Po Dniu Matki

Koszmarny Dzień Matki. Koszmarny. Nie potrafiłam zapanować nad tym podwójnym żywiołem, nad bieganiem po mieszkaniu, nad skakaniem, jakby chciały sobie złamać karki, nad tym ile włosów Córka Druga wyrwała Córce Pierwszej i nad szczypaniem Córki Drugiej przez Córką Pierwszą.

Córka Pierwsza pierwszy raz wylądowała w kącie, chociaż do tej pory metodę tę uważałam za bezsensowną. CórkaDruga, piszcząca po każdym uszczypnięciu, została zupełnie przeze mnie olana, mimo że zwykle biorę ją na ręce, przytulam. Zamiast umyć im wieczorem zakurzone kłaki, opłukałam je ciepłą wodą, kazałam się ubrać, strasząc, że inaczej w Dzień Dziecka zrobię im taką przeprawę, jak one mi dzisiaj i bez bajki, a nawet ograniczając buziaki, kazałam im położyć się spać.

A piękny weekend to miał być. Nad morzem, przy szumie fal, z grzebaniem w piasku. Ale że CP z kaszlem, ja bólem gardła nie zaryzykowałam weekendu nad morzem przy temperaturze na poziomie 10 stopni i deszczu. Przełożyłam na „za dwa tygodnie”. Obym tego terminu dożyła. Obym przetrwała.


15 thoughts on “Po Dniu Matki”

  1. Ja dziś chyba przedawkowałam atrakcje (zupełnie nieoczekiwane zresztą), bo końcówkę miałam taką jak u Ciebie Matko S i też zagroziłam takim Dniem Dziecka, jak mi dziś pod wieczór zgotowali Dzień Matki. Ale było buczenie…
    Mąż przejął czytanie, bo bał się, że Matka ziejąca pod wieczór ogniem, jak smoczyca pilnująca największego skarbu, mogła dziecka żywcem pożreć… Uff

  2. MS,gdyby nie te „dwa żywioły” (jakże mimo wszystko kochane :)),to Twoje życie byłoby nad wyraz nudne i nie miałby Cię kto „wkurzać” 😀
    Cierpliwości życzę Tobie i sobie i wszystkim mamom,bo przecież dziecko/dzieci to największy skarb na świecie!

  3. Mój trzeci w życiu dzień matki był zdecydowanie tym najgorszym. Nie dość, że Syn zrobił na dworze scenkę iście z horroru, że słyszało go pół miasta, że z pewnością byłby głośniejszy niż pierwszy lepszy zespół z nawet najlepszym nagłośnieniem, to jeszcze od mojej mamy usłyszałam, że nigdy nie powinnam była zostać matką.. Syn dostał szlaban na bajki, słodycze.. do odwołania.. może do dnia dziecka..

  4. Do tej pory myslalam, ze jestem jedyna, ktora takie katastrofy dotykaja. Dzieci w podobnym wieku, meza brak. To ostatnie to akurat najmniejszy problem, bo trojka na wychowaniu (liczac Porzuconego) to bylo ponad moje sily..
    Jedyna roznica, ze u nas nie bylo deszczu ani kaszlu, i dobrze, bo gdyby nie wyprowadzka na wybieg, to sasiedzi wolaliby juz Straz Miejska i Kuratora (corka ma „wybitny” glosik kiedy jest w nastroju roszczeniowym i nie ma on nic wspolnego ze szczebiotem)

  5. wszystkim mamom cierpliwosci zycze:)

    Moje dziecko dzis na „wygnaniu” czyli od wczoraj u ojca było. Wrócil dopiero wieczorem, dał laurke i było pieknie do momentu kiedy 5 min później zaczal mi zmieniac biegi w aucie „na sucho”… przetrzymałam grzecznie… Je*nał drzwiami od auta wysiadajac tak ze prawie sie moje otwarły… przetrzymałam i nawet uśmiech sie pojawił coby lepiej ukryć gniew.. ale jak mi kota biednego zapakował do torby z ktorej wyjełam jego dobytek weekendowy i kot jak to kot ze strachu narobił (nie w gacie bo nie posiada a szkoda bo by bylo mniej sprzatania) i wylecial jak z procy roznoszac cudowny plyn po calym domu juz nie wytrzymalam i aktualnie miedzy nami trwa wojna cicha-ja sie nie odzywam bo wkurzona a on bo wie ze jak sie odezwie to nie recze za siebie:)

    a moglo być tak pieknie bo od wt bylam w szpitalu i widzielismy sie w pt popoludniu dopiero jak wrocilam a od 10 rano w sob byl u ojca… piekny tydzien bez zadnych spiec szlag trafil:/

    Jeszcze raz wszytskiego dobrego dla wszystkich mam!

  6. Niech się któraś wreszcie pochwali idealnym Dniem Matki! Zaczynam tracić nadzieję, że to w ogóle możliwe. Wychodzi na to, że wszystkie kończymy dzień w nieświątecznych nastrojach.

  7. my, zamiast wczoraj grillować u znajomych, popołudnie spędzaliśmy w szpitalu, gdzie córka miała nastawianą rękę, którą to wspaniały syn jej „wyciągnął” z zawiasów….

  8. Hmmm… nie chcę was dobijać kobitki, ale ja właśnie miałam super mega fajny dzień… no ale ja mam w domu pięciolatka – to może dlatego :o))) życzę Wam duuuuuużo cierpliwości, babki – ja te dwa / trzy lata temu miałam podobnie – shoot :o)))

  9. Mój Dzień Matki był udany, maluchy jeszcze małe 3 lata i rok ale mąż w ich imieniu przygotował wszystko. Kartkę z życzeniami dostałam, chłopcy ją „podpisali” a jak mąż położył ich spać mieliśmy uczciliśmy ten dzień kolacją i winem. Mam nadzieję, że kolejne Dni Matki będą dla wszystkich udane.

  10. A ja swój 3 dzień matki spędziłam w pracy od 11 do 24… Młody wpadł kwiatki dał, wierszyk powiedział i uciekł bo się zawstydził biedny.. w dzień dziecka też pracuje ;( to dopiero jest do du** !!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz