Córka Druga działa po dobroci

Córka Druga działa po dobroci

Chciałam Wam dać trochę oddechu i nic nie pisałam na blogasku, bo tak…

Nie, no szczerze to mi się nie chciało. A zmuszać to się nie lubię, nawet jak wiem, że wchodzi tu 35 000 luda. Całe moje miasto chyba. Ale na Onecie na pewno były jakieś zabawne newsy, więc się nie nudziliście.

Poza tym meble nosiłam. 2 sierpnia lekarz mi powiedział, że nie mam nic dźwigać. Ale kto słucha lekarza? Nosiłam komody, szafki, stoliki, łóżko i wreszcie moje lokum wygląda prawie tak, jak to sobie zaplanowałam. Jeszcze tylko malowanie, tapetowanie, zawieszenie zasłon panelowych i będzie OKej. Poczekam z tym na kolejną wizytę Ojca Biologicznego, żeby mu się nie wydawało, że w Polsce urlopy spędza.

Ale ja nie o tym. Córkę Drugą odzwyczajam od smoczka. Tak, wiem… Już dawno powinna go nie mieć. Córka Pierwsza sama wyrzuciła. A ta jędza nie. „Mimi”, to jej najlepszy kumpel, „mimi” jest lekiem na całe zło, bez „mimi” życia nie ma.

– Córko, dzisiaj śpisz bez smoczka.

– Nie, mamo…

– Tak. Idziesz za tydzień do przedszkola? Idziesz. Z „mimi” chodzić na drzemki nie będziesz.

– Ale mamo….

Córka Druga zamrugała oczętami i zrobiła dzióbek. Pomachała jednak na dobranoc i zakryła się kołderką. Zgasiłam światło, poszłam do siebie, pochwaliłam się Ojcu Biologicznemu, że córkę przekonałam, by poszła spać bez smoczka. Po chwili stanęła w drzwiach.

– Mimi daj, mamo.

– Nie! Idź spać.

– Nie idę bez mimi – i znowu dzióbek, jakby zdjęcia na Instagram robiła.

I zaczęła zupełnie spokojnie wyciągać rozłożoną na części pierwsze plastikową kuchnię. Tu już miała mnie w garści. Przygotowana byłam na piski, krzyki, rzucanie się po podłodze i inne cudaczne wybryki mojej córki o buzi aniołka. A ta zaczęła rozkładać pluszowe jajka sadzone, papryczki, kanapeczki, plastikowe patelenki i talerzyki na mojej kanapie.

– Córko, pójdziesz spać?

– Nie, mamo. Bez mimi nie – skubana kudłata. Jeszcze tak grzecznie do mnie. Japy nie wydrę, bo głupio tak, na takie spokojne dziecko.

– Znaczy, że jakbyś dostała mimi, to byś poszła spać? – spytałam zerkając na ścienny zegar wskazujący godzinę 21.00.

– Tak, mamo. Z mimi tak.

Oddałam jej smoczka głośno wzdychając.

– Papa, mamo! – zebrała zabawki, odłożyła grzecznie na półkę i poszła spać.

Sposób Córki Drugiej na matkę – głupka z niej zrobić.

 

 

edit:

tłumaczyłam jej, że dzieci w przedszkolu nie mogą spać ze smoczkiem, na co z góry (łóżko piętrowe) wyłoniła się głowa Córki Pierwszej:
– Marika śpi w przedszkolu ze smoczkiem…
I pozamiatane…


33 thoughts on “Córka Druga działa po dobroci”

    1. Wiesz co, tłumaczyłam jej, że dzieci w przedszkolu nie mogą spać ze smoczkiem, na co z góry (łóżko piętrowe) wyłoniła się głowa Córki Pierwszej:
      – Marika śpi ze smoczkiem…
      I pozamiatane…

  1. Ile ja bym dała, żeby mój 3 miesieczny synek tak ukochał sobie ”mimi”, żeby od strzała z nim usypiać. A on go kocha tylko wtedy, gdy jest cholernie głodny i ”czeka” na jadło. W innym wypadku – mimi wypluwa. I oczywiście ma w glębokim poważaniu coś takiego jak SEN.
    Matko – naprawdę zazdroszczę!

  2. U nas mieliśmy młodsze dziecko w rodzinie i dostało naszego smoka (wcale nie używa smoka ale niby wziął;p) tyle że trza być twardym i nie ulec pokusie w kryzysie podać smoka (czyli po akcji czy oddania czy zjedzenia przez kota, psa, dinozaura itp.) Możesz też zaproponować prezent i spakować w pudełko smoczek a potem w pudełko wsadzić coś w zamian. my mamy problem z pieluchami aktualnie:/ moja ma 2lata i miesiąc

      1. Jednym słowem każdy rodzic ma jakieś problemy jedni smoki a drudzy pieluchy ale jak czytałam ostatniego posta to widzę że wam dobrze poszło jak na razie. U nas dziś też przełomowo bo tylko 2razy się zdarzyło w pieluchę zrobić (i to siku dwa razy kupa do sedesu co za wynik;p) miejmy nadzieję że będzie juro jeszcze lepiej:)

  3. Ja wymyśliłam „wróżkę Smoczuszkę”, która wymienia smoczek na upragnioną zabawkę. Roztoczyłam wizję wspaniałego prezentu (wcześniej kupiłam żyrafę pluszową i musiałam jedynie przekonać córkę, że to właśnie o niej marzy- drobnostka 😉 ) i całego „procesu wymiany”- że to tylko dzieci, które są już na to gotowe itp.. Poczekałam tydzień. Każdego kolejnego dnia mała była coraz bardzie rozczarowana, że Smoczuszka jej nie odwiedziła. Po tygodniu,kiedy córuś zasnęła podmieniłam smoczek na żyrafę- nadszedł ranek- szczęśliwszego dziecka w życiu nie widziałam. O smoczka nie zapytała NIGDY, a była z nim bardzo zżyta, baaaardzo. Polecam mój sposób, a nuż poskutkuje 🙂

  4. A moja mam mówiła, że nas odzwyczajała, gdy mieliśmy koło 8 miesięcy i że to ostatni dzwonek. Więc, chociaż zazwyczaj mam nie słucham, odzwyczaiłam moją jak miała właśnie koło 8-9 miesięcy. Po prostu zabrałam smoczek i tyle. 1-2 dni i był spokój 🙂 A prawie 3 letnia siostrzenica też ze smokiem nadal chodzi. Matko konsekwentnym trzeba być, choćby jęczała pół nocy 🙂

  5. Mój młodszy był bezsmoczkowy. Za to starszy nosił i 7 na raz-koszmar. Ja ucinałam wszystkie po kawałku i mówiłam że ptaszki zjadły. Patrzyło dziecko na mnie jak na wariatke bo gdzie w domu ptaszki. Ale w 3 dni się oduczył. Bałam się nocek-ale jak już nie umiał ssać bo był całkiem obcięty to tylko trzymał w rączce a potem sam wywalił bo zepsute. Pozdrawiam

  6. Ja mojemu powiedziałam, że znajomych syn potrzebuje smoczek- bo się niedawno urodził i mu nie kupili to by może mu oddał. Miał wtedy okolo 1.5 roku a ja tak chlapnelam dla żartu – a mój dzieć mówi Dobrze! .. zdębiałam i zabrałam. Nawet nie pytał o smoczek ! A wcześniej to byli przyjaciółmi. Przyjaźń przerzucł na butelkę i dopiero przed przedszkolem się z nią rozstał 😉

  7. Jak będzie gotowa to sama wywali, może potrzebuje jeszcze? Ja na odsmoczkowanie i odpieluszkowanie pracowałam prawie od urodzenia: smoczek był tylko na kryzysy i zabicie głodu zanim butelka nie będzie gotowa. Jak wypadał z buzi nigdy nie wkładałam go z powrotem, wyczytałam w mądrej książce, że potrzeba ssania została zaspokojona i to wielki błąd jak się wtyka ciągle smoczka. Jak córa miała 1,5 roku powiedziałam jej, ze się smoczki zgubiły i nie ma i od tej pory śpi bez. Do nocnika przyzwyczajałam ją od 6 miesiąca, sadzałam ją w ubraniach, po drzemce, kilkanaście razy dziennie. Efekt taki, ze córa dziś skończyła 2 lata bez smoczka jest od pól roku ,bez pieluszek całkowicie (w dzień i w nocy) śmiga od ponad dwóch tygodni- jak na razie pościel musiałam zmieniać tylko raz, 🙂

  8. Moja Córa zaraz skończy 3 lata, a nadal śpi z tym czopkiem w dziobie…Jak poszła do żłobka mając 14 miesięcy, zostawiliśmy jednego smoczka w szafce, żeby „ciocie” dawały na drzemkę…Nie dawały, jak się okazało, smoczek wyłącznie w domu, ale bez niego ani rusz. Do spania i na fochy z przytupem. Za to nigdy nie chodziła z nim w ciągu dnia. Spokojne noce cenię sobie tak bardzo, że jeszcze liczę na to, ze nie będę musiała ingerować w odstawienie smoczka 😉

  9. Wiem, że z całą pewnością lepszy „mimi” niż własny kciuk. Tak było z moją siostrzenicą,ssała go będąc już sporą kobyłą i za cholerę nie szło jej odzwyczaić a paluch wiecznie był zmacerowany. Gdybym opisała tu metody którymi próbowaliśmy to wyplenić, to chyba by nas zlinczowali.

  10. Hahaha padłam .Kolezanka moja obciela smoczka synkowi i owiedziała,że kotka z piwnicy sąsiadów urodziła małe kociaczki i teraz im „mimi ” jest potrzebny 🙂
    Z moją przejść nie było 🙂

  11. Mądre dziecko! Wie jak matkę podejść ;]
    A mój Zbój jak raz kilka dni temu odmówił ciamkania smoczka. Po prostu- foch, nie, on nie chce! Bez płaczów, bez przeżyć, krzyków… Wala się teraz ten smoczek niepotrzebny, niechciany po pokoju ale nie wygląda na to żeby miał jeszcze kiedyś wzbudzić zainteresowanie. Podejrzewam że Zbój strzelił focha bo dostał od taty nowe smoczki kauczukowe zamiast tradycyjnych silikonowych i mu nie smakowały.
    Za to z odpieluchowaniem- porażka. Na nocnik i kibelek reaguje wrzaskiem takim jakbym go mordowała. Czekam tylko kiedy policja przyjedzie dziecko ratować 😛

  12. jak corka miała 14 msc smoczek obcięła nożyczkami. Wyrzuciła. Kilka razy robiła podchody do niego, ale Już nie pasował i po 3 dniach całkiem o nim zapomniała.

      1. I ja zrobiłam ten numer z Jagną mówiąc jej, że kotek zjadł. Przyjęła tę wiadomość z godnością i zrozumieniem. Zasnęła, ale w następne noce… Wyła mi co którąś noc za smokiem ( który miała TYLKO do spania i zaraz po zaśnięciu wypluwała) przez miesiąc. Myślałam, że oszaleję.
        Frank, gdy miał rok i 3 tygodnie sam wypluł i już więcej go nie chciał.

    1. Zrobiłam dokładnie tak samo a nowego nie było 🙂
      ssać nie było jak to spała z nim w rączce przez kilka dni a potem już się nie upominała więc poszedł do kosza.
      Szybko i bez bólu rozstania

  13. a u mnie poszło jakoś prawie gładko ze smoczkami..najstarszy okazał się już za dużym na smoczek, miał już lat 3 – więc powiedziałam mu, że już jest za duży ..o dziwo oddał…nie mógł zrozumieć dlaczego jego rok młodsza siostra ma – więc…córce zaginął smoczek…i przyjęła tę wiadomość średnia ze spokojem….a najmłodsza…no cóż…miała 6 miesięcy, jak stwierdziła sama z siebie, że nie potrzebuje już…

    STRACONE ŻYCIE mój blog

  14. Odruch ssania powinien zaniknąć do 12. miesiąca życia. Do tego momentu powinno się odstawić pierś, butelkę oraz smoczek uspokajacz. Piszę Wam to jako logopeda, uwzględniając aspekt fizjologiczny z punktu widzenia właśnie logopedii. Ale oczywiście każdy robi, jak uważa :).

      1. Piszę tylko i wyłączne z punktu widzenia logopedii. Ssanie czegokolwiek przez dziecko, czy inaczej mówiąc trzymanie czegokolwiek między wargami i zębami, może (podkreślam słowo MOŻE) skutkować nieprawidłowym połykaniem, a co za tym idzie wadami wymowy. Ssanie piersi jako naturalny, fizjologiczny sposób karmienia, jest lepszy dla niemowlęcia (czyli dziecka, które nie ukończyło 1. roku życia), ponieważ angażuje więcej partii mięśni twarzy rozwijając dzięki temu aparat artykulacyjny. Po tym czasie jest tak samo szkodliwe dla tegoż aparatu jak każde inne ssanie. Długotrwałe karmienie piersią jest zalecane z zupełnie innych przyczyn niż logopedyczne. Chociaż ja, jako logopeda kierowałabym się tym, co napisałam powyżej :). Według mnie naprawdę nie ma przesłanek, by karmić piersią dłużej. Ale to jest temat na zupełnie inną dyskusję (jak zapewne doskonale wiesz MS), której nie chcę tu rozpoczynać :).

      2. a słyszałam, że do pół roku, bo później to ten pokarm to już taki nie teges… :o))) to już nie wiem :o)))

  15. DO GRAVITY I MS od innej logopedki
    Moje prywatne dziecko nauczone przez babcię, ssało smoka i piło z butelki do 3 roku życia, (babcia sterroryzowała mnie i powiedziała że jak nie nauczę jej ssać smoka i pić z butelki, nie będzie zajmować się wnuczką kiedy pójdę do pracy po macierzyńskim, dlatego córka odkąd skończyła 6 miesięcy zaczęła używać butelki i smoczki, i tak w ciągu dnia ganiała ze smokiem w ustach, wyciągała go gdy chciała coś powiedzieć i tak dalej, dopóki ja nie wróciłam z pracy) teraz córka ma 4 lata i 2 miesiące i mówi bardzo wyraźnie, 3 miesiące temu pojawiły się głoski szumiące, a 3 tygodnie temu „r”, bez jakiejkolwiek mojej logopedycznej interwencji. Może to wyjątek, a może kolejny mit obalony. Tyle w ramach usprawiedliwienia i uspokojenia mam smoczkowych dzieci. Ale jeśli chodzi o mnie to jestem przeciwna smoczkom i butelkom w ogóle, (wady zgryzu, próchnica… brrrr) starsza córka obeszła się, ale wtedy to ja też babci nie potrzebowałam…

    1. A to tylko się cieszyć i pogratulować! Jednakże według mnie to tylko wyjątek potwierdzający regułę. Analogicznie kontakt z chorym na grypę może mieć 10 osób – 8 zachoruje, a 2 nie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz