Sweet nocia

Czyli chwalę moje dzieci i piszę, jakie są cudowne. Bo są. Na przykład u kogoś.

Pojechaliśmy do ciotki. Obcy dom, bo dawno tam nie były, do tego dużo ludzi, obiad dosyć formalny. Dzieci usiadły przy stole, dały się owinąć śliniakami, szmatami, Córka Pierwsza upiła barszczu, Córka Druga stanowczo acz grzecznie odmówiła. Potem pokazały co chcą do jedzenia. Że kotlet, ziemniaczki, surówkę z marchewki. Jadły widelcem, w ciszy, skupione na tym, by nie porozrzucać wszystkiego dookoła. Piły kompot z kubeczków ceramicznych, nie rozlały, nie stłukły.

Potem przyszła chwila rozluźnienia. Dostały worek zabawek: kucyki, jakieś elementy zamku dla lalek. Usiadły w kąciku i się pobawiły, Córka Pierwsza rozmawiała ze wszystkimi, zrobiła piruet, żeby udowodnić, że chodzi na balet, weszła pod stół i zaśpiewała piosenkę dla babci, zjadła sześć mandarynek. Sześć. Dużych. Serio. Ale za każdym razem pytała się czy może wziąć. Córka Druga w tym czasie zrobiła sobie zjeżdżalnię na oparciu kanapy.

Na wieść, że wracamy do domu zaczęły mówić, że nie chcą. Córka Pierwsza złapała za zabawki i spytała, czy może wziąć je z sobą, bo w domu takich nie ma. Gówno prawda, bo ma. Wytłumaczyłam, że nie może wziąć, bo tutaj często są dzieci, które też się nimi bawią. Grzecznie odłożyła paczkę z zabawkami na miejsce i poszła się ubierać.

No ja nie mogę! Jakie mam fajne dzieci! Bez kar i zbędnej dyscypliny. Geny? Zaburzenia psychiczne i wycofanie? Płeć? Jak to się dzieje?

 


9 thoughts on “Sweet nocia”

  1. No patrz to całkiem jak moje, w domu brudzą, krzyczą tłuką się i bałaganią ii….końca nie widać co potrafią a w tzw gościach aniołki, w dodatku córka starsza, która tępi brata w domu u kogoś pięknie się nim zajmuje, zwrotów grzecznościowych używają tylko dla odmiany nic nie jedzą.

  2. Ostatnio zwierzyłam się koledze, że gdy podczas zakupów Nieletni biega jak oszalały po sklepie, bywam przekonana, że nie przewyższa bystrością przeciętnego labradora. Ale potem od obcych ludzi słyszę, że On taki chodzący rozsądek i kumacja. Nawet dzieci uprawiają autokreację 🙂
    http://dlaczegoludzkosc.blox.pl/html

  3. To wersja DEMO. Znam z autopsji, moje twixy też tak mają. Wyjść z nimi do ludzi – spokój. W domu – Meksyk, zębo i rękoczyny, o decybelach nie wspominając.
    Dlatego weekendy jako pracująca mać spędzamy poza domem. A najlepiej w składzie współsprawca+twixy (ewentualnie babcia+twixy) w jednej lokalizacji, ja w innej.

  4. Coż by rzec żeby nie skłamać? Nasz potwor rownież w domu daje czadu. U znajomych wszyscy chwalą i nie chca uwierzyc jaki niegrzeczny potrafi być. Mówią: niemożliwe!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz