Nasz proboszcz nie ma mediów

Nasz proboszcz nie ma mediów

Ksiądz miał przyjść do nas. Na kolędę. Kolejny raz tak wypadło, że babcia wyjechała, więc obowiązek czekania spadł na mnie i na dziadka. A dziadek bardzo lubi kolędy, bo zawsze konfrontuje poglądy naszego proboszcza z poglądami polskiego episkopatu. Dodam, że proboszcz zawsze wypada korzystnie i jest miłym człowiekiem. Po prostu.

– Kolęda przełożona na inny dzień – poinformowałam.

– Skąd wiesz? W Internecie nie ma żadnej informacji – dziadek jak zwykle spytał wujka G. i odwiedził stronę parafii.

– Sąsiadka jeździła i informowała.

– To nowoczesny przekaz informacji.

– Klasyka w czystej postaci – przyznałam.

– Dawniej na Kaszubach taka osoba chodziła po wsi ze specjalną pałką – dziadkowi się zebrało na wspominanie dwudziestolecia międzywojennego…. – Na końcu pałki była szpara i zatknięta w niej kartka z informacją.

– A teraz wychyliła się z renówki i powiedziała.

– Czyli gębą a nie pałką – podsumował.

Nie wiem jaka byłaby moja reakcja, gdyby z auta wysiadła sąsiadka z pałką, ale pewnie modlić bym się zaczęła i bez księdza.


12 thoughts on “Nasz proboszcz nie ma mediów”