A jak Wy okłamujecie dzieci?

A jak Wy okłamujecie dzieci?

Przez ostatni tydzień wmawiałam moim córkom, że gadam wieczorami z zającem. Nie, nie o literaturze i francuskich winach, tylko zdaję mu relację z tego, że się rzucały piaskiem, żarły tylko słodycze, albo zostawiły klocki Lego na podłodze. Gdy była okazja, to że były dla siebie miłe, wykąpały się bez kłótni, nie budziły mnie w nocy. Bezczelne, chamskie kłamstwo, którym i mnie karmiono, gdy byłam mała, ale dzięki któremu jakoś przeżyłam te kilka dni sam na sam z córkami. A one przecież, pomimo tego, że nie pijają kawy, dają czadu od rana do wieczora, podczas gdy moje ruchy tymczasowo blokowane są przez obitą kość ogonową. Gdy dzisiaj o 6:30 Córka Pierwsza wtargnęła do mojej sypialni, spytała:

– A ty wczoraj powiedziałaś zającowi, że byłyśmy na podwórku, grzecznie się bawiłyśmy i wieczorem posprzątałyśmy pokój?

– Oczywiście! – mój nos jakby trochę się wydłużył.

– To czemu on nam nic nie przyniósł???

Przyniósł, ale dotarł skubaniec tylko do kuchni. Dzisiaj już córki grzeczne być nie musiały, bo informacja, że Mikołaj też przyjmuje moje raporty, raczej działa gdzieś od połowy listopada. Dla równowagi jednak, mojej psychicznej oczywiście, słowem im nie wspomniałam o Lanym Poniedziałku. No sorry, ale zasmarkanych córek,wrzeszczących że mają mokre włosy, ubrania i szczypią je oczy, już bym nie zniosła.

A jak się dowiedzą jutro w przedszkolu i spytają, czemu im nie powiedziałam? Mój nos zacznie zahaczać o dom sąsiada, bo przecież … ZAPOMNIAŁAM!


15 thoughts on “A jak Wy okłamujecie dzieci?”