Córki jedzą obiad, śmieją się, rozrabiają.
Ja do męża: Ciekawe jakie one będą za 2-3 lata. Rozniosą nam chałupę?
Na to wtrąca się Córka Pierwsza: Jak będziemy takie jak Ty mamo, to będziemy miały takie duże pupy…
Dzięki, córka…..
A tak odnośnie jedzenia (od którego zapewne mam dużą pupę): produkty mleczne zamawiamy prosto z mleczarni. Zamawiamy przez Internet, następnego dnia miły pan wnosi wielkie torby z żółtym serem, twarogiem, twarożkiem waniliowym i … wait for it! … z mlekiem prosto od krowy. Nie pasteryzowanym, nie UHT. Takim co kiśnieje na drugi dzień. I na którym zbiera się śmietana. Bosssko.