To takie łatwe!

To takie łatwe!

Pan Grzebałka od wielu lat naprawia moje samochody. Bywa, że bezskutecznie jak w przypadku Clio, ale czasami nawet uda mu się coś wymienić i nie popsuć. („Użyłem palnika, pani słucha czy łożysko nie padło, ale może nie padło…) Ojcu Biologicznemu nigdy nic nie naprawił. A jeśli chodzi o auto babci, to dziadek już szukał skrzyni biegów i zbierał tysiaki na jej wymianę, a w tym czasie Grzebałka zadzwonił i powiedział: „To wyjąłem, tu dospawałem, zmontowałem, można odebrać za 200 zł”.

Lubię jego podejście, bo jak się coś da zaspawać, to zaspawa. A jak się do niego dzwoni i spyta, czy kupić część za 120 zł czy za 60, to zawsze powie, że za 60. Ostatnio też mu się wyostrzył dowcip. Na przykład, gdy pytam, kiedy przyjechać, to mówi, że w przyszłym miesiącu. Dzisiaj podjechałam z poważnym problemem.

– Świeci mi się kontrolka check engine – mówię.

– P! Weź kawałek czarnej taśmy i zaklej pani tę kontrolkę, żeby już nie świeciła…

Po moim sprzeciwie jednak P. podłączył auto do komputera, zresetował błąd, kazał obserwować ile pali to benzynożerne kurwiszcze i jechać do Lęborka…. Bo mu powiedziałam, że „ostatnio jak wracałam z Lęborka, to mi autem trzęsło”. Dowcip ma po Grzebałce, nie ma co.

No nic to, czas było się pożegnać.

– To ja życzę wesołych świąt – powiedziałam grzecznie.

– Dziękujemy, ale może coś jeszcze się pani w tym tygodniu popsuje.

Dowcipny. No naprawdę.


5 thoughts on “To takie łatwe!”