Mistrzynią flirtu to ja nie jestem

Mistrzynią flirtu to ja nie jestem

Moje rozmowy z wiecznymi chłopcami coraz bardziej mnie wciągają. Nie ma nic zabawniejszego niż zbijanie z tropu „szalonego, wolnego, niezależnego” 37-latka.

– Masz dzieci? Mieszkają z tobą? – spytał.

– Nieeeee, skąd! Mieszkają w ogródku, w takim drewnianym domku, raz w tygodniu zanoszę im jedzenie….

Więcej się nie odezwał. Serio, nie wiem dlaczego….

– To mówisz, że masz dzieci? – spytał się kolejny amant zaczepiający mnie w sieci.
– Mam.
– Małe?
– Małe, a co?
– No bo nie wiem czy nie będą płakać, jak późno wrócisz do domu….. (tutaj puścił oczko, jakby był pewien, że mam zamiar w trymiga się z nim umówić i zarwać z nim noc)
– Nie, nie będą. Zawsze jak jestem na randce, to grzecznie czekają na mnie w samochodzie na parkingu….

I znowu straciłam kandydata na męża…… Umrę w samotności i zjedzą mnie owczarki.


48 thoughts on “Mistrzynią flirtu to ja nie jestem”