Córka Pierwsza rekinem biznesu

Córka Pierwsza rekinem biznesu

Córka Pierwsza w szkole radzi sobie nieźle. Co prawda nie odrabia lekcji albo odrabia je siedząc na podwórku i byle szybciej, nie ma dzienniczka, dostaje dwóje z dyktand, nie chce grać w dwa ognie, bo nie lubi jak się w nią rzuca piłką i ryczy z byle powodu, ale za to świetnie czyta i liczy. Nie, wróć. Niby liczy, a jednak nie zawsze.

Pojechała bowiem na wycieczkę i pierwszy raz dostała kieszonkowe. Ze skarbonki wyskubała 18 zł (podejrzewamy, że część zabrała CD) i dyszkę dostała od babci. Oprotestowałam jednak pomysł zabierania 28 zł na wycieczkę, pozwoliłam tylko na dyszkę i CP pojechała. Gdy tylko wysiadła z autokaru oznajmiła, że kupiła sobie figurkę foczki, więc Z. musiała jej pożyczyć jeszcze 10 zł na lody, ale to nie był żaden problem, bo Z. miała aż 70 zł.

Trochę się zdziwiłam, że ktoś dał 7-latce tyle kasy na wycieczkę, ale po chwili już przestałam. Bo jestem pewna, że CP coś się porąbało. Córka Pierwsza podczas jazdy autem przeliczyła kasę i oznajmiła, że po wycieczce zostało jej 12 zł.

– No ale jak???? – spytałam. – To ile pieniędzy wzięłaś ze sobą?

– 10 zł. A foczka kosztowała 5 zł.

– Okeeeeeeeeej, a lody?

– Lody 3 zł.

– Czyli miałaś 10 zł, kupiłaś foczkę za 5 zł, pożyczyłaś 10 zł od Z. i za 3 zł kupiłaś lody?

– Aha! I tyle kasy mi jeszcze zostało!

Mówię Wam – w przyszłości zostanie doradcą premiera! I weźmie kredyt hipoteczny we Frankach…

PS. Koleżanka się bardzo zdziwiła, gdy jej dnia następnego CP oddała 2×5 zł. Pewnie starczyło jej na foczki. I lody.


7 thoughts on “Córka Pierwsza rekinem biznesu”