Już mi wystarczy

Już mi wystarczy

Czas najwyższy, żeby OB się spakował i wrócił do kraju tulipanów. Że mi na spółkę z córkami całego litrowego Tymbarka wypił – przeżyję. Że rano nie miałam co jeść, bo wyżarł mi bułki – przeżyję. Ale że po moim dizajnerskim chlebaku przejechał nożem, jakby w domu nie było dwóch desek do krojenia, to mu nie daruję. Jeszcze jak mu powiedziałam, że chlebak przez rok zyskał na wartości i dzisiaj OB musi mi za niego oddać 200 zł, to powątpiewał. To dziad!

Ale zanim wyjedzie, to jeszcze dzieci musi wziąć ze sobą do Warszawy. Jutro. Bo jednak się zdecydowałam, że mają jechać. Już nie mogą, ale MAJĄ. Dzisiaj o 19:00 idę na nastawianie kręgosłupa, więc nie wysiedzę w aucie 6h. Córki też nie wysiedzą, ale to już nie mój problem będzie. OB mi zamontował na ścianie dwa wielkie portrety córek. Gdy tylko rzucę okiem w stronę kanapy, będę je miała jak żywe. Może nie będę płakać z tęsknoty. Poza tym mam to:

Książki na wolny weekend
Książki na wolny weekend

 

Idę gacie pakować. I skarpetki, spodnie, bluzki, piżamki. I kapcie, maskotki, biszkopty, soczki, jogurty, bułki z serem. Bo OB na pewno zapomni im dać jeść…

Aaaaaa, jak oni sobie beze mnie poradzą? Aaaaaaaa


25 thoughts on “Już mi wystarczy”