Jak z przytupem pójść w 2014?

Jak z przytupem pójść w 2014?

To dobrnęliśmy do końca roku 2013. Nigdy nie byłam przesądna i uważałam, że 13 zwykle nie robi mi krzywdy, w związku z czym przeniosłam się pod numer 13, a na tablicy rejestracyjnej Hondzi jest 13. Cóż, jak wchodziłam w rok 2013 to życzyłam sobie szybkiego rozwodu, a Sylwestra spędzam ostatecznie z tym kolesiem, z którym się miałam rozwodzić. Ja to dziwna jestem, co?

Ten sam koleś robił dzisiaj obok mnie sernik. Twierdził, że wie co robi, bo przecież zna przepis i już robił. Ależ trudno mi było się nie odzywać przez całą godzinę jego obłąkańczego maratonu po kuchni. Ostatecznie przy informacji, że sernik ma być pieczony w jakiejś kąpieli wodnej przejęłam stery, a jemu kazałam pozmywać. Ale jak coś nie wyjdzie, to na bank będzie na mnie. Tak to już jest.

 

Plan na Sylwestra mam złożony. Po pierwsze, około 18:00 chcę wyjąć z lodówki Sprite’a i Cin Cin Limonkę i się lekko wstawić. Po 22:00 Ojciec Biologiczny ma mnie zaprowadzić lub zanieść do auta (zależy jak bardzo lekko się wstawię) i zawieźć mnie na Sylwester z Polsatem. Chciałam jechać na Sylwester z TVN, ale OB powiedział, że on do Krakowa jechać nie będzie. A jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma.

A jak wrócimy, to wypiję resztę Sprite’a z limonkowym Cin Cin i pójdę spać, bo Córki to pewnie wstaną o 7:30.

W związku z tym, że cały wieczór będę lekko wstawiona, nie będę w stanie nic Wam napisać, więc już teraz życzę Wam szampańskiej zabawy i dobrych filmów w TV (bo teraz to mnie na pewno czytają tylko te osoby, które nie wychodzą na Sylwestra), a w przyszłym roku spokoju, niedoboru mocnych wrażeń i zajebistych notek na blogach. Albo przynajmniej na tym jednym, na którym właśnie jesteście.

Do siego!


18 thoughts on “Jak z przytupem pójść w 2014?”