Zdradzę Wam, że….

….czasami jestem taka trąba, że się dziwię, że po spacerze trafiam sama do domu.

Dżizas.

.

.

.

.

.

Poza tym Córka Pierwsza została zniechęcona do zajęć plastycznych „pozalekcyjnych”. Już po pierwszym spotkaniu. Przez panią, która jej mazała po obrazku. Bo pani jej chciała pokazać, że można inaczej, a ona chciała po swojemu. CP nawet jej „Do widzenia” nie chciała na koniec powiedzieć. Ale mówi, że pójdzie jeszcze raz. Da pani szansę. Ja z kolei poprosiłam, by otworzyła się na różne techniki malarskie, ale jak pani będzie mazać po jej obrazku, to ma stawiać czynny opór. Nauczyciele…. skaranie boskie z nimi czasami.

21 odpowiedzi na “Zdradzę Wam, że….”

  1. Marzena K-c via Facebook pisze:

    a ja się nie dziwię CP że się zniechęciła do tych zajęć , też bym nie chciała zeby ktoś mazał po moim obrazku … a ta pani jest chyba jakaś mało doswiadczona skoro bazgroli po obrazku dziecka, mogła tylko powiedzieć co CP ma zrobić, coś zaproponować itp itd … moje córki chodzą na zajęcia plastyczne i są zadowolone , zajęcia mają z panem , na każdych zajęciach pan daje jakiś temat i dzieci rysują , malują ,pan jedynie podpowiada , ewentualnie czasami coś pomaga narysować jak dziecko sobie z czymś nie radzi albo jak jest coś trudniejszego ale nigdy nie bazgroli po kartce dziecka i nie narzuca tego co dziecko ma robic … ja bym chyba na Twoim miejscu pogadała z tą panią , bo jak ta pani kolejny raz bedzie tak robić jak teraz to CP nie bedzie chciala tam chodzić …

  2. Dorota Nosal via Facebook pisze:

    noo bez przesady n-lka nie ma prawa mazac dziecku po jego pracy , gdzie miejsce na wyobraznie ? a technike niech sobie pokazuje na czystej kartce a nie na obrazku nad ktorym dziecko sie napracowalo

  3. Alex Alex via Facebook pisze:

    Jak to: rysowała po kartce Twojej córki??? Niedopuszczalne.

    Niedopuszczalne tak niszczyć geniusz małych rączek!

  4. Strzemka Ania via Facebook pisze:

    Wielka sztuka i wielki twórca rodzą się w bólach niezrozumienia :-). Tak to już w świecie sztuki bywa.

  5. Iwona pisze:

    Moja siostra się kiedyś tak wkurzyła, że nauczycielka jej w zeszycie nasmarowała coś, że złapała połę jej rozpinanego swetra i ze złości w niego po prostu nasmarkała. Może to dobra metoda????

  6. Gosia pisze:

    Ja bym już szukała innych zajęć. A co z tą trąbą ?

  7. Kasia Izabella via Facebook pisze:

    Wszyscy jesteśmy pedagogami.

  8. Kasia pisze:

    Można mieć uraz. Jak byłam w zerówce (lata świetlne temu) i miała z nami zastępstwo inna pani, kazała nam z klocków lego/ legopodobnych zbudować domki. I wymyśliłam sobie wieżowiec ( z tych samych klocków, wysoka budowla), jak pani to wytłumaczyłam ( myślałam, że mnie pochwali, że sprytnie wymyśliłam, a się nie napracowałam, a ona…krzycznęła coś zbulwersowana w stylu „co to ma być???”i popsuła wszystko. Pamiętam to do dziś 😉 a numer ze smarkaniem w rękaw niezły ( chyba by mnie zlinczowała 🙂

  9. Olatia pisze:

    Nauczyciele (nie wszyscy oczywiście ) mam wrażenie ,że zabijają kreatywność naszych dzieciaków .Miałam kiedyś taką sytuację z synem ( był w zerówce) ,miał narysować jak spędził ferie zimowe…Z racji tego ,że na gwiazdkę dostał auto amfibię ,to ochoczo zabrał się do pracy ,chcąc uwiecznić eskapady po śniegu i lodzie . Zaczął od auta ,w tym momencie wkroczyła PANi nauczycielka z reprymendą ,że to miał być rysunek związany z feriami ,a nie jakieś karykatury aut .Rysunek podarła i kazała mu malować od nowa . Młody odmówił rysowania nowego rysunku i dostał uwagę … Sprawę rozwiązaliśmy dopiero w gabinecie dyrektora ,ale syn przeprosin od nauczycielki nie usłyszał nigdy…

  10. Agnese pisze:

    No i słusznie się CP obraziła, bo pani jest łajzą zniechęcającą do kreatywności. Jasne, w szablony wsadźmy te dzieci juz na starcie – łatwiej będzie potem motłoch cały taki sam ogarnąć i posterować… wrrrrrr

  11. qdlata pisze:

    Pamiętam do dziś, jak w 4 klasie podstawówki mieliśmy narysować na pkastyce smoki i wykleić je bibułą. Narysowałam smoka na rolkach, byłam mega dumna z mojej pracy gdyż wyszedł mi naprawdę fajny a nie byłam jakoś specjalnie utalentowana plastycznie.. Nauczycielka podeszła, pochwaliła po czym pier….ęła (za przeproszeniem) mu cienkopisem czarnym dwa skrzydła……. chyba nigdy więcej nie byłam już zadowolona z mojego rysunku….

  12. Współczuję nauczycielce, tak zostać podsumowaną… A może sytuacja wyglądała zgoła inaczej, tylko dzisiejsze dzieci nie są przyzwyczajone do krytyki? Czy córka poszła na kółko żeby się czegoś nauczyć, czy po to by być podziwianą?

  13. Mam pomysł! Niech córcia narysuje jeszcze raz, próbując wziąć pod uwagę sugestie nauczyciela, a następnie pokazała pani. Może rysunek wyjdzie szałowo, pani zyska poszanowanie a mała artystka będzie chciała nauczyć się więcej 🙂 Powodzenia!

  14. Kasia Albecka w zawodzie nauczyciela języka angielskiego, zwłaszcza w wyższych klasach zaznaczanie błędów w zeszycie czy na klasówkach jest może stosowne. Jednak gdy rysuje 6-letnie dziecko, a nauczyciel zaczyna rysunek poprawiać uważam (i nie tylko ja), że jest to spore nadużycie.

  15. Jak ja się cieszę, że mam Młodego w Montessorii…

  16. Moja koleżanka by ci opowiedziała, jak jej dzieci potraktowano w przedszkolu Montessorii, to byś padła 😉 To, jak się przedszkole nazywa o niczym nie świadczy niestety. Poza tym to były zajęcia pozaszkolne a nie w szkole czy w przedszkolu.

  17. Nie staję po niczyjej stronie. Pracuję z maluchami, sama do tego mam dzieci w drugiej klasie i zerówce, i wiem co potrafią wyczyniać LUDZIE! Szkoda tylko żeby mała sie zniechęciła, może jedynie przez nieprzemyślane postępowanie nauczyciela. Ja tam bym pogadała z babką, może młoda, zaraz po studiach i chciała dobrze…

  18. A najlepsze jest to, ze dziś nie wolno powiedzieć dziecku że źle zrobiło zadanie, bo sie kupy nie trzyma itp… Po prostu: możesz to zrobić lepiej. Normalnie masakra… Bo po co ma mu sie chcieć lepiej, mamie zawsze się podoba…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *