MS kontra browary

MS kontra browary

Prezent musiałam kupić. Mężczyźnie lat 3—cośtam. No pić już może. I pije. Piwo. Ale nie tak, że od rana chodzi od baru do baru. On smakuje, zna jakieś tam rodzaje. No to pierwsza moja myśl – piwo!

Tylko ja znam Tyskie, Warkę i Redd’sa, więc uderzyłam do kolegi z Krakowa. Kolega z Krakowa skierował mnie do sklepu w moim mieście i napisał, że  z browaru X, Y i Z będą dobre.

To pojechałam do sklepu z piwami, wchodzę, a tam… same piwa. Nie spodziewałam się, że zobaczę aż tyle piwa. Cztery ściany, regały od podłogi po sufit i same piwa.

  • Co podać? – spytała pani obsługująca.
  • Piwo bym chciała….
  • A jakie?
  • Dobre…..

Już, już widziałam, że pani z obsługi robi  facepalm, ale postanowiłam ją zaskoczyć, wyciągnęłam komórkę i mówię:

  • Kolega mi doradził, żebym kupiła coś z browaru X, Y i Z.

Pani się ożywiła, otworzyła wielką lodówkę z milionem rodzajów piwa:

  • To z browaru X będą tutaj. Które???

Jpdl…. Które? Jak ja tylko Warkę, Tyskie i Redd’sa??? Zrobiłam losowanie. Pani podeszła do kolejnego regału, ale już krzyczałam, że ma sama wybrać. Cztery piwa chcę, do pioruna, mnie wszystko jedno!

Wybrała.

Ale najwyraźniej jest masochistką, bo zamiast skasować te cztery i wysłać mnie do diabła spytała:

  • To może jeszcze jakieś ŚWIĄTECZNE?

i wskazała kolejny regał z piwami ze św. Mikołajem na etykiecie…

Następnym razem kupię jedną flaszkę. Wódki.


14 thoughts on “MS kontra browary”