe dzisiaj dziecko z wolnego wybiegu, które łaziło po wsi, żarło chleb ze smalcem na zmianę z chlebem z miodem albo z masłem i cukrem, bardzo cenię sobie moje dzieci, kiedy są poza murami domu. Jeśli czujecie się klaustrofobicznie w Waszych apartamentach o powierzchni 29 metrów kwadratowych, w tym 3 sypialnie i jedna łazienka, oto moje cenne rady, jak przeżyć i nie zamordować potomstwa, jak nie zmarnować sobie życia i nie zbankrutować fundując dzieciom fantastycznie drogie atrakcje.

Atrakcje stacjonarnie, czyli zostań rolnikiem albo przynajmniej działkowcem

RODOS – popularne „rodzinne ogródki działkowe otoczone siatką”. Mieszczuchom w wieku poniżej średniego wydają się śmieszne, ale ja, dziewczyna ze wsi, nie wyobrażam sobie mieszkania bez ogródka. Nawet jeśli ten ogródek miałby mieć 3 metry na 3. Zwłaszcza kiedy są dzieci. My mamy to szczęście, że ogród ma 1000 metrów kwadratowych minus podjazd i dom, ale i tak zostaje sporo. Dzieci od wiosny do jesieni spędzają w ogrodzie więcej czasu niż w domu. Nie godzą się na razie na spanie w nim, ale pracujemy nad tym. I co prawda szlag mnie trafia, kiedy ciągle wchodzą po picie, na siku, po zabawkę, na skargę, ale jednak wiem, że są bezpieczne, bo ogrodzone, są na świeżym powietrzu, bo pod sosnowym lasem i że jak coś zadepczą, to babcia nie urwie im łbów (bo się wmówi babci, że to nie one i że te róże wcale tam nie rosły). Stałym wyposażeniem naszego ogrodu jest drewutnia-straszak (“bo Was tam zamknę i nie wypuszczę!”), trampolina, w tym roku odnowiona, leżaki, hamak, grill, klatka dla świnek morskich. Świnek morskich nie łączcie z grillem. Kolejność przypadkowa. W ogrodzie dziewczyny podlewają kwiaty, skaczą, leżą, odrabiają lekcje, kolorują, medytują…. Jeśli stajecie więc przed wyborem mieszkania, to bierzcie parter z ogródkiem. Pisze Wam to matka, która jako niedzietna kupiła mieszkanie na 3 piętrze.

Dzieci najtrudniejsze są w domu i najwredniejsze dla własnych matek

(dlatego 26 maja zasuwają po kwiatki i czekoladki)

Dzieci są zaprogramowane na przygodę – tak mówiła Powsinoga, która szlajała się z dzieciakami od zawsze. Mnie jakoś podróże z nimi przerażały, a dokładnie to wkurzało mnie zabieranie ze sobą wszystkich klamotów, wózków, butelek. Teraz jest łatwiej, bo dziewczyny kumają, o co w podróżowaniu chodzi i mają wyższą nośność, niż maluchy. Dlatego, jeśli tylko jest ładny dzień, staram się z nimi gdzieś jeździć. Nie zawsze mam na to środki finansowe, bo księgowa na urlopie/L4 i w ogóle 3 tygodnie temu zapomniała o przelewie do mnie/wysłała go przecież wczoraj, dziwne, że nie doszedł, czasem tankuję za 100 zł, biorę kanapki i jedziemy w długą, gdzieś, gdzie za wejście płaci się parę złotych, albo nie płaci nic…

Krótkie wycieczki po okolicy, czyli cudze chwalicie, a swojego na oczy nie widzieliście

Każdy ma w pobliżu swojej miejscowości skansen, muzeum, ciekawe miejsce, w którym tanio lub w ogóle za darmo (!!!) można spędzić czas. Gdyby spojrzeć na mapę Kaszub, to życia by mi nie starczyło, by je wszystkie z dziećmi zobaczyć. A warto. Przekonałam się o tym wielokrotnie. Np. Rzucewo z osadą rybacką (wejście ok. 2 zł) albo latarnia Stilo z wydmami (chyba 3 zł za wejście na latarnię, wydmy są za friko) albo absolutnie bezpłatny (jeśli pominie się pobliską Ikeę) gdański Pachołek, z którego rozciąga się przepiękny widok na Gdańsk i zatokę. Objawieniem było dla nas gospodarstwo z alpakami “odkryte” w sierpniu zeszłego roku, a niedawno skoczyłyśmy też do skansenu w Nadolu. 20 km od nas. Wierzcie mi, bywam w okolicy kilka razy do roku, bo po drugiej stronie Jeziora Żarnowieckiego jest nasze ulubione kąpielisko, a do skansenu trafić nie mogłyśmy. Ostatecznie 16 zł za nas trzy trzeba było zapłacić, w komplecie dostałyśmy audio przewodnik. Dziewczyny były zachwycone. Głównie audio przewodnikiem.


Poszukajcie wiadomości o atrakcjach w Waszej okolicy. Czasami umykają, dopóki nie ma się dzieci. I co ważne – dzieci mają w cholerę krótką pamięć. Serio. Można co roku odwiedzać to samo miejsce, a im opada szczęka i zachowują się, jakby nigdy z domu nie wychodziły do tej pory…

Weekend z dziećmi poza domem, czyli wakacje bez urlopu

Klasa Córki Pierwszej miała komunię. Ona do komunii nie podchodziła i nawet nie miała do nikogo o to żalu. Ba, była szczęśliwa, bo nauczyciele nic nie zadawali przez ten czas, kiedy przygotowania do komunii były już mocno intensywne. Takich dzieci jak CP wśród moich znajomych jest bardzo dużo i wszyscy wpadli na ten sam pomysł – na komunie wyjeżdżają. Jedna kumpela to nawet dowcipnie wybrała wycieczkę o nazwie“Bliżej bogów”.

My zdecydowałyśmy się na wyjazd do Karwi, 30 km od domu. W zeszłym roku byłyśmy na dwóch biwakach: w Chmielnie i we Wdzydzach Tucholskich – godzinę drogi od domu. Uwierzcie mi, nawet krótkie wakacje, nawet blisko, to inny rodzaj wypoczynku, niż zwykły weekend w mieszkaniu. Nie pierzecie, nie sprzątacie, nic nie jest jak zwykle, inaczej jecie, inaczej śpicie, inaczej odbieracie rzeczywistość. Często też noclegi w jednym miejscu sprzyjają odwiedzaniu innych – ode mnie 50 km do Władysławowa jeździć się nie chce – 15 km z Karwi? Spoko!

Pobyt taki nie musi być drogi – wiosną w pensjonatach noclegi są tańsze, gotować można na miejscu, chodzić po chleb do piekarni i robić kanapki na cały dzień, czy iść na pizzę. I trudno, że zimno, że wieje… córkom się podoba, a ja zmuszam się do wypoczynku. Taki trening lenistwa jest zbawienny dla psychiki. I jakie piękne zdjęcia z plaży można przywieźć do domu! To znaczy tak słyszałam, bo ja akurat nie umiem zdjęć robić.

Wy nie musicie jechać na plażę jak my: może być jezioro, las, puszcza, góry. Przecież w każdym rejonie kraju jest godne odwiedzin miejsce. Znacie je?

Tekst sponsorowała marka 5.10.15. , która oferuje ubrania dla dzieci na cały rok, żeby mogły wygodnie podróżować, a jednocześnie, żeby wyglądały jak dzieci znanej blogerki – czysto, modnie i kolorowo. Kolekcje widoczne na zdjęciach:
Heritage Variety
Tropidelic
Sport Vibes
Mix&Match


6 thoughts on “Dzieci z wolnego wybiegu, czyli jak podróżować tanio, zwiedzać i cieszyć się spokojem”

  1. Ale wam zazdroszczę tego morza, tak blisko… Moje dziecię już wyrośnięte i trudno mu znaleźć atrakcje, które byłyby w stanie odciągnąć go od kompa, ale próbujemy;)

  2. Matko czy mogłabyś zrobić jakiś mini-przewodnik „gdzie z dziećmi tanio na Kaszubach” bo jak na hasło „park rozrywki pomorskie” itp to trudno znaleźć a najfajniej z polecenia :D. Apropos z darmowych wiem ze jest zoo w Człuchowie, chociaż jeszcze nie dotarłam bo 2 godz podróż mnie przeraża chwilowo

  3. Świetny tekst. Pytanie dotyczące zdjęcia z ogrodu. Kocyk okrągły z flamingiem. Gdzie go można dostać? Jest świetny 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz