Niedaleko pada jabłko od szarlotki

Niedaleko pada jabłko od szarlotki

Nie da się ukryć, że jestem typ zrzędzący. Jak nie pomarudzę, to mnie wątroba boli. Muszę, bo się uduszę. I faktycznie tak sobie wciąż zrzędzę. Chodzę po domu i komentuję. Że wczoraj podłogę myłam, a one wdepnęły. Że mandarynkę obierała któraś, a skórek nie wyrzuciła. Że szorowałam dywan, a piachu naniosły. Że ledwo uprałam tę kurtkę, a już jest ubabrana.

Bo faktycznie, czego nie zrobię, to one zaraz to w proch obracają, bo żadna nie pomyśli, że może tak miło by było, gdyby syf się sam nie robił tak często.

I przyszedł ten moment, kiedy leżałam na łożu śmierci z powodu zapalenia zatok, a mimo kataru i przekrwienia śluzówek czułam, że jak zaraz ktoś świnkom klatki nie posprząta, to dojdzie w niej do samozapłonu z powodu dużej ilości metanu. I poprosiłam córki, żeby posprzątały.

Wyrzuciły stare trociny, wrzuciły nowe, umieściły w klatce paśnik z siankiem, miseczkę z marchewką, pojnik umyły i świeżej wody nalały. Następnego ranka wchodzi do kuchni Córka Pierwsza, mój klon klonów, prawdziwy dowód na to, że genów panie nie oszukasz, patrzy w tę klatkę i mówi:
– Ledwo posprzątałam wczoraj, a one siano rozniosły, wodę wypiły, całą klatkę zasrały!


4 thoughts on “Niedaleko pada jabłko od szarlotki”

  1. @ZIWK Więcej osób ,,pomogło WOŚP niż pomogło dzieciom w domu dziecka, osobom z pobliskich bloków, którzy faktycznie jej potrzebują, czy nawet kupując karmę dla zwierząt w lokalnym schronisku. Każda fundacja przebiega tak samo dla mnie działa jak bank. Potrzebują ludzi do zarządzania i ,,wydawania nieswoich powierzonych pieniędzy. Dziecko/zwierzę znajdujące się 400 km+, którego prawdopodobnie nigdy nie zobaczyć od tego w twoim mieście które mogłeś odwiedzić i pomóc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz