Lodówkowe dylematy

Matka Sanepid dysponuje 30-letnim Mińskiem. Mińsk jest koloru żółtego, otwiera się na prawą stronę (odwrotnie niż powinien), zamrażalnik ma wiecznie oszroniony i ciężko z niego wyjąć lody z migdałami oraz pizzę z dyskontu. I żre prąd. Głównie żre. Sprawdziłam. 800 kWh rocznie. I już jak wstawiała Matka w róg kuchni tego Mińska, to wszyscy na niego patrzyli ze smutkiem i mówili:

– Jeszcze troszkę i kupisz sobie lepszą.

I ten dzień nadszedł. Matka trochę tekstów natłukła i zaczęła szukać lodówki. Najpierw nastawiła się na używkę. Bo taniej. Potem zaczęła analizować. Że używka to jednak bez gwarancji. Że trzeba się najeździć, naszukać, zorganizować transport i to jeszcze najlepiej „w pionie”. I przestawiła się Matka na szukanie lodówek nowych.

I okazało się, że różnica między używaną lodówką, zwłaszcza z komisu i z transportem a nówką, która przyjedzie kurierem i będzie miała 2 lata gwarancji wynosi… ok. 200 zł. I wczoraj z eks sąsiadką MS pooglądała różne modele, wybrała jeden, wróciła do domu i … znalazła w Internecie taką samą, ale tańszą o 150 zł niż widziała stacjonarnie. I zamówiła. Zamówiła już wczoraj, bo obok lodówki był napis „Tylko dzisiaj dostawa za darmo”. Ciekawe, bo dzisiaj też jest taki sam napis, przy tej samej lodówce, za tę samą cenę.

Ale nic to.

Będzie MS miała lodówkę*, która potrzebuje tylko 200 kWh rocznie. Ma przekładane drzwiczki. Zamrażalnik na dole. Powłokę antybakteryjną. I specjalny uchwyt na flaszkę. Wina. I nie buja się, jak Córka Pierwsza w niej grzebie szukając parówek.

O ile MS w nocy spać nie mogła, bo tyle na lodówkę wydała, o tyle dzisiaj, jak wkładała zakupy do tej starej i żółtej, zaczęła się cieszyć.

 

 

 

 

* Marki nie podam, bo mi za to nie zapłaciła 😉 Ale jak się szybko zepsuje to podam. Będę psy na tej marce wieszać…


14 thoughts on “Lodówkowe dylematy”

  1. Oj, domyślam się co Matka czuje, my w ten sam sposób kupiliśmy teraz pralkę. Po 2 miesiącach wożenia prania po ludziach (szykowaliśmy się do opuszczenia kraju, więc nowej nie kupowaliśmy), co przy dziecku było koszmarem! Niech pralka dobrze się chowa! 😉

  2. Stary Mińsk to i u mnie siedzi. Na szczęście już w piwnicy… Kasa wydana, ale zaraz będziesz wkładac do czystej, nowej i działającej lodówki żarełko! 😀

  3. Hej,
    fajny blog, fajnie sie czyta, jednak te wieczne nagabywanie sponsorow (np. kup mi lodowke) juz niekoniecznie. Wprawdzie oznaczasz pewne teksty jako reklama, super! Jednak w tekstach nie oznaczonych jako reklama, rownez widac stala troske o pozyskanie sponsorow. To sie niezbyt dobrze czyta. Prosze o wiecej tekstow neutralnych. Inaczej, czytelnik ma wrazenie, ze bieze udzial w jakiejs grze…
    Pozdrawiam
    Ps. Skoro pisalas o wyborze nowej lodowki, moglas juz podac jej nazwe dla czytelniczek

    1. Nigdy nie nagabywałam sponsora o kupno lodówki (nawet w bezpośrednich negocjacjach dotyczących publikacji reklamy), a jeśli miałaś takie wrażenie, to przykro mi bardzo, za wrażenia nie mogę odpowiadać. Ja wiele rzeczy traktuję z przymrużeniem oka, ironizuję, więc może to stąd… Jeśli piszę o tym, że moja Honda jest stara to rozumiem, że wg Ciebie szukam sponsora nowszego auta, tak? Zepsute wahacze, które trzeba wymienić, to warsztatu, który za reklamę mi go wymieni? Albo jak piszę, że mam starą kanapę, to nowej kanapy?

  4. Zgadzam się z Moniq. Lubię Matkę Sanepid. A raczej lubiłam, bo ostatnio większość wpisów sponsorowana, a jak już nikt Matce lodówki nie kupił, to to koniecznie należy podkreślić i broń boh nie podać marki. Dziwnie się tu porobiło.

    1. Większość wpisów, to znaczy ile? 60% 70% 90% Nie wydaje mi się…. A markę lodówki pominęłam też między innymi dlatego, żeby zaraz nie pojawiło się 100 maili, że ta jest do dupy, a inna to jest lepsza. Kupione, załatwione i nie czuję się w obowiązku by podawać markę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz