Niby koleżanka, a świnia

Niby koleżanka, a świnia

Staram się o pracę. Nie jakoś przesadnie,  bo w moim życiu jest tak, że im bardziej się staram, tym gorzej mi wychodzi. W każdym razie koleżanka dała cynk, że u niej w firmie potrzebują ni to dziennikarza, ni copywritera, ni wolontariusza, bo pensja taka sobie. Ale jednak. Moje bardzo kreatywne CV, gdzie w hobby zaznaczyłam, że lubię piec drożdżówki przekazała komu trzeba. Zadzwoniła dzisiaj ustalić ze mną termin rozmowy z samą górą („Nie no, nie mogę.. basen córki, weź znajdź inny” – ot, praca kontra samotne macierzyństwo). I jak już ustaliła, to się pytam, czy ma dla mnie jakieś wskazówki…

– Bądź sobą! – powiedziała bez namysłu.

Świnia, nie?


12 thoughts on “Niby koleżanka, a świnia”