Smuteczek :(

Od początku wiosny jeździmy do przedszkola naokoło. Specjalnie, obok bocianiego gniazda. Zawsze muszę nieco zwolnić, bo najpierw córki wyglądały dużych bocianów, a kilka dni temu zaczęły również małych, których dzióbki raz po raz wyłaniały się zza sterty gałęzi. I dzisiaj rano również jechałyśmy, Córka Pierwsza policzyła, że są trzy małe bocianki. Gdy wracałam z przedszkola…. jeden leżał bez ruchu na chodniku pod gniazdem. Dobrze, że CP nie widziała, bo pewnie byłoby jej przykro. Mi jest. Czuję się, jakby moje własne zwierzątko zginęło. Oj, zeżre Matka Sanepid dzisiaj ze dwie czekolady 🙁


13 thoughts on “Smuteczek :(”

  1. Niestety taka już kolej rzeczy u bocianów że najsłabsze pisklaczki nie przeżywają, a w tym roku szczególnie dokuczyła im pogoda.
    http://www.bociany.lask.pl – tu możecie podglądać bociany z Łasku, kamera jest czynna cały czas 🙂

  2. a do moich Rodziców w tym roku nie przyleciały 🙁 wczoraj był jeden, posiedział, został na noc, ale rano już go nie było. W gnieździe koło naszego domu również pusto.
    Ech, szkoda malucha 🙁

  3. szkoda bocianka 🙁
    u nas bocianów nie ma, ale serce mi rozrywa widok każdej przejechanej wiewiórki i jeża, ludzie jeżdżą jak szaleni i nie chce im się ocalić takiego malutkiego życia, ja zwalniam przed każdym zwierzątkiem

  4. Salambo, zwalniasz do czasu kiedy ktoś jadący za Tobą nie wjedzie ci w d… a wtedy ani Tobie ani zwierzątku nie będzie dobrze, dlatego zastanów się czy Twoje reakcje są na tyle odpowiednie aby nie zagrozić sobie i osobom w Twoim aucie oraz jadącym za Tobą… trudno zwierzątko weszło na drogę, je może uratujesz ale nie siebie bo tak też bywa. Kocham zwierzęta i zawsze łzy mi się do oczu cisną ale wybieram w takich sytuacjach życie swoje i swojej rodziny która jedzie ze mną autem, chyba że wiem iż mogę zwolnić nie stwarzając zagrożenia dla siebie i innych i przepuścić np:. rodzinkę jeżyków

  5. U nas też już nie ma bocianów, a jak byłem dzieciak jeszcze to były co roku. I coraz ich mniej podobno wszędzie… Szkoda pisklaka.

  6. Nawet nie mów, ja jak wracałam wczoraj do domu widziałam potrąconego lisa na środkowym pasie autostrady 🙁 jeszcze się ruszał choć niewiele z niego zostało. Mąż jechał godzinę za mną to mówił że już rozjechany masakryczne. Biedne te zwierzaki. Uwierz mi że ryczalam jak bóbr….z tej bezsilności, że nic się nie dało zrobić….po prostu pojechałam dalej 🙁

  7. u mnie mały ruch, i szerokie pasy
    nigdy nie mam problemu z ominięciem, czy z przyhamowaniem
    co więcej, przez całą moją miejscowość jest ograniczenie do 40 więc nie sądzę, że zahamowanie przy takiej prędkości skończy się śmiercią bądź kalectwem,
    nie mówię też, że należy oszczędzić zwierzaka kosztem człowieka, zwyczajnie oceniam sytuację w swojej miejscowości a nie na świecie 😉 i potępiam tych którzy pomimo ograniczenia jadą 80-100 km/h i zabijają zwierzęta, a przecież między innymi dla ich bezpieczeństwa to ograniczenie wprowadzono, niedorzeczne jak widać dla niektórych :/
    dodam, że moja miejscowość jest na skraju dwóch lasów, i zwierzątek różnych jest masa,
    a dwa lata temu, sąsiad mój zabił samochodem młodego łosia 🙁 okropny widok to był

  8. Matko S. niedalej jak wczoraj czytałam Twój post i też mi się przykro zrobiło, a dziś mi zdechł królik miniaturka o imieniu Kumpel i z mężem ryczeliśmy cały dzień jak bobry, bo Kumpelek był jak pies, chodził za nogą, przychodził, żeby go pogłaskać i był z nami 5 lat, czyli od początku jak jesteśmy razem… dobrze, że Nasz Maluszek jest jeszcze taki mały (9 miesięcy) i choć bardzo się lubił z króliczkiem bawić i go głaskać to niewiele z całej sytuacji rozumie i przynajmniej nie jest Mu tak przykro jak nam… ;(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz