Wiatrakcje, czyli zabytek na wzgórzu

Wiatrakcje, czyli zabytek na wzgórzu

Oj, wieje tutaj nudą. Matka nic nie robi, tylko się szwenda gdzieś z dzieciakami. Ale co począć, kiedy Tesco zamknięte na cztery spusty, klopsikarnia nie działa, jazda na rowerze straciła na atrakcyjności, a w domu można je pozabijać? Się wsiada i się jedzie. I tak bardzo, tak bardzo chciałam Wam opisać dzisiaj miejsce na Kaszubach, w którym są piękne widoki, miła, ciepła atmosfera, gdzie dzieci mogą się bawić pół dnia, madki pić kawę i zajadać ciacha.

Ale Wam nie opiszę, bo nie znalazłam takiego w Ręboszewie.

O Wiatrakcjach przeczytałam u mnie na FB. Ktoś napisał, że jest takie miejsce, ma świetne opinie, można usiąść, podziwiać kaszubskie jezioro i lasy, a dzieci dokazują do woli. Niech ja znajdę tę osobę, przez którą zmarnowałam 2h i 20 minut życia oraz 8 litrów paliwa po 5 zyla każdy.

Wiatrakcje znajdują się niedaleko Kartuz, a podejście do wiatraka to nie lada wyzwanie. Jak dla mnie – na miarę zdobycia Giewontu. Razem z krzyżem. Wszystko wyglądało świetnie, dopóki nie doszłyśmy do drzwi. Niedzielne, słoneczne popołudnie, specjalnie dzwoniłam, by spytać, czy działają, a tutaj kawiarnia zamknięta. I napis “zaraz wracam”. Zaraz, czyli za jakiś kwadrans. Przez ten kwadrans zajrzałyśmy do wiatraka, zrobiłyśmy siku, córki zjechały ze zjeżdżalni i trochę zaczęłyśmy się nudzić. No bo co tutaj robić?

Kiedy wreszcie kawiarnia otworzyła swoje podwoje, nie pachniało w niej kawą, w lodówce leżały smętne kawałki jakiegoś ciasta, a w zamrażalniku niedobitki lodów w cenie dwukrotnie przekraczającej ich wartość. Cieszyłam się, że wzięłam kawę w termosie.

Widoki? Cóż… to dopiero są widoki!

Tak, przesadziłam. Na serio było tak:


I wróciłyśmy do domu. Córka Druga stwierdziła, że to była najmniej udana nasza wycieczka. Podsumowując: jesteście w Kartuzach i macie za wiele czasu? Możecie skoczyć do Ręboszewa. Być może jest to świetne miejsce na romantyczny nocleg, wieczór panieński, czy na odpoczynek w czasie podróży. Sam wiatrak bowiem jest ładnie odrestaurowany i pachnie w nim świeżym drewnem. Być może po prostu zabrakło tam pasji, zaangażowania, pieniędzy. Szkoda.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz