Budżetowa podróż, czyli z plecakiem przez życie. I z Ryanair.

Nie trzeba mieć miliona na koncie ani bagażu premium, żeby zobaczyć kawałek świata. Wystarczy plecak o wymiarach 40x20x25, cierpliwość i odrobina sprytu. A, no i Ryanair, Wizz Air lub inna linia, która oferuje tanie loty po Europie. Czasem tańsze niż taksówka z Gdańska do Sopotu.

Kto śledzi moje poczynania w necie, ten wie, że od czasów pandemii latam sporo. Dlaczego? Czy wygrałam w lotto, nikomu nie powiedziałam, ale to są znaki? No… nie! Po prostu nauczyłam się, że zamiast jednych wakacji w super hotelu na greckiej wyspie, mogę mieć kilka lotów w roku, pod warunkiem że sama je sobie zorganizuję i czasami wyjdę ze swojej strefy komfortu. 

Jak podróżować tanio i nie zwariować?

Pierwsza zasada: nie licz, że polecisz wszędzie, gdzie chcesz. Ale za to możesz polecieć tam, gdzie jest tanio i odkryć, że też jest pięknie.

Zamiast szukać biletu do Lizbony na sierpień, sprawdź, gdzie można polecieć za grosze za trzy tygodnie. I może się okazać, że czeka Cię city break za grosze w Bergamo, Brukseli albo Kownie. Albo, że Ryga w listopadzie wcale nie jest taka zła, kiedy masz przy sobie termos na gorącą kawę.

Nie musisz też spać w kartonie. Są hostele, Airbnb, pokoje z recenzjami od kobiet podróżujących solo. Albo promka na booking.com, która sprawia, że masz apartament z balkonem, ale z widokiem na brudne. Ja kiedyś dostałam voucher od Bookingu i miałam nocleg za 40 zł w Pizie. Fakt, w hostelu. Fakt, z 3 innymi osobami. Fakt… za murkiem całego kompleksu Piazza del Duomo. 

Osoba stojąca na trawie przed gotycką katedrą w Chester, otoczona zielenią ogrodu. W tle monumentalna, kamienna fasada z wieżyczkami i witrażami.

Gotycka katedra, zieleń i ja – w wersji „podziwiam, nie biegam”. Chester ma klimat!

Jak znaleźć bilety lotnicze tanio? Trzeba klikać i… trochę odpuścić

Są dwa podejścia. Pierwsze: „lecę tam, gdzie chcę, choćby nie wiem co”. Drugie: „lecę tam, gdzie tanio, a potem znajdę powód, żeby się cieszyć”. Ja działam trochę według obu tych podejść. Na przykład uparłam się, żeby lecieć do Stambułu i zapłaciłam 750 zł za bilety w obie strony, ale wracam z Czarnogóry… przez Mediolan, bo tak było taniej. I chociaż powrót z dziećmi do domu z wakacji wydłuży mi się o ponad 24h, to co z tego? Zjem pizzę, wypiję cappuccino i wrócę. Akurat na rozpoczęcie roku szkolnego. 

Jak znaleźć bilety lotnicze tanio?

Sprawdzaj wyszukiwarki (np. Kiwi, Azair, Skyscanner), ustaw alerty, sprawdzaj z różnych lotnisk. Czasem tańszy lot będzie z Berlina czy Modlina, ale i tak wyjdzie taniej niż klasyczne „wakacje all inclusive”.

Chcesz wiedzieć więcej? Napisałam o tym całego e-booka.
👉 Mikropodróże dla znerwicowanych

 

Tanie podróże samolotem – co warto wiedzieć, zanim się spakujesz?

Te tanie bilety typu 178 zł w obie strony do Barcelony, 260 zł w obie strony do Malagi, czy 120 zł w obie strony do Liverpoolu nie obejmują rejestrowanego bagażu. W tanich liniach masz w cenie tylko mały plecak. Jednak gwarantuję, że jeśli zmienisz myślenie o pakowaniu, to będzie OK. Mój e-book 👉 Kontrola plecaka? Lata mi to!zawiera realne triki, by nie przepłacić za bagaż. Co pakować i jak, żeby uniknąć dopłat na lotnisku — to wszystko się przydaje, jeśli faktycznie chcesz zaoszczędzić na wyjazdach albo tak jak ja: latać częściej w budżecie sprzed inflacji. 

W samolotach taniej linii nie licz też na darmowe orzeszki. Weź kanapkę, wodę (nalaną ze źródełka na lotnisku do przyniesionej z domu butelki), mmsy kupione w Biedronce. Za to wyobraź sobie moją minę, kiedy po 10 latach latania wyłącznie tanimi liniami, w LOT dostałam „za darmo” (bo wiadomo, że to jest w cenie biletu) kawę, drożdżówkę, wafelka, a nawet kieliszek wina!

Na miejscu bez biedy

Jak już dolecisz, to nie znaczy, że wydatki się skończyły. Musisz jeszcze dojechać z lotniska do centrum, coś zjeść, wejść do jakiegoś muzeum. Nie używam taksówek, szukam najtańszego sposobu na dojazd do noclegu lub do atrakcji, które chcę zwiedzić. Najczęściej jest to zwyczajny, miejski autobus, czasami pociąg czy metro. Nigdy nie taksówka, ani nawet nie UBER. 

Jedzenie? We Włoszech czy Grecji można się najeść po korek i nie zbankrutować, w Skandynawii wolę oszczędzić, więc wyciągam z plecaka zupkę chińską, owsiankę do zalania wodą czy kabanosy (ale te grube, od Krakusa…). A na mieście zjadam drożdżówkę z marketu, a nie kraftową. 

Pizza z szynką i orzechami włoskimi na talerzu, obok puszka napoju Esta Thé i plastikowy kubek z napojem, na drewnianym stoliku w restauracji.

Muzea i atrakcje? Niektóre są ciekawe i z tych wybieram to najfajniejsze (np. Sagrada Familia w Barcelonie – tak), a na innych oszczędzam (np. oceanarium w Walencji — nie). 

Dużo chodzę, mało jeżdżę komunikacją. Tylko tyle, żeby następnego dnia nadal mieć sprawne nogi. 

Budżetowa podróż? Da się!

Jestem na to żywym (a jakże!) przykładem. Nie trzeba być bohaterką reportażu „jak przeżyć za 5 euro dziennie” ani mistrzynią pakowania w stylu Marie Kondo. Wystarczy mieć Internet, być elastycznym, godzić się na to, że nie zawsze wszystko będzie idealne. Ale będzie tanio i będzie fajnie. A jak nie będzie, to przynajmniej wrócisz do domu z jakąś anegdotą.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *