Przeżywam. Zżera mnie stres.

Przeżywam. Zżera mnie stres.

Wakacje wakacjami, ale to, że zamykają przedszkole, to policzek bezpośrednio mi wymierzony. Tak myślę. Na złość mi robią czy jak? Już w piątek dziewczyny zostaną w domu. Córka Pierwsza do przedszkola już nie wróci, bo idzie do szkoły od września. Córka Druga wróci, ale dopiero we wrześniu. Czyli przez miesiąc ogarniać mieszkanie, pracować, odpoczywać, gotować, sprzątać będę przy akompaniamencie płaczu CP bo coś, histerii CD bo coś i ogólnych wrzasków. A ponieważ jestem beznadziejną matką, która jest najszczęśliwsza, gdy dzieci już śpią, zaczynam być nerwowa.

Kretyński żart OB sprawił, że pół nocy płakałam.

Wylana w lodówce przez CP śmietana doprowadziła mnie do furii. Znaczy, bardziej CP doprowadziła mnie do furii wylewając 330 ml śmietany na górną półkę w lodówce, przez co musiałam posprzątać całą lodówkę.

Poranna kłótnia o to, która córka pierwsza znajdzie szczotkę do włosów sprawiła, że obiecałam im, że je spakuję i wyślę do OB i nawet im kanapek na drogę nie dam ( w tym momencie okazało się, że wcale do mieszkania z tatą im nie spieszno, ale jakie to niewychowawcze!).

A awaria zawieszenia w samochodzie, która oznacza, że czekają nas wydatki, doprowadziła mnie do wniosku, że trzeba CD przenieść do pobliskiego przedszkola i wozić je do placówek wychowawczych na rowerze, względnie zimą na sankach.

Ogólnie kwas, kiła i mogiła.

.

.

.

PS. Jutro przyjeżdża Marjannka. Czyli muszę posprzątać mieszkanie.  To też nie sprawia, że jest mi lżej….


44 thoughts on “Przeżywam. Zżera mnie stres.”