Plan dnia wg ojca

Plan dnia wg ojca

Ponieważ uważam, że to jawna niesprawiedliwość, że mimo przyjazdu ojca moich dzieci, wciąż to ja wstaję z nimi o świcie, ja je ubieram, ja karmię, ja kładę spać, zdeczko się uniosłam. I spytałam grzecznie, czy łaskawy ojciec moich dzieci nie zechciałby się bardziej uaktywnić, zwłaszcza w krytycznych momentach, kiedy chciałabym popracować i zarobić na karmę dla świnek, spinki do włosów i papier toaletowy.

– Musisz być jutro o 6:40. Ubrać dziewczyny, dać im śniadanie, zapakować im kanapki, bidony z wodą, do plecaków wpakować prace plastyczne na konkurs…

– To ja może przyjdę o 5…?

(zabiłabym…)

Swoją drogą… Prace na konkurs. Dzieci miały narysować obrazki dotyczące bezpieczeństwa na drodze. Obrazek miał mieć elementy odblaskowe. Ja sobie wymyśliłam, że córki namalują swoje farbami świecącymi w ciemności i dorysują flamastrami z brokatem. Za tymi farbami to przeszłam kilka sklepów plastycznych i za 60 ml farbek zabuliłam 25 zł. O ile CP dała się trochę posterować przez OB i namalowała dziewczynkę w deszczu przechodzącą przez ulicę po pasach, o tyle CD odmówiła jakiejkolwiek współpracy i namalowała… dziewczynkę na polanie. Farbą świecącą w ciemności pomalowała drzewa.

I tutaj widzę przebłysk geniuszu!

Ponieważ drzewa często znienacka wyskakują na kierowców, bywa że w ciemną noc i zza zakrętu… Powinno się je malować. Farbą świecącą w ciemności…. Oby jury konkursu dostrzegła ten potencjał.


22 thoughts on “Plan dnia wg ojca”