Tajemnicze zniknęcie wróżki

Tajemnicze zniknęcie wróżki

Ojciec Biologiczny nakupował dzieciom Kinder jajek. W pytę tego już mają, zabawki walają się po podłodze, ale ojcowie, którzy mieszkają daleko tak już chyba mają. No i CD z jaja wyjęła wróżkę. Taką w żółtej kiecce i ze skrzydełkami. Wzięła ją do przedszkola. W przedszkolu zabawki zostawia się w szatni albo w dużym pudle tuż po wejściu do sali. Pani, która rano przyjmowała CD do sali odłożyła jednak wróżkę gdzieś na regał. Żeby się nie zgubiła. Jasne. Przy odbiorze CD zażądała wróżki. Jedna pani szukała. Przyszła druga, twierdziła, że CD tę wróżkę w łapkach miała, gdzieś z nią chodziła. Poszukiwania więc obejmowały coraz większy obszar, kilka pań węszyło w pluszakach w poszukiwaniu wróżki, jedna tłumaczyła CD, że na pewno się znajdzie, jak nie dzisiaj to jutro. CD łzy w oczach, mnie szlag o mało nie trafił, bo z CP na balet miałam jechać, glinę po drodze kupić, czas gonił.

Ostatecznie panie rozłożyły ręce, CD zadowoliła się gipsowym odlewem wiewiórki, który sama dzisiaj zrobiła na zajęciach i pojechałyśmy na balet. Aż tu nagle CD pokazała mi wróżkę….

– Gdzie była???

– W kieszeni miałam. Takie czary-mary….

A panie pewnie do tej pory wróżki szukają…

Ale nic to. W domu CD poprosiła o oddanie jej gipsowej wiewiórki, bo chciała ją pomalować. Oczywiście wiewiórka miała być różowo-fioletowa.

– Ale ostrożnie, bo jak ci spadnie, to się zepsuje – ostrzegłam znając talent CD.

15 sekund później CD płakała………..


15 thoughts on “Tajemnicze zniknęcie wróżki”