Poranna gonitwa myśli

Poranna gonitwa myśli

Na początku dziękuję wszystkim czytelniczkom, które od 3 dni informują mnie, że w Newsweeku jest artykuł o matkach i wspomniano też o mnie. To stary artykuł, już kiedyś był. Ale to miło. I ładnie się wpisuje w jedną kretyńską kampanię z idealną panią. Ekhm.

Ja zdążyłam mieć dzieci, zdążyłam być w Madrycie, Amsterdamie, a jeszcze w te wakacje będę w Brukseli, Luksemburgu, Lile, czy gdziekolwiek, dokąd nas Nissan siostry poniesie. Mam pół etatu, kilka śmieciówek i 56-metrowe mieszkanie w domku na wsi. No, nie mam męża, ale za to mam szerokie łóżko i własne piloty: od TV, od dekodera Polsatu i od odtwarzacza Blu-ray. Jestem więc bogata także duchowo.

Do tego jestem niezwykle sprytna i zaradna.

Na przykład dzisiaj o 6 rano obudziła się Córka Pierwsza. Bo jasno było. Jak bywało ciemno, to sobie po prostu zapalała światło i twierdziła, że nie wiedziała, że jest 6 rano, bo przecież nie ma zegarka. Jak jej powiesiłam zegarek, to mi się przypomniało, że ona przecież nie umie odczytywać godzin.

I tak leżałam dzisiaj rano – ja, kobieta idealna, co była też w Krakowie, w Warszawie i za parę dni jedzie do Karwi, a zdążyła mieć dzieci i przy okazji zdążyła mieć obwisły brzuch i cycki – i myślałam, że muszę dziecku zegarek kupić. Taki duży, ścienny, ale z cyferkami. Bo mam zegar z kreskami, zegar z cyframi rzymskimi, a nawet zegar z ziarnami kawy,  ale z cyframi nie. Ale zaraz… Szkoda kasy na zegar! Po co kupować? Potem jeszcze będę z nią siedzieć godzinami i tłumaczyć o co w tym chodzi.

I wstałam – ja, kobieta idealna, co zdążyła.. a, no wiecie – wzięłam tablet, ściągnęłam aplikację do nauki zegara, dałam Córce Pierwszej i razem z CD spałam dalej. Gdy wychodziłyśmy do szkoły, CP już odczytała bezbłędnie, że jest 8:10.

(a potem musiałam CP dowieźć strój na gimnastykę, bo ją odpicowałam w kieckę, ale o spodenkach i t-shircie zapomniałam…)


9 thoughts on “Poranna gonitwa myśli”