Ospa w natarciu

Ospa w natarciu

Córka Druga nie może tak po prostu przechorować ospy. Dostać pryszczy, podrapać się po tyłku, zagorączkować i wyzdrowieć. Nie… Ona musi od razu Matce swojej dopieprzyć powikłaniami. Tak na wszelki wypadek, żeby Matka za szybko o tej ospie nie zapomniała i żeby dzień przez koncertem Pearl Jam nie była pewna czy pojedzie, czy też zmarnuje bilet. Niech no spróbuje gówniara Matkę w domu zatrzymać, to te 207 zł + 10 za przesyłkę, czy ile to tam było, będzie Matce z odsetkami zwracać z pierwszej wypłaty z nocnej zmiany w McDonaldsie.

Bo CD ma infekcję. Skórę sobie zakaziła pod kolanem prawym. Ma czerwono, ma grudki jakieś, boli ją tak, że nogę oszczędza. Panikarą nie jestem, ale stwierdziłam, że może lepiej niech ją obejrzy lekarz. Cóż… inni rodzice siedzący w przychodni pewnie nie byli zadowoleni z tego obrotu sprawy, zwłaszcza że Córka Druga fantazyjnie jest wymalowana na twarzy i gdyby nie to, że była nieco odizolowana, na pewno zebrałaby wokół siebie rzeszę trzyletnich wyznawców.

Ostatecznie dostała pierwszy w swoim życiu antybiotyk, nakaz dezynfekcji oraz niepokojącą informację, że jak jutro będzie gorzej, to pójdzie do szpitala. Na wszelki wypadek zrobiłam zdjęcie nogi Córki, żeby jutro porównać czy jest gorzej, czy jednak zamiast na oddziale zakaźnym miejskiego szpitala, będę bawić na Openerze.

Z góry odsetki za bilet ustalam na 90% rocznie. Plus straty moralne o wartości fajnej kiecki. Oby w Macu w 2029 dobrze płacili…..


44 thoughts on “Ospa w natarciu”