Kochani ojcowie

Kochani ojcowie

Kieruję te słowa do tych tatusiów, którzy odeszli. Którzy ułożyli sobie życie, są w nowych związkach, kupili sobie nowe domy. Do tych, którzy jednak czasami myślą o dzieciach – o swoich dzieciach, o tych, które zostawili za sobą, w dawnym życiu.

Niczemu się nie dziwcie.

To jest absolutnie normalne, że gdy spędzacie z nimi w ciągu roku maksymalnie dwa tygodnie, nawet jeśli są to tygodnie pełne atrakcji – wyjść na basen, do kina, na zakupy, na słodkie śniadania, tak słodkie, że aż wszyscy rzygacie tęczą, dzieci wiedzą, że to tylko dwa tygodnie. Jeśli dwa razy w miesiącu wysyłacie im smsa: „Hej, zadzwoń do mnie”, bo szkoda Wam ćwiartki euro na zadzwonienie samodzielnie, to dzieje się tak, że…

…one przestają oddzwaniać. Oddzwaniać, odbierać. Na informację: „Hej, tata do ciebie dzwonił!” zareagują wzruszeniem ramion.  Już nawet nie pytają, kiedy przyjedziesz. Naprawdę. I to się dzieje naturalnie. Nie trzeba bardzo się starać, nie trzeba podszeptów byłej żony czy byłych teściów – my kompletnie nie mamy tutaj nic do roboty.

Sami sobie pracujecie na to, by nie widzieć urodzin, ślubów, narodzin wnuków.

Żaden to wysiłek, prawda? Wystarczy nie przyjeżdżać i nie dzwonić. Nagroda przychodzi bardzo szybko.

Pozdrawiam.


82 thoughts on “Kochani ojcowie”