Zapach, który nie istnieje od 20 lat

Zapach, który nie istnieje od 20 lat

Moja babcia (ze strony mamy) zmarła, gdy miałam 14 lat. Za nią od razu poszedł dziadek, który właściwie nie był moim dziadkiem, ale dla mnie był. Mam z babcią wiele wspomnień, wszystkie miłe. Z dziadkiem nie-dziadkiem też. Na przykład takie, że budziłam go o 5 nad ranem i prosiłam, by nauczył mnie czytania godzin z zegarka.
Babcia z kolei zawsze się spóźniała. Miała jednak wszystkie zegarki przestawione kilka minut do przodu.
– Sama tak ustawiłam, żeby się nie spóźniać – tłumaczyła.
– Ale przecież się spóźniasz…
– Bo wiem, że te zegarki mają parę minut zapasu, więc się nie spieszę….

Ponieważ dziadek (ten, który nam się ostał i chadza na potańcówki, czyli od strony taty) mieszka w tej samej klatce, w której mieszkała babcia od strony mamy, to gdy idę do niego, przechodzę obok drzwi, za którymi mieszkała. I już od 1 piętra czuję zapach mieszkania babci. Taki… hm.. zapach czystości (babcia była pedantką), wełnianych kapci, którymi ślizgałam się po lakierowanym parkiecie oraz ubrań z paczek od cioci z USA.

To ciekawe, że nie pamiętam imion moich znajomych ze szkoły, nie jestem w stanie sobie przypomnieć wyglądu swojego pokoju dziecięcego, a pamiętam dokładnie, jaki stół w kuchni miała babcia (kiedyś ten stół stał w moim i OB wspólnym, wynajmowanym mieszkaniu), jakie kwiaty miała na balkonie (pelargonie – nigdy ich nie lubiłam) i pamiętam zapach mieszkania.


20 thoughts on “Zapach, który nie istnieje od 20 lat”