Takie jedno mam marzenie

Takie jedno mam marzenie

Jest Dzień Matki. Piękne święto, podczas którego dzieci starsze i młodsze składają hołd osobie, która podcierała im tyłki, karmiła kaszką, prała i prasowała, przepędzała głupich chłopaków albo pryszczate dziewczyny (jak widać – posługuję się stereotypami). W ten jeden dzień w roku mam takie marzenie:

żeby nikt w ten jeden jedyny dzień w roku nie mówił do mnie  „mamo”.

Odkąd moje pierwsze dziecko skończyło kilka miesięcy i pierwszy raz skleciło kilka głosek, słowo „mama”, na początku słodkie i urocze, zmieniło się początek litanii: „chcę”, „potrzebuję”, „wymagam”.

„A mamooooo” w ustach córki oznacza:

– narzygałam do łóżka

– stłukłam szklankę

– chcę oglądać bajkę, a jak mi zabronisz, to zacznę ryczeć

– musisz mi kupić nowe buty

– nie chcę tego obiadu

oraz

– będę gadać długo, specjalnie, żebyś nie zdołała usłyszeć żadnej radiowej wiadomości. Będę gadać i gadać, a i tak nic z tego nie wyniknie, bo opowiem ci w tych prostych 350 słowach, że znalazłam w plecaku spleśniałą kanapkę.

Krótko mówiąc: chciałabym 26 maja mieć ŚWIĘTY SPOKÓJ.


29 thoughts on “Takie jedno mam marzenie”

  1. Nigdy nie zrozumiem matek, które idąc na 2 dni do szpitala już po dwóch godzinach ryczą za swoimi dziećmi. Kocham moje dziecko nad życie, ale chyba jestem na tym etapie, że przydałoby się 2 dni świętego spokoju.

    1. ja też kocham. Serio. Życia sobie nie wyobrażam. Ale strasznie potrzebuję przestrzeni. Tymczasem mam wrażenie, że nie mam swojego miejsca – moja kanapa należy do nich, moje łóżko nie jest tylko dla mnie, mój korytarz jest pełen dziecięcych butów, jadłospis układam tak, by IM smakowało, pracuję tak, by je zawozić, przywozić, by być, gdy są chore. Bywa to męczące. Ale nie powiem, torcik od nich zeżarłam 😉

    2. Z tym gotowaniem jest najgorzej. Bo ja chcę żarcie fit, a mój syn i chłopak mają odmienne gusty kulinarne. Najlepiej byłoby zrobić gar spaghetti i niech wpieprzają.
      Marzy mi się weekend w spa. Kiedy naprawdę nic bym nie musiała. Hedonistyczne byczenie się za ciężkie pieniądze.

  2. Matko….Jesteś wielka(nie żeby jak słoń :P) .Twoje marzenia są moimi.Dziś o 8 rano,po otrzymaniu laurki,całusów itp.itd. o mało nie ryczałam po 1000 „Mamo!! A onaaaa…..” .Dla odmiany ryknęłam: a nie można raz powiedzieć -Tato?!?Oczywiście odpowiedź była:”Tato…Już jesteś zadowolona??? No to… MAMO ,SŁUCHASZ CZY NIE???” Bosz…i ja mam je żywić i wysłuchiwać co najmniej do 18-tki….

  3. Warto mieć marzenia
    Łączę się w bólu, mam gorzej syn pierwszy (nastolatek), syn drugi (7 latek) i syn trzeci (4 latek)

  4. Jak ja cie rozumiem. Wyobraź sobie ze wywołałam burze jak stwierdziłam w przedszkolu że ńie mam ochoty na wycieczkę z okazji dnia matki bo nie będę wydawać 100 zł (za jedno dziecko i siebie) żeby jechać 40 km swoim autem do jakiejś wiochy a potem biegać po krzakach za moim dzieckiem. Nie sprawia mi to ani radości ani satysfakcji. Moja wymarzony dzień matki musiałabym celebrować na drugiej półkuli.

  5. Mnie mój 7-letni syn obudził dziś o 6.30 z nożyczkami i płatkiem kosmetycznym w ręce. Chciał żebym mu przecięła płatek na pół – potrzebował do pracy plastycznej, którą przygotowywał mi z okazji Dnia Matki :/
    Żeby nie było, to mąż sobie spał obok, wczoraj w nocy wrócił z 3-dniowej delegacji i był bardzo zmęczony, nie to co ja, która przez te 3 dni pracowałam + zajmowałam się dziećmi i domem.

  6. a ja dzis ja powiedziałam mojej niespełna 7 latce że jutro ma posprzątać swój pokój to usłyszałam że 1. jest porządek, 2 to jest jej pokój 3. ja mogę rządzić sobie w swoim, a słowo mamo czy jest coś do jedzenia słyszałam dziś mega ilość razy a obok tatko ciupał na kompie a od niego nic nie chciała 🙂

  7. To sie pochwale, ze z okazji Dnia Matki mój małż zabrał dzieci na dwa dni i pojechał do Babci. Jest bosko, najlepszy prezent na Dzien Matki.

  8. O tak… Najszczesliwsze chwilę od zobaczenia dwóch magicznych paseczków to narodziny Księżnej Pani, pierwsze „mama”, pierwszy dzień w pracy po macierzyńskim i pierwsze wyjazdowe 3dniowe szkolenie 😀 nieporównywalne z niczym 😀

  9. Boże… ja chciałam swoje młode oddać babci ale ona wymigała się pracą. Na szczęście starsza wkurzyła mnie dopiero koło 19. Co uważam za cud. Niech żyje wolność! Chociaż chwilowa 🙂

  10. U mnie trójka (11, 8 i 1) dali dzisiaj czadu..
    Co jakiś czas przepraszając…że zapomnieli że dzisiaj dzień matki. I już naprawdę będą grzeczni. Jeszcze jutro wyjazd do niedzieli. .cały dzień pakuje i już nie ogarniam niczego… wszystkiego dobrego Dzielne Matki. .

  11. Chyba każda Mama chce chociaż chwili dla siebie w ciągu dnia. Ja już dzisiaj nawet mojego dwulatka próbowałam namówić żeby powiedział mi po imieniu po prostu Magda. Nie udało się…

  12. Ja prezent dostałam idealny – cała trójka spała do 8 godz. – co nie zdarzyło się jeszcze NIGDY w ciągu ostatnich 6 lat! Mało tego – wszyscy ewakuowali się do drugiego pokoju i bawili się grzecznie do 9! Leżenie w łóżku do 9 godziny – wymarzony Dzień Matki 🙂

  13. Buahahaha… Dzień Matki…. Z okazji tego cudownego dnia lube córeczki obiecały, że będą grzeczne. To grzeczne oznaczało obgryzanie paznokci w kościele (dziecię komunijne), szeroko pojęte robaki w tyłku (dziecię sypiące kwiatki), dziurawe nowiutkie rajstopki i gigantyczne rozdarcie w wyjściowej sukience.

  14. A ja to bym chciala, by moje mlodsze dziecko (3,5l.) powiedzialo MAMA. To bylby najlepszy prezent.
    Zawsze chcemy to, czego nie mamy.

    1. Moje rozważania oczywiście nie dotyczą dzieci chorych czy z jakimiś problemami rozwojowymi albo po prostu małomównych. Proszę ich nie porównywać do własnych życiowych sytuacji, bo każdy ma inną.

      1. Matka, nie przejmuj sie. Drugie dziecko (wlasciwie pierwsze) nadrabia za dwoje, szczegolnie wieczorem, gdy trzeba isc spac.
        Moj maz wczoraj zapytal, co chcialabym na Dzien Matki, to mu odpowiedzialam jak powyzej. To sie tylko zapytal w jakim kolorze ma byc to Ferrari. 😉

  15. Jak miałam pierwszy nocny dyżur to byłam cała posrana,że bez dziecka,że nie będzie spało,że będzie płakało…i po dyżurze leciałam z przyspieszeniem do domu..a teraz JEZU JAK JA KOCHAM NOCNE TOWARZYSTWO ŚPI,CISZA,SPOKÓJ I SPOKOJNIE MOŻNA POCZYTAĆ I KAWĘ O 4 RANO NA BALKONIE WYPIĆ….

    1. Pamiętam, jak OB pierwszy raz dzieci chciał zabrać na 2 dni. Jej, jaka byłam zestresowana. A teraz to już nie pyta czy może, bo musi! I jak zwraca po 3 dniach to mu jęczę, że za szybko.

  16. Krótko to ujmę choć dziwnie to może zabrzmieć: kocham Was! Przeczytałam wczoraj Twojego bloga i przez chwilę nawet się śmiałam, myśląc- „ale ma przejebane” dopóki nie zniszczyła mnie myśl, że mam to na co dzień… Moja młodsza (3 l.) też jest miłośniczką odchodów wszelkiej maści. Na tyle, że ostatnio przyłapałam ją na oglądaniu kawałka kupy na podłodze (nie chcę wiedzieć jak się tam znalazła). „Mamo, ona wygląda jak serduszko! Chodź popatrz, nie ugryzie Cię”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz