Kampania “Niepłodność odbiera mi godność”

Kampania “Niepłodność odbiera mi godność”

Może wy nie potraficie tego robić?

Mam sąsiadkę Grażynkę, której udało się po 3 latach. A sąsiadka Zdzisia po 10 latach wyjechała na urlop i już.

A rozważaliście adopcję?

Pożyczę ci mojego Janusza na jedną noc.

Może weźcie sobie psa?

Jedna kreska? I dlatego ryczysz?

Wyluzuj się. Po prostu o tym nie myśl.

Może jedźcie w Bieszczady?

Za bardzo przeżywasz.

Czy wujek Włodek ma wam pokazać, jak się robi dzieci?

Mówiąc tak kobiecie czy parze niepłodnej, można zadać głęboką ranę. Sprawić ból, dołożyć cegiełkę do depresji, poczucia wyobcowania i niezrozumienia. Czasami nawet my – dzieciate i w oczach społeczeństwa “spełnione” kobiety nie wiemy, jak bardzo nasze słowa mogą sprawić przykrość i jak bardzo mogą pogrążyć osobę, która o dziecku marzy, pragnie go, ale mieć go nie może. Nie może w tej chwili lub już nigdy się go nie doczeka. Czy pomyślałaś kiedyś, jak bardzo kobiety niepłodne są napiętnowane? Jak kilka “dowcipnych” lub błahych z pozoru słów może krzywdzić?

Dlaczego Twoje słowa ranią?

W naszym (chociaż oczywiście nie tylko) społeczeństwie bardzo łatwo o łatkę. Człowiek w dresie, pozbawiony karku jest na pewno głupi i agresywny, rodzina wielodzietna to na bank patologia, młodzieniec w szybkim aucie to członek gangu, a dorosłe dziecko alkoholika zapewne też pije. Ateiści chrzczą dzieci, by nie spotkały się one z ostracyzmem, a starsza pani, która codziennie chodzi do kościoła, to na bank wyznawczyni ojca Rydzyka. Niestety, stereotypy dotknąć mogą każdego i wywoływać stres, kompleksy, a nawet przyczynić się do rozwoju poważnych chorób, takich jak depresja. W każdym społeczeństwie jakakolwiek inność oceniana jest negatywnie, bo to ludzie tworzą kategorie i cechy, które są postrzegane jako “normalne” oraz jako cechy “dewiacji”. Także gdy chodzi o osoby, które nie mają dzieci.

Brak dzieci, niezależnie czy przyczyną jest konieczność (choroba, stan konta), czy też osobisty wybór, traktowany jest jako odchylenie od normy. Nigdy brak dzieci nie był akceptowany, ba! był traktowany jak klątwa. Nie bez przyczyny w naszym języku funkcjonują takie powiedzenia jak “jałowa gleba”, “nieurodzajny kraj”, ale też pozytywne określenia: “płodny umysł” czy “być przy nadziei”.

Jak oceniamy kobietę, która nie zdecydowała się na dzieci? Nie chcę oczywiście uogólniać, ale niestety, status kobiety był zawsze determinowany przez ilość dzieci. Kobieta, nawet jeśli osiągnęła wysokie stanowisko zawodowe, ale nie ma męża i potomka, traktowana jest z politowaniem. Rodzina ze smutkiem określa ją jako starą pannę albo żałuje ją, bo “na pewno nie czuje się spełniona”, “nie ma się kim opiekować”, “jest samotna”. Zresztą kobiecie, która sama wychowuje dziecko też nie jest łatwo – jeśli jest sama, to na pewno jest niepełnowartościowa, nie potrafiła utrzymać przy sobie mężczyzny. Kobieta bez rodziny jest w oczach innych bezwartościowa i nieszczęśliwa. Dziecko zaś jest symbolem miłości. Jeśli więc go nie ma w małżeństwie, małżeństwo to nie jest pełne?

Rodzina i przyjaciele pytają…..

Każda para bezdzietna, zwłaszcza od około 2. roku po ślubie, styka się z presją otoczenia – w pracy, w rodzinnym domu, wśród przyjaciół szybko pojawi się ktoś, kto zada jedno, ale bardzo bolesne pytanie: “A czemu nie macie dzieci?”. Pary usłyszą też piętnujące ich zdania, na przykład podczas wigilijnej kolacji i dzielenia się opłatkiem: „Już czas na dziecko”, “Wnuków to ja się już nie doczekam” albo tak chamskich jak: “Może spróbuj z innym facetem…” I nie muszą one mieć nawet problemów z płodnością, by spotkać się z takimi grubiańskimi reakcjami otoczenia, nawet wśród osób obcych, które często wsadzają nos w nie swoje sprawy. Dla wielu osób małżeństwo bez dzieci jest niespełnione, nieszczęśliwe, niepełne… Jednocześnie wiele par niepłodnych nie powie wprost: “Nie możemy mieć dzieci, bo…” bo to informacja niezwykle intymna. Czy Wy rozmawiacie o wszystkich swoich problemach zdrowotnych nawet z najbliższymi? Czy wyobrażacie sobie, że przy grillu mężczyzna powie: „Babciu, mam kiepskie plemniki….”?

Zresztą przeciętna staruszka, opłacająca abonament i chłonąca wiedzę z pewnego radia, na wieść o tym, że wnuk będzie z in vitro, zapewne wyobraża sobie małego diabełka z bruzdą na czole…

Piętno bezdzietnej?

Jak może czuć się kobieta, która nie zachodzi w ciążę? Brak dzieci staje się w jej oczach jej główną cechą. Inteligentna kobieta przestaje myśleć o tym, ile osiągnęła w życiu zawodowym czy naukowym, nie widzi w lustrze pięknej dziewczyny, pamięta tylko, że nie może mieć dzieci. Brak dzieci kojarzy ze wstydem, czuje się winna, izolowana, co miesiąc przeżywa zawód i ogromną stratę. To uczucie może doprowadzić do natręctw czy depresji, do obniżenia swojej wartości, może przyczynić się do osłabienia zainteresowania ludźmi i odsunięcia od tych znajomych, którzy mają dzieci. U wielu kobiet, które marzą o dziecku, kolejna ciąża w rodzinie to powód do płaczu, a widok ciężarnej na ulicy sprawia ogromny ból.

Jak pomóc koleżance, u której miesiączka wywołuje frustrację, płacz i sprawia, że nie chce się jej żyć?

Przesuń widok tego postu na samą górę, przeczytaj jeszcze raz podane przeze mnie zdania i zapamiętaj: tego nie wolno mówić! A co mówić? Jeśli nie wiesz co – nic. Możesz potrzymać za rękę i posłuchać. Możesz wyciągnąć ją na kawę, na zajęcia sportowe, zaproponować nowe hobby. Możesz zaplanować babski wypad do SPA. Nie wolno Ci oceniać, lepiej nie pocieszać, jeśli nie znajdujesz właściwych słów, dobrze jest nie obiecywać, że za miesiąc się jej uda, bo przecież nikt nie ma takiej pewności. Nie żartuj, nie oceniaj, bo Ty to nie ona, jej życie nie jest Twoim życiem, nie mierz go swoją miarą.

Jeśli chcesz, podziel się słowami wsparcia dla osób walczących z niepłodnością klikając TUTAJ. Tekst powstał w ramach akcji organizowanej przez kliniki leczenia niepłodności IniviMed, które od 16 lat każdego dnia wspierają Polaków w realizacji ich marzenia o dziecku.


63 thoughts on “Kampania “Niepłodność odbiera mi godność””

  1. Byłoby idealnie jakby każdy zajął się swoim „podwórkiem”, mam bardzo dobra koleżankę,ktorej nawet nie śmiałam pytać dlaczego nie maja dzieci…,nieraz mnie znajome pytały o to,a ja nie wiem ,a nawet gdyby nie powiem,pamiętam ,ze kiedyś powiedziała mi ,ze jak miałaby być byle jaka matka to woli nią wcale nie być…

    1. MS u mnie jest niby Staruch 🙂 , więcej go nie ma :-), myślisz,ze jest w domu sielanka? Jak zaczniemy drzeć japy,nie nie​ cicho ,bo mi na błękitna linie zadzwonia 🙂 Moze u Ciebie jest „normalniej” 😉

  2. Znam z autopsji wszystkie te teksty 🙂 skończyły się kiedy wyjątkowo wścibskiej koleżance powiedziałam przy innych że skoro mam już tyle lat a nie mam dzieci to albo nie mogę albo nie chcę i w obu tych przypadkach jest grubym nietaktem się o to dopytywać. Ja się jej przecież nie pytam jak często kocha się z mężem i czy on jeszcze staje na wysokości zadania…polecam na natrętów 😛

    1. Riposta trafiona, to prawda. Ale najgorsze jest to, że ci pytający po prostu nie chcą zrobić nikomu przykrości.
      Dlatego trzeba ludzi uświadamiać, a i tych z problemami zachęcać do tego, aby potrafili o tym rozmawiać.
      Oczywiście z tymi, z którymi potrzeba 😉

  3. Bardzo ważny i potrzebny tekst.
    U mnie jedna znajoma wygrała wszelkie zawody.
    Znajoma urodziła i jakieś dwa miesiące po tym się spotkałyśmy i znajoma z takim nawiedzonym wzrokiem zaczęła: „no kiedyś to oczywiście fajnie było, ale teraz…teraz to ja dopiero żyję. Rozumiesz? Ty! Ty teraz nie żyjesz! NIE ŻYJESZ!”.
    Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Zwaliłam to na odpieluszkowe zapalenie mózgu. Ale po 7 miesiącach od porodu usłyszałam od niej dokładnie to samo, ale z jeszcze większym nawiedzeniem. Ze względów zdrowotnych nie staramy się nawet jeszcze o dziecko, ale nawet jak zaczniemy to nie wiem czy nam się uda. Za to gdyby trafiła na kogoś kto wie, że ma bardzo małe szanse na zajście w ciążę, to nic tylko ta osoba by sobie po czymś takim palnęła w łeb. Czasem wystarczy tylko pomyśleć zanim coś się powie, niby tak mało, a jednak dla niektórych nieosiągalne.

  4. Tak mądrego tekstu pisanego na zlecenie nie czytałam dawno… a może nigdy. Brawo, zgadzam się w 100%. Ja mam jedno dziecko, ale dla wielu osób to mało i dopytują kiedy następne… eh odpowiadam grzecznie, że nie planuję a w głębi duszy mam ochotę w pysk dać z wścibstwo.

  5. My przez 9 lat nie mieliśmy dzieci,z własnego wyboru.Co ja się nasłuchałam!!!
    Ale miałam to gdzieś, chamstwo i wtrynianie się z buciorami po prostu mnie śmieszy.Ja ustalam granice, co i jak mnie dotyka.Dziś mamy dwòch synòw:)

  6. Dorzucę kamyk z jeszcze innej strony- my mamy dziecko-pojawiło się „jak należy” 2 lata po ślubie, po kolejnych 2 latach było pierwsze poronienie, 1,5 roku starań i drugie poronienie- mija już od niego kolejny, bezpłodny rok. Jako że rodzina o naszych przygodach nie wie bo uważamy że to dość intymne to sobie słuchamy, że jesteśmy wygodni, leniwi, a nasze dziecko ma spaprane jedynactwem życie- jako, że jedno już jest to ludziom chyba jeszcze trudniej wpaść na to, że to wbrew pozorom nie takie proste…

  7. Za maz wyszlam szybko, ale na dziecko zdecydowalismy sie dopiero po 14 latach – z wyboru. Nasluchalam sie wszystkiego j/w, az w koncu im sie znudzilo i przestali gadac. Dyskusje zapewne wrocily gdy pierwsza ciaze poronilam, ale tak naprawde japy sie wszystkim zamknely jak zaraz potem znowu zaszlam w ciaze. Dzis mam dwoch lobuzow ☺ jestem szczesliwa, ale to nie znaczy ze wczesniej nie bylam. Jest po prostu inaczej. W czasie naszej „bezdzietnosci” najbardziej przegial ksiadz na kolendzie: tyle lat po slubie i ciagle sami? Powiedzialam mu ze nie sami bo mamy siebie. Jakby tak trafil na pare z problemami… Taktu za grosz

  8. A ja bardzo dobrze wiem o co chodzi. Do tekstu jeszcze dodalabym kilka akapitow np cos wiecej o fizycznych i psychicznych konsekwencjach niepłodności, o rozroznieniu bezplodnosci od nieplodnosci i ze to nie wstyd prosic o pomoc terapeute

  9. W samo sedno! I to wieczne zerkanie na brzuch, jest nie jest… „Rozumiem Cie, tez musiałam sie długo starać zrobic 3 testy i były negatywne” G…. ROZUMIESZ! Człowiek ma ochotę krzyczeć, w głowie ma kisiel, a jeszcze trzeba sie tłumaczyć! Nie zmieni sie dopóki ludzie nie przestaną mierzyć swoją miara. Powiedz ze myślisz, powiedz ze wierzysz i ZAMKNIJ DZIOB! Do swoich gaci zajrzyj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz