Dzieci, idźcie umyć rączki! – nagrody czekają

I czyściochów, i umiarkowanych brudasków zapraszam dzisiaj do konkursu, w którym nagrody funduje producent mydła Dettol  – jedynego mydła w Polsce, które usuwa 99,9% bakterii, w tym bakterie E.Coli, Salmonelli i wirusy grypy

Bezdotykowy aplikator Bezdotykowy aplikator

Czy zdarzyło się Wam, że tuż przed wizytą u lekarza okazało się, że Wasze dziecko ma brudne uszy, a na weselu kuzynki maluch pokazał rączki z czarnymi pazurkami? Poczuliście wtedy dreszcz emocji? Pot na czole? Czy obróciliście to w żart?

Każdy rodzic ma na koncie jakieś mniejsze lub większe wpadki…. Opiszcie w komentarzu pod tym postem najzabawniejszą sytuację związaną z ubrudzeniem się Waszego dziecka.

Spośród wszystkich krótkich opowiadań (maksymalnie około 1000 znaków ze spacjami) wybiorę 10 najlepszych. Autorzy tych wpisów otrzymają zestaw produktów Dettol:  trzy mydła z pompką i jedno z  aplikatorem (ogórkowe albo aloesowe). Najciekawsze wpisy zacytuję w następnym artykule, który będzie dotyczył różnych wpadek rodzicielskich i zabawnych sytuacji związanych z posiadaniem nie zawsze czystej latorośli.

Mydło lawendowe Mydło rumiankowe Mydło aloesowe

 Konkurs trwa do 26 sierpnia, do godziny 23:59, a listę zwycięzców podam 27  sierpnia. br. Do dzieła!

Najzabawniejsze i najbardziej oryginalne wpisy opublikuję w artykule 30 sierpnia br..

 

68 odpowiedzi na “Dzieci, idźcie umyć rączki! – nagrody czekają”

  1. Paulina pisze:

    Środek lat 80-tych, z kuzynami dostaliśmy przykaz od rodziców i babci ” bawcie się grzecznie” …cóż tego dnia zainspirowani Winetu, tak, tak Pokahontas wtedy nie było, postanowiliśmy pobawić się w Indian. Kreatywność dzieci w tamtych czasach była nieograniczona, nie mieliśmy farbek do twarzy, oj nie…swe twarze i ciała wysmarowaliśmy sadzą z komina, swoją drogą już wtedy myśleliśmy ekologicznie. Tak więc czarni już byliśmy, pozbawiliśmy jeszcze tylko kilka kur, znowu ekologia, piórek i ruszyliśmy szukać ” bladej twarzy” do oskalpowania, tę rolę odegrał syn sąsiadów, do tej pory nas nienawidzi, szczęśliwie dla niego ktoś usłyszał jego błAgania o litość….potem o litość wołaliśmy już tylko my kiedy nas do wieczora szorowali i nacierali, nauczyłam się wtedy wielu oryginalnych przekleństw, tak więc łacinę wyniosłam z rodzinnego domu 🙂

  2. danmiko pisze:

    Ty Diable wcielony! – wtedy zakrzyknąłem…
    I wierzcie, nie było mi wcale do śmiechu. Dziś, po kilku latach, perspektywa spojrzenia jakże inna! 🙂

    Wówczas Córcia miała się urodzić. Większe mieszkanie = konieczność odremontowania mieszkania po Babci. Rozebrania wymagały również typowe dla starego budownictwa piece kaflowe. Wie Ktoś, jak wyglądają takie ustrojstwa? 🙂
    Fakt faktem, do towarzystwa wziąłem sobie sześcioletniego wtedy Sebastiana. Poszliśmy znieść rzeczone kafelki na dół, Młodemu nakazując grzeczne czekanie u zdaje się 60-letniej Sąsiadki.
    No to poczekał… 🙂 „Olaboga, szatan!” – wydzierała się wspomniana Pani, gdy wracaliśmy po schodach 🙂
    Okazało się, że Synio po samochodzik wrócił, a że spodobało mu się to, co zostało z pieca, momentalnie zrobił się czarny o wszechobecnej sadzy! Nasza nieobecność trwała raptem 5 minut może…
    A że ślepia mu się święciły, jęzor czerwony było widać, Kobiecinie trzeba było sole trzeźwiące podawać! Grunt, że przeżyła, a Synek odtąd został nazwany diabełkiem 🙂
    Jaki stąd wniosek? Nie spuszczaj Pociechy z oka nawet na minutę, bo możesz Aniołka zostawić, a zastać Diabełka! Ot, dzieci 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *