Zyzio

Zyzio, a coraz częściej wyraźnie Dyzio, jest ulubionym kotem Córki Drugiej. Psa też lubi i kota drugiego też, ale Dyzio jest czad. Ponieważ jest głuchy jak pień nie boi się pisków Córki Drugiej, nie ucieka i dopóki ta go nie dotnie, nawet się nie orientuje, że CD nad nim skacze.

Dyzio mieszka w koszyku w korytarzu. Córka Druga dba o to, by Dyzio miał się czym bawić. Wkłada mu do tego koszyka lalki, klocki lego, grzechotki dla psa i maskotki. Często zanim kot wyjdzie z koszyka, trzeba mu zrobić wolne przejście, inaczej nie widać go zza góry zabawek.

Dyzio też ma lekkiego świra. Zrzuca miskę, gdy chce jeść. Ponieważ jedzenie dostaje na szafce z butami, żeby mu pies nie wyjadał, siada na owej szafce i gdy miska jest pusta zrzuca ją na podłogę. Metalową miskę. Na kafelki. Czasami o 5 nad ranem. Córka Druga cierpliwie odstawia miskę na miejsce. Ale Dyzio zrzuca ją ponownie. Głupek nie słyszy, więc nie wie jaki to hałas, a CD się nie poddaje: kładzie, Dyzio-Zyzio zwala. Ona kładzie. On zwala.

Poza tym CD obcując z psem nauczyła się mówić:
– A sio! – i wymachiwać psu przed nosem widelcem z kiełbasą. Wiadomo przecież że nic tak nie nastraszy psa, jak śląska podsuszona na widelcu.

Córka Druga lubi też nietoperze. Po dziadku. W naszym domu jest strych, a dziadek zawsze zostawia uchylone okienko, żeby wpuścić nietoperze. Był czas kiedy wisiały sobie główkami w dół na drewnianej okiennej ramie. Oczywiście wtedy nikt oprócz dziadka na strych chodzić nie chciał. A dziadek lubi nietoperze. Córka Druga też. Za każdym razem, jak wychodzi z kąpieli z narzuconym na plecy ręczniczkiem z kapturkiem, biega, tupie i macha połami ręcznika. Wygląda jak osesek Batmana. Niedorozwinięty i niewyrośnięty. Pokracznie. A my stoimy w korytarzu i obserwujemy jak ona tymi małymi bosymi stópkami tupie w podłogę i macha rączkami.

Córka Druga jest urocza.

Córka Pierwsza też… chociaż częściej mnie załamuje 😉
7:10. Dzwoni budzik do przedszkola, a Córka Druga śpi.

– CP, wstań i cichutko idź do babci, ja zaraz przyjdę z ubrankami dla ciebie.
– Mamo, ale ja nie mogę iść do babci.
– Dlaczego???
– Bo majtki zgubiłam.

Faktycznie. Stoi w samej bluzce od piżamy, a spodni niet. A pamiętam, że jak kładła się spać, to była w komplecie!

– Gdzie ty te majtki zgubiłaś?? Kiedy???
– No nie wiem….

Istny cyrk z nimi mam…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz