Córka Druga w obliczu koronawirusa

Sytuacja z 5.03.2020 roku, dwa dni po wykryciu koronawirusa w Polsce.

Córki siadają po szkole w kuchni, by zjeść zupę.
– A łapy umyte? – spytałam retorycznie.
– Mówiłaś, żeby nie wpadać w panikę! – powiedziała CD. – Sama nakręcasz spiralę strachu!

Acha…

Dzień później Córka Druga napędzona spiralą strachu zupełnie zmieniła front…

Moja ukochana córeczka. Najukochańsza z najmłodszych córek, Córka Druga, kwintesencja głęboko skrywanej w szkole inteligencji wybuchającej w domu z podwójną siłą, mistrzyni kamuflażu, wyzyskiwania nieasertywnych, miłośniczka życia tu i teraz, w bajzlu, brudzie, bałaganie, syfie, właścicielka najbardziej śmierdzącego plecaka, w którym oprócz książek, zeszytów, długopisów, kredek, maskotek, brudnych skarpet, majtek i koszulek na WF kryją się spleśniałe mandarynki, chleb z czerwca 2017, sok, do którego splunęła dziesiątki razy, nie zjadła dzisiaj bułki na śniadanie, ponieważ „Ta głupia małpa (czyt. Córka Pierwsza, najukochańsza z najstarszych moich córek) wyjęła ją z torebki łapą i mi tak podała!”.

 

Jedna odpowiedź do “Córka Druga w obliczu koronawirusa”

  1. baixiaotai pisze:

    Kocham ją 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *