Potęga PRL-owskiej manufaktury

Potęga PRL-owskiej manufaktury

Matka Sanepid jak zwykle pojechała na otwarcie Lidla i wyszarpała piękną, kwiecistą pościel za 69 zyla. Fakt, 69 zyla piechotą nie chodzi i Matka Sanepid mogła za tę kasę kupić ponad 27 gałek lodów dla córek lub prawie 14 Lubuskich jagodowych/wiśniowych/śliwkowych, ale musiała kupić pościel, bo miała jedną jedyną. Pomarańczową, z kory, z dziurą po środku.

Pościel z dziurą jest używana od Bożego Narodzenia. Przez pierwszy tydzień była jednak używana na zmianę z inną pościelą, piękną, szarą w czerwone fale, utkaną z bawełny, z satynowym splotem. Pościel ta wytrzymała jednak 7 dni, ponieważ popruła się na szwach po pierwszej nocy w łóżku Matki. Faktem jest, że kosztowała z przesyłem 40 zł, jednak producent zapewniał, że jest cudna, miękka, trwała i tak dalej. Matka ją wywaliła i używała tylko tej jednej, pomarańczowej, piorąc ją co sobotę o świcie, tak by na wieczór była sucha i gotowa do założenia. Ale pościel z dziurą to przesada, dlatego Matka do tego Lidla pobiegła. No i kwiecistą pościel, niestety też o satynowym splocie, wyprała i dzisiaj zakładała na kołdrę i poduszki i…. zaciągnęła już nitkę w jednej z poszewek, bo nią przetarła o tył szafy, który oddziela połowę pokoju MS od połowy pokoju należącej do córek. I MS szlag trafił. Bo kurwa, jak to możliwe, że przy dzisiejszej zaawansowanej (nawet jeśli to chińska/indyjska etc.) technice, ta pieprzona pościel za równowartość 27 gałek lodów lub 14 smakowych piw, rwie się podczas pierwszego zakładania?

Jakieś 8 lat temu MS dostała poszewki na pościel od prababci córek. Matka pamięta, że prababcia tę pościel wyjęła z regału i mówiła, że kupiła ją, gdy rzucili podczas zimy stulecia w  1979 roku… albo 1977… czy może 1981…. MS ma wrażenie, że za komuny wszystkie zimy były zimami stulecia… No na pewno za komuny babcia kupowała tę pościel. Może ona nie ma splotu satynowego, może nie ma kwiatów pięknych i ukrytych (i jednocześnie trudnych do otwarcia) zamków, ale do cholery! nie ma dziur! Jest wyprana pierdylion razy i służy jako prześcieradło (bo kołdrę mam za dużą na nią). I się nawet guzik nie urwał! I pewno na kartki była czy coś, ale ma 30 lat i się nie sprała, nie zużyła. W posagu CP zaniesie jakiemuś metroseksualnemu młodzieńcowi, czy hipsterowi innemu i im służyć będzie jeszcze!

No jak to tak???


27 thoughts on “Potęga PRL-owskiej manufaktury”

  1. pościel to najlepsza jest jednak w Ikea – nawet ta najtańsza – po kilka lat mają moje komplety i nie ma z nim żadnych problemów 🙂

      1. zgadzam się z przedmówczynią. Najlepsze pościele mają w IKEA, proponuję ciut kołdrę przyciąć, by do poszewki się zmieściła;)

        1. Moja kołdra też jest 200x 220! Poszewki mam z JYSK- i niestety, ale po roku używania, mam sprany kolor, wyblakłe zagniecenia…
          A jedną dostałam z IKEI, wzór piękny w róże, ale za mało nieco, bo 200×200, ale wchodzi i nierówności nie widać 🙂 pozdrawiam!

      2. Ha! Jak to, jak to? Ja mam 200×200 i ciągle psioczę, że gdybym miała 200×220 to mogłabym mieć taaaaaką piękną pościel bo na moją to wcale nie ma poszewek. Może sie zamienimy;) A co do ikeowych…owszem, wzory ok, pościel jasna ok. Ale z ciemnej to już się spiera kolor po drugim praniu:( Albo ja prać nie umiem, co jest całkiem możliwe:)

  2. Mamy w domu masę po prlowskich pościeli, bo moja mama wszystko chomikuje i faktycznie są nie do zdarcia. A na targu kupiłam kiedyś piękne kolorowe komplety i po jednym praniu posiepane. Jeszcze jakąs dobrą nie do zdarcia z kory co ma ponad 15 lat mam, a reszta to na chwilkę. Z Biedronki też nie polecam, bo farbuje i spiera się kolor

  3. Ameryki nie odkryję jak powiem, że trzeba szukać pościeli BAWEŁNIANEJ. Bez dodatków, 100% bawełny, lub z kory. Na taki rozmiar to faktycznie jest mały problem – też mam kołdrę 200×220 – i niestety dobra pościel to wydatek około 100. Chyba, że się trafi na promocję – np. w realu. Nie wiem czy IKEA ma taki rozmiar bo nie szukam tam, raczej nie, na pewno mają nietypowe poduszki.

  4. ja mam taką dużą z Jysk , w promocji kupioną już cztery lata używana i cała . Jest z kory ,dobre są też z flaneli 😉

  5. a ja mm z ilda 4 właśnie te co matka i służą nic się z nimi nie dzieje ale wiadomo że nie wytrwają do moich wnuków to teraz wszystko jest inne ;/

  6. ja osobiście kupuję pościel flanelową, najbardziej trwała wg mnie i przyjemnie miękka. Polecam

  7. Bo dziś to rynek zalany tandetą…mnie to zawsze oczy świeca się w Biedronce, czy Lidlu..Ostatnio ostro ruszyli z kampaniami, pikne rzeczy w katalogach..ale jak do tego podejść, powąchać (tak, tak, ja wącham rzeczy takem zboczona) to tak mi czasem śmierdzi, że zastanawiam się czy każdy np.
    100%bawełna=100%BAWEŁNY !? ot zagadka…

  8. A ja mam taką jedną Biedronkową z kory, piorę ją w kółko i nic się z nią nie dzieje a dostałam od teściowej bawełnianą i po pierwszym praniu (prane na lewej stronie w 40 st.) wygląda jak jeansy wyprane na prawej stronie. W miejscach w których się pozaginało to się sprało do białego i wniosek z tego taki, że nie zawsze co najdroższe to najlepsze 🙂

  9. Andropol i tylko andropol.Dostałam w prezencie parę lat temu i mam do dziś.Wymiarówka 200×220 też jest na allegro.Czasem można trafić w całkiem fajnej cenie 100 zł z przesyłką już,ale posłuży wam lata.Mój brat jak się wyprowadzał z dmomu to tylko tą pościel wziąl ,choć miała już parę lat.Gwarantuję ,ze będziecie zachwycone.! komplet na rok kupić a pożądny,żeby był na lata.A wzory jakie cudne,zresztą zobaczcie na necie.

  10. Też jestem fanką andropolu a na allegro można ją w bardzo przyzwoitej cenie kupić.
    W Lidlu kupiłam 2 tygodnie temu pościel córce i jakość już nie ta. Szkoda ,że andropol nie produkuje dziecięcych wzorów ,bo ich jakoś jest nieporównywalna.
    I tylko satyna bawełniana. 5 lat prania non stop i pościel wygląda jak nowa a tak by się chciało odmiany 😉

  11. Ja jestem rocznik ’78 i mi zawsze mówili, że się w zimę stulecia urodziłam, więc ta pościel od prababci szanownej, to na pewno z 78go 😉

    A czy Matka ma dostęp do sklepu TkMaxx? Tam można upolować pościel b.dobrej jakości i piękną do tego w różnych rozmiarach, im bardziej nietypowe tym łatwiej upolować.

  12. Olik, a jak myślisz po co ja kupiłam maszynę do szycia? Aby szyć sobie piękne obrusy i pięęękną pościel o dobrej jakości, bo wszelkie sklepowe – i te po 30 zł i te po 100 zł a nawet te po 250 zł- najnormalniej w świecie się drą, puszczają suwaki, odbarwiają się itp.:)))) Jak już kupiłam cud maszynę, zakupiłam masę materiału z beli i uszyłam dwa lata temu cały 1 obrus:)))) Pościel nadal czeka:) Używam też tej z prl-u hahahhahah i tej z czasów najnowszych , która jeszcze się nadaje:) Buziak kochana, wyściskaj młode łode mnie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz