Wywiadówka

No może nie wywiadówka, ale konsultacje w przedszkolu. Myślałam, żeby nie iść, bo mi się nie chciało, ale jednak coś mnie tknęło. Bo sobie pomyślałam, że dowiem się czegoś, o czym nauczycielka w przedszkolu jeszcze mi nie powiedziała. I usiadłam sobie, obejrzałam książeczki, rysunki i wszelkie prace Córki Pierwszej, która jeszcze we wrześniu wszelkie kolorowanki zamalowywała na opak jedną kredką, a w styczniu już mieści się w ramkach. I ja na każdym rysunku jestem bardzo kolorowa, mam buzię, ręce, nogi i zawsze spódnicę. Nie wiem czemu, skoro noszę spodnie. Córka Pierwsza rozwija się bardzo dobrze, fizycznie też jej nic nie dolega. Za to psychicznie dobrze nie jest.

– Płacze kilkanaście razy dziennie, pyta o panią.

Pięknie. Ma tak od wizyty Ojca Biologicznego. Był. I się zmył. A ona została. Natręctwa jej się pogłębiły, ryczy jak bóbr, wspina się na kolana. W domu jest OK, w przedszkolu, gdy znikam jest źle. A pewna tego przedszkola jestem jak śmierci i podatków. Dostałam skierowanie do dziecięcego psychologa, chociaż jak wyjaśniłam sytuację domową, to pani już nic nie dziwiło. Odradziła puszczanie CP do szkoły od września.

Tymczasem Córka Druga zwiedziła przedszkole radośnie. Zachwycona. Dzisiaj składam papiery i od września też dołącza do grupy. Maluchów. A właściwie do mini grupy żłobkowej. A Matka S będzie harować jak wół, żeby przedszkole opłacić. Jakby teraz nie harowała….


6 thoughts on “Wywiadówka”

  1. Pamiętam, że jak ojciec mojego najstarszego syna się wypiął to w sumie lepiej było jak zniknął na amen. Bo z początku jeszcze udawał, że dziecko go interesuje. Czasem dzwonił, miał odwiedzić, umawiał się a większość razy wcale nie przychodził. Tomek był wtedy mniej więcej w wieku Twojej CP. I też bardzo to przeżywał, do przedszkola nie chciał chodzić i takie pytania mi zadawał dorosłe, że czasem nie wiedziałam jak mu na nie odpowiedzieć… Smutne to były czasy, ale dziś, po kilkunastu latach cieszę się, że nie próbowałam na siłę łatać byle czego, tylko uszyłam sobie nowy płaszczyk z tkaniny pierwszego gatunku. Czego i Tobie życzę:-)

  2. a Matka mówiła CP, że jej nie zostawi na zawsze w przedszkolu, nie zniknie jak OB?
    bo moim zdaniem CP pewnie panicznie się tego boi, stąd nie chce zostawać w przedszkolu. jeśli jeszcze tego Matka nie zrobiła, to trzeba wziąć CP na kolana, ścisnąć i zapewnić, że Matka będzie zawsze przy niej i nigdy nie odejdzie.
    i dobrze ustalić jakiś rytuał. np żeby CP wiedziała, o której dokładnie Matka się po nią zjawi (godziny trzeba dotrzymywać choćby nie wiem co). abo jakaś rzecz należąca do Matki żeby z CP w przedszkolu zostawała, albo zdjęcie, żeby nie było tak smutno.
    myślę bardzo ciepło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz