Utylizator odpadków

Utylizator odpadków

Córka Pierwsza, jak inne dzieci w szkole bierze udział w akcji, która ma na celu przekonanie dzieci do warzyw i owoców. W związku z tym do domu znosi kwasiory, przejrzałe gruszki i paczuszki przysuszonych plasterków marchewki. Wzięłam więc sobie utylizator odpadków, czyli kozę. Znaczy świnkę morską.

– Jak dacie na imię swojej śwince morskiej? – spytałam się Córki Drugiej.
– Elsa.
– Ale to chłopak będzie.
– Szkoda….

Kilka godzin później rozmawiałam z Córką Pierwszą.

– Zgadnij, jakie imię wymyśliła CD dla świnki morskiej.
– Elsa – powiedziała CP. – Ona wszystkich nazywa Elsa.

Ostatecznie świniak nie został też Olafem, ani Svenem, ani tym bardziej Kristoffem. Na imię mu Biszkopt, na nazwisko Rzucany.

Dodam, że świnia jest adoptowana i ma 3 miesiące. Musiałam przejść casting, żeby ją dostać, pojechałam razem z córkami, które wykazały się niezwykłą delikatnością, a Córka Druga dodatkowo gadatliwością, ponieważ w kontaktach z obcymi jest niezwykle otwarta. Ostatecznie świniak nasikał na nią, a ona poczuła się lekko urażona. Ale świniak jest. Mieszka w kuchni, je siano, wysuszone marchewki, przejrzałe gruszki, jabłka kwasiory, pietruszkę i bazylię.

Mam nadzieję, że nie wciągnę go w odkurzacz.


29 thoughts on “Utylizator odpadków”