O prezencie – puenta

Chociaż czy ja wiem czy to puenta. Ale lud pyta, lud wymaga, to dopowiem, że Córka Pierwsza w sprawie prezentu milczała jak zaklęta. Owszem, wspominała Córce Drugiej, że otrzyma dodatkowy upominek w dniu swoich urodzin, ale wciąż nie zdradziła jaki to. Aż nadeszła środa. 27 lutego.

– Córko Pierwsza, dzisiaj Córka Druga ma urodziny, możesz jej dać prezent. Chyba że chcesz go jeszcze zapakować…

– A po co? Tak jej dam… – i radośnie podała swojej siostrze koszmarnie różowo-fioletowy kontener z psem i asortymentem weterynaryjnym. Po czym uznała, że to jej się należy zaszczyt wypróbowania prezentu, bo przecież ona go kupiła i się o mało córki nie pobiły.


8 thoughts on “O prezencie – puenta”

  1. Trochę podobnie dostałam od mojej córuni kulki rafaello na Walentynki… Podobno długo wybierała te idealne, wydała własne pieniądze (o czym mnie od razu poinformowała), a jak już dała to stwierdziła, że to ona może zdecydować kogo wolno mi poczęstować a kogo nie, bo to ona przecież kupiła… No i sytuacja zrobiła się średnia, bo okazało się, że ją poczęstować oczywiście mogę, ale jej brata już nie.

  2. Mój syn sprytnie kupił swojej młodszej siostrze auto zdalnie sterowane, nie mając świadomości, że Młodsza pokocha je od pierwszego wejrzenia i to ONA będzie nim driftować do upadłego :::)))) ….ale miał minę 🙂
    pozdrówka!

  3. skoro mało się nie pobiły, znaczy, że obu się podobał baardzo, prezent udany. Kochana CP, kochana CD, tylko Ty jesteś be, bo Ci się nowy piesek w domku nie podoba 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz