Matka się zakochała

Matka się zakochała

Pewnie się zastanawiacie co u Matki. No Matka chodzi z głową w chmurach, bo się kompletnie zakochała. We Florence+The Machine. Normalnie nie była jakąś wielką fanką. Taką groupies, jak w przypadku Pearl Jam to na pewno nie. I w sumie wcale jej się nie chciało do Łodzi w grudniu tłuc na koncert, zwłaszcza że wiedziała, że Florence będzie też w Gdyni na początku wakacji. Ale bilety kupione – cóż robić. Wsiadła i pojechała.

I był super.

Matka sobie wczoraj koncerty na YT pooglądała i ta Florence to na koncertach w długich kieckach stała przed mikrofonem, co najwyżej jedną łapą machnęła, drugą łapą machnęła, a w Łodzi był ogień. Po scenie prawie 2 h biegała, ochroniarze za nią z potem na czole (tak myślę, bo siedziałam w XXV rzędzie w sektorze R, to wiele nie widziałam), ale energią aż kipiała. A na tych filmikach flegma taka. Dlatego warto jednak czasami wsiąść w auto i śmignąć sobie przez Polskę w ruinie 400 km, by zobaczyć jak jest naprawdę.

I teraz Matka chodzi i śpiewa i codziennie inny dzwonek w komórce ustawia, chociaż do Matki to nikt nie dzwoni. Dzisiaj jednak dzwonek taki jest:

Cacy.

A w związku z tym, że firma Go Ahead kasuje negatywne komentarze dotyczące organizacji koncertu na swoim profilu, to napiszę tutaj. Co mi tam!

Organizacyjnie spaprali sprawę.

Podobno było 14 000 fanów. To dużo. Za dużo na dwa otwarte kible i na 3 szatnie, obsługiwane przez 3 osoby na krzyż. Z jednej strony nie wolno było wnieść zabójczej broni jaką jest parasol (a lało jak z cebra), z drugiej ludzie po 1,5h stali ściśnięci jak sardynki po odbiór kurtek. Ja z moim metrem osiemdziesiąt czułam momentami, że odpływam w ścisku i zaduchu, a co dopiero taka nastolatka metr sześćdziesiąt? Aż dziw, że nikomu się nic nie stało. A do tego po koncercie zamknięte były punkty z napojami. Brawo Go Ahead!

Nie wolno było wnosić gumy do żucia, bo to „pożywienie”, mój podręczny kompaktowy Canon przeszedł przegląd jak na lotnisku, brokat, który wnosili fani uznany został za produkt łatwopalny i skrajnie niebezpieczny. Jako osoby z biletem na trybuny, które przyszły na 1,5h przed koncertem weszłyśmy co prawda bez problemu, ale ci co kupili wejście za 3 stówki na płytę stali na deszczu w olbrzymich kolejkach. Przestałam im zazdrościć, gdy to zobaczyłam. Brawo Go Ahead!

Tutaj mi nic nie skasują. I nie wygrają z Internetem.

Widzimy się w Gdyni, fani i fanki!


38 thoughts on “Matka się zakochała”