Użyj „dzień po”

Użyj „dzień po”

Dyskusja wciąż trwa. Środowiska lewicowe kłócą się z wyznawcami jedynej słusznej religii. Księża zajmują swoje stanowisko, feministki swoje, walka ciągle rozpoczyna się od nowa. A ja Wam powiem, co o tym wszystkim myślę.

Moim zdaniem najlepiej jest dzień po. Albo nawet dwa dni po. Ba! Nawet trzy dni po sernik gotowany smakuje najlepiej. Musi przesiąknąć ciasteczkowy spód i ciasteczkowo-czekoladowa góra smakiem i zapachem twarogu, aromatu waniliowego i śmietankowego budyniu. Torty też są najlepsze dzień albo dwa po. Najpierw piecze się biszkopt, który musi swoje odstać, bo inaczej kruszy się bardzo przy krojeniu, potem trzeba intensywnie nasączyć biszkopty rumem lub innym alkoholem, ewentualnie sokiem z cytryny, herbatą, przełożyć kremem i odstawić na kolejną dobę w chłodne miejsce. To się wszystko musi „przegryźć”, troszkę przemoknąć, ściąć. Podstawą jest jednak, by w lodówce tort taki był chroniony przez innymi produktami, bo bardzo przechodzi zapachem mięsa, ryb czy warzyw.

Także już wiecie. Jestem za „po”. Pozdrawiam znad czterodniowego sernika. Ale podobno można go przyjąć do 5 dni po.


16 thoughts on “Użyj „dzień po””