Taki konkurs to dla Was pikuś. Pan Pikuś

Zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie organizowanym razem z Avivą – grupą ubezpieczeniową, oferującą między innymi ubezpieczenia na życie, emerytalne, ale także ubezpieczenia na wypadek chorób, pobytu w szpitalu czy koniecznej po wypadku rehabilitacji.

 

Od razu na zachętę informacja o nagrodach:

dla nagrody 1. stopnia – kosmetyki Body Shop dla mam, ich wartość rynkowa to ok. 150 zł, książka „Zezia i Giler” z autografem autorki, czyli Agnieszki Chylińskiej, zestaw Panów Pikusiów – maskotek związanych z firmą Aviva.


nagrody 2. i 3. stopnia – kosmetyki Body Shop dla matek, również o wartości ok. 150 zł,  książka „Zezia i Giler” z autografem autorki, czyli Agnieszki Chylińskiej, maskotka Pan Pikuś. Uwaga, kolaż z Pikusiami robiła Matka Sanepid, która próbuje opanować podstawy projektowania w Gimpie. Jak widać, są to tylko i wyłącznie PODSTAWY.

Firma przewidziała także 10 wyróżnień, które nagrodzone zostaną książką z autografem Agnieszki Chylińskiej i maskotką Pana Pikusia. Uroczy jest, ale ja nie mogę startować w konkursie. Buuu

Żeby wziąć udział w konkursie wystarczy w terminie od 27 maja do 9 czerwca, w komentarzu pod tą notką, odpowiedzieć na pytanie:

 “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”

Objętość jednej odpowiedzi to ok. 500 znaków ze spacjami. Wypowiedź danej autorki lub autora może być nagrodzona tylko raz, ale oczywiście można wpisać kilka swoich wypowiedzi.

12 czerwca br. jury w osobach:

Maria Grzywaczewska – Dyrektor ds. Marketingu

Bohdan Białorucki – Rzecznik prasowy

Agnieszka Chylińska, która objęła patronat nad konkursem

oraz Matka Sanepid, zdecyduje, kto otrzyma nagrody, a ja Was o tym poinformuję 13 czerwca 🙂

 

Myślcie, piszcie 🙂 Czekamy na Wasze doświadczenia.

A jeśli kogoś z Was zainteresowała tematyka ubezpieczeń, to zanim zadzwonicie do agenta ubezpieczeniowego, zastanówcie się, jakie zabezpieczenie będzie dla Was najkorzystniejsze.

 

Matka Sanepid miała trochę problemów z umieszczeniem tej infografiki, więc doceńcie me starania, kliknijcie w nią i se powiększcie, żeby było widać, co na niej jest napisane. Ktoś to wszystko napisał, zilustrował, ale zrobił ciut za duże, jak na matkosanepidowego bloga. Matka na szczęście wybrnęła.


85 thoughts on “Taki konkurs to dla Was pikuś. Pan Pikuś”

  1. Odkąd dziecko jest w moim życiu, zaczęłam uważać, że nie ma rzeczy niemożliwych, że nie ma czegoś takiego jak „teraz jest czas nieodpowiedni”. Pieniądze jak trzeba się znajdą, a życie jest piękne, mimo, że czasami przydepcze. A jak przydepcze, to po coś płaci się te ubezpieczenia 😉

  2. Ha! A dopiero co miałam tą książkę w rękach! Nawiązując do A. Chylińskiej, wiele osób jej zrzuca, że poszła w komercję, że to już nie ta sama haryzma co kiedyś, ale moim zdaniem wygląda jak milion dolarów a nie wypłosz na gigancie, ma cudowne dzieciaki i reklamy Avivy z nią są z jajem. Pan Pisuś średnio do mnie przemawiał w kwestii ubezpieczeń 🙂 Na książkę z przyjemnością zapoluję 🙂

    1. Każdy ma swój czas. Ja byłam zbuntowaną nastolatką, potem zagubioną zupełnie studentką, a teraz jestem zarąbistą mamą dwóch smarkul. I czasami też wyglądam jak milion dolarów, co prawda starych i pogniecionych, ale jednak.

  3. Kiedyś mama powiedziała mi, że urodzić dziecko to pikuś, ale wychować je to wyższa szkoła jazdy. Osobiście zgadzam się z tym. W domu pracuje tylko mąż, ja siedzę z małą. Kiedyś mogliśmy pozwolić sobie na wszystko np. wyjazdy, imprezy. Teraz duża kwota przeznaczona jest na jej potrzeby. Mimo tego, że nie mogę sobie pozwolić już na takie życie jak kiedyś. Nigdy w życiu nie zrezygnowałabym z bycia mamą. Pieniądze pojawiają się i znikają, a miłość dziecka zostaje do końca naszego życia.

  4. Jak pojawiło się pierwsze dziecko nie było aż tak źle, zrezygnowaliśmy z kilku rzeczy ale tylko dlatego że zminiły nam się priorytety. No przy drugim dziecku przestałam prasować ubrania po obu stronach ograniczam się do pleców, finansowo też jest trudniej bo dzieci muszą nosić porządne obówie nam pozostaje śmiganie w bazarowych …ale jak całuje im łepki na dobranoc niczego nie żałuję. Dodam jeszcze że w całym swoim już nie młodym życiu wygrałam tylko loda Big Milka więc dajcie mi choć nagrodę pocieszenia.

  5. Od 5 lat na życie patrzę przez pryzmat dziecka. Planuję, kupuję, urządzam z myślą o mojej córci. Finanse? Różnie. Często sobie czegoś tam odmawiam bo mam świadomość, że zamiast tego mogę coś fajnego, jakiś bajer na topie, kupić córze. Wakacje, wyjazdy, nawet fryzjer – pod dziecko. Bo ja wiem jakie fryzury lubi moje dziecię i chcę się jej podobać. Teraz myśli będą podwojone bo drugie w drodze 🙂 Wydawać będzie się więcej ale kupując coś dla dzieci ma się niewyobrażalną frajdę! Ta radość, pisk, iskierki w oczach – bezcenne!

  6. Kiedy byłam młodą panną, z życia brałam, co dawało
    Nie myślałam o przyszłości, nie martwiłam się, szalałam
    Potem przyszło na świat dziecię i musiałam zmienić wszystko
    Umyć, ubrać i nakarmić, przede wszystkim- być tuż blisko
    Wszystko mamy ułożone i idziemy wciąż do przodu
    Każdy dzień nam też przynosi do uśmiechu sto powodów
    Na finanse nie narzekam, choć odłożyć nie ma z czego
    Kombinuję więc na razie by starczyło do pierwszego
    Ot i infantylny wierszyk o przeżyciach młodej matki
    Najważniejsze, by szczęśliwe rosły nasze małe dziatki

  7. U każdej matki inaczej wygląda spojrzenie na nowy swiat z dzieckiem. Jedna nadal robi to co lubi w zyciu, a druga całkowicie podporządkowuje swój świat pod swoja rodzinę.
    Najważniejsze, by każda ze stron się czuła szczęśliwa.
    U mnie wystarczył jeden pobyt z corka szpitalu, bym całkowicie zmieniła podejście do wielu spraw.Nigdy nie zapomnę płaczu dziecka gdy zabierali ja do pokoju zabiegowego, a ona pewnie też długo będzie się bać białych fartuchów w każdej postaci. W takich chwilach człowiek oddałby wszystko, by oszczędzić cierpienia maleństwu.
    Wyedy też trzeba być przygotowanym na różne sytuacje i wyzeczenia.

  8. Kiedy dziecko urodziłam, w oczy córki mej spojrzałam,
    To się z miejsca zakochałam i wciąż o niej już myślałam.
    Lecz jak przyzna każda matka, rodzicielstwo to nie gratka,
    Choć kochałam szczerze, czule, zabezpieczyć trzeba córę.
    Z Panem Mężem zasiedliśmy i decyzję podjęliśmy,
    Ubezpieczenie płacimy, dzięki niemu słodko śpimy.
    Drugie dziecko z nieba spadło i się w serca nasze wkradło,
    Więc płacimy trochę więcej, z comiesięcznych swych pieniędzy.
    Jednak nie martwimy się, bo to dla nich ważne jest.
    Jak rodziców spotka pech, to dzieci bogate wnet,
    Czy na studia, na mieszkanie, czy też na podróży czar,
    Dzieci nasze są bezpieczne, dla rodziców to jest raj.
    Chociaż szczerze mam nadzieję, że dożyję lat choć stu,
    To odkładam też na przyszłość, ukochanych córek dwóch.
    Jako, że żyć chce się długo, a państwo okrada nas,
    Inwestuję też pieniądze, na ten trudny, starczy czas.
    Żeby nie być obciążeniem, dla przyszłości swoich cór,
    Dbam o przyszłość i pieniądze, to z miłości dla tych dwóch,
    Co do życia powołali, na świat sprowadzili je,
    I odpowiedzialność wzięli, za ich szczęście i życie.

  9. 🙂 Od 6 lat nie ma moja kasa, a jest nasza kasa :)) Na pierwszym miejscu są potrzeby dzieci. Zanim wydam pieniądze częściej się zastanawiam czy dane rzeczy są potrzebne czy są tylko moim kaprysem. Częściej niż zwykle staram się by coś zostawało z pensji na potem, zbieramy sobie na wakacje, na większe zakupy i na większe szaleństwa. Chcę by moim dzieciom nie brakowało na takie atrakcje jak basen czy zajęcia dodatkowe w przedszkolu, więc racjonalnie gospodaruje gotówką 🙂

  10. Przez 6 lat zmieniałam kilka razy podejście do zycia i finansów. Teraz jest idealnie. Nie śpię na pieniądzach ale też nie głodujemy. Matka zawsze da rade dla dziecka-choćby miała tańczyć na głowie na płycie rynku krakowskiego:)

    Doceniam teraz wartość rzeczy nienamacalnych. Bardziej cieszy mnie rozmowa i spędzenie po prostu czasu razem niż (jak kiedyś) wypasiona impreza z milionem osób, które w razie potrzeby pewnie by nawet telefonu nie odebrały. Patrząc na syna przejmuję jego dziecięcą postawę- uśmiech ponad wszystko i zero skrępowania w kontaktach z ludźmi. Mówię wprost i zachowuję się jak chcę.Czasem martwię się przyszłością ale staram się skupić na czasie teraźniejszym. Bo choćby jutro może mnie już nie być…

    Pikuś wymiata!!

  11. No dobra, wybaczcie, mam gorszy dzień ;P Dług goni kolejny dług, i to nie kwestia urodzenia dziecka, ale naszej niedojrzałości zanim jeszcze zostaliśmy rodzicami. Imprezy, życie jak co najmniej z teledysku ,, We Found Love,,… Świat wirował kolorami, głowa pękała od całonocnej imprezy, rozmyte od dymu fajek zdjęcia, na których jest jeszcze zajebistą dupą. Życie z dnia na dzień, bez myślenia o konsekwencjach, z resztą jakich konsekwencjach.? One po prostu dla nas nie istniały A teraz cóż… Wynajmowane mieszkanko, kupa prania, brudne podłogi od rozmazanego serka truskawkowego, smród ze śmietnika i jeden mały karakan w wersji żeńskiej, tuptający po tym serku truskawkowym…Mały, obrażalski, śmierdzący sens mojego życia;) Dostaliśmy mega kopa, wiem nawet jak zarobić pieniądze w jeden dzień gdy jest potrzeba ( i nie jest to o dziwo świadczenie usług seksualnych) . A moje spojrzenie na finanse zmieniło się o tyle, że teraz przynajmniej mam realny powód aby tą kasę mieć… Smarkulka moja ma wszystko czego jej trzeba i jak dla mnie chyba jest najszczęśliwszym dzieckiem na świecie…Nauczyłam się z niczego zrobić coś, i nawet gdy w portfelu przeciąg, staję na rzęsach aby dziecko tego nie odczuło. Ja stałam się z szurniętej zakochanej imprezowiczki, profesjonalną i ogarnięta matką polką. Choć czasem w weekend potrafię też dać w palnik i tańczyć na stole, to trzyma mnie w równowadze a i dzięki temu ten mały tuptak ze stopami w jogurcie jest szczęśliwy bo ma w miarę zrównoważoną i wyluzowaną matkę. I pozwalam jej tak w tym serku pływać i się ciapać, bo skoro to robi i jest bezpieczne i ona taka szczęśliwa, to znaczy że musi być zajebiste, a ja nie potrzebuję prozacu… Ta moja wypowiedz to raczej słabo konkursowa, ale tak się chciałam uzewnętrznić trochę, Pozdro mamusie;]

  12. No dobra, wybaczcie, mam gorszy dzień ;P Dług goni kolejny dług, i to nie kwestia urodzenia dziecka, ale naszej niedojrzałości zanim jeszcze zostaliśmy rodzicami. Imprezy, życie jak co najmniej z teledysku ,, We Found Love,,… Świat wirował kolorami, głowa pękała od całonocnej imprezy, rozmyte od dymu fajek zdjęcia, na których jestem jeszcze zajebistą dupą. Życie z dnia na dzień, bez myślenia o konsekwencjach, z resztą jakich konsekwencjach.? One po prostu dla nas nie istniały A teraz cóż… Wynajmowane mieszkanko, kupa prania, brudne podłogi od rozmazanego serka truskawkowego, smród ze śmietnika i jeden mały karakan w wersji żeńskiej, tuptający po tym serku truskawkowym…Mały, obrażalski, śmierdzący sens mojego życia;) Dostaliśmy mega kopa, wiem nawet jak zarobić pieniądze w jeden dzień gdy jest potrzeba ( i nie jest to o dziwo świadczenie usług seksualnych) . A moje spojrzenie na finanse zmieniło się o tyle, że teraz przynajmniej mam realny powód aby tą kasę mieć… Smarkulka moja ma wszystko czego jej trzeba i jak dla mnie chyba jest najszczęśliwszym dzieckiem na świecie…Nauczyłam się z niczego zrobić coś, i nawet gdy w portfelu przeciąg, staję na rzęsach aby dziecko tego nie odczuło. Ja stałam się z szurniętej zakochanej imprezowiczki, profesjonalną i ogarnięta matką polką. Choć czasem w weekend potrafię też dać w palnik i tańczyć na stole, to trzyma mnie w równowadze a i dzięki temu ten mały tuptak ze stopami w jogurcie jest szczęśliwy bo ma w miarę zrównoważoną i wyluzowaną matkę. I pozwalam jej tak w tym serku pływać i się ciapać, bo skoro to robi i jest bezpieczne i ona taka szczęśliwa, to znaczy że musi być zajebiste, a ja nie potrzebuję prozacu… Ta moja wypowiedz to raczej słabo konkursowa, ale tak się chciałam uzewnętrznić trochę, Pozdro mamusie;]

  13. Kurczę ! Matka. Bo mi się tu coś pochrzaniło… i nie mogę usunąć tego pierwszego;(… Sorki.

  14. “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”
    Po urodzeniu dzieci na wiele spraw zaczęłam patrzeć inaczej.To moja córka stałą się nr 1 w każdej dziedzinie mojego życia.Wszystko co robiłam i robię jest podyktowane dobrem moich dzieciaków.
    Niestety finanse są nieodłącznym elementem tej „zabawy” Teraz bardziej przykładam uwagę do tego co i za ile kupuję. Planuje wydatki z dużym wyprzedzeniem i staram się zawsze coś mieć odłożone jakieś pieniądze po to aby być przygotowanym na niezapowiedziane wydatki.Poza tym chcemy z mężem założyć dzieciakom konta i sukcesywnie wpłacać im tam daną kwotę. Mam nadzieję że ten plan wypali bo to dobry plan.

  15. Decydując się na dziecko wiedzieliśmy, że ja będę musiała zrezygnować z pracy (praca na statku), więc już dużo wcześniej zaczęliśmy odkładać na konto oszczędnościowe pieniążki. Pracowałam do 7 miesiąca ciąży, później kontrakt się skończył i tym samym Mąż został jedynym żywicielem rodziny. Jak urodziła się Zuzia świat zmienił się o 180 stopni 🙂 przestały się liczyć nasze potrzeby – teraz Ona jest najważniejsza i wszystkie decyzje również te dotyczące finansów zależą od niej 🙂 to dla niej stałam się bardziej oszczędna, już nie potrafię kupić sobie czegoś – wolę kupić coś Zuzi 🙂 nasze fundusze inwestycyjne przepisaliśmy na nią, założyliśmy konto posagowe i co miesiąc przelewamy tam jakąś kwotę, żeby za kilkanaście lat miała lepszy start, lepszy niż my mieliśmy. Mąż rzucił palenie i co 2-gi dzień wrzuca do skarbonki 10 zł zamiast na fajki to dla Zuzi na jakąś zabawkę, ubranko czy jedziemy na basen we troje 🙂 Uwielbiam patrzeć jak wiele rzeczy sprawia jej przyjemność i chcę je zaspokajać na każdym kroku 🙂
    Nie potrafię pisać wierszyków, rymowanek czy innych esejów, ale odkąd naście testów ciążowych potwierdziło, że dołączy do nas mała istotka robię wszystko dla niej!

  16. Przeszliśmy płynnie od formy ” ja” do formy „my”i nawet nie wiemy kiedy to się stało,. Pozbyliśmy się egoizmu i przewartościowaliśmy swoje życie i cele. Wcześniej finanse były określane „jakoś to będzie” teraz brak pewności jutra nie pozwala spokojnie zasnąć tak samo jak dbanie o swoje zdrowie stało się priorytetem. Musimy zrobić wszystko co w naszej mocy by móc być z naszym dzieckiem jak najdłużej. To najcenniejsze co możemy jej dać.

  17. Będzie dziecko? Super pięknie, różowe ciuszki zakupy i jakoś to będzie pieluchy, kaszki i inne myślimy damy rade.
    Rodzi się dziecko, zdrowa piękna córeczka.
    3 tygodnie bach cały świat nam się załamuje i to właściwie wtedy zdaliśmy sobie sprawe co to znaczy zmienić swój pogląd na życie od tego czasu wszystko podporządkowane jest rehabilitacji, hipoterapii, szpitalom. Najważniejsze są ćwiczenia, później relaks dziecka a na końcu wszystko inne na co już oczywiście brakuje czasu więc matka chodzi 2 lata w jednej fryzurze, ojciec chodzi w dziurawych butach ale co tam ważne by córka była zdrowa.
    Finanse ah finanse na głowie stajemy by za psie pieniądze od państwa wyżyć i nie zaniedbać ćwiczeń.

    Ale najważniejszy jest uśmiech na tej pyzatej umorsanej buźce

  18. Podobno punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co jak się nie ma kiedy usiąść? Czy bez punktu widzenia ma się jakieś spojrzenie? Na pewno jest mniej ostre, bo na wnikliwe przyglądanie się nie ma czasu. Ale tak jest zdrowiej. Zbytnia spostrzegawczość owocuje odkryciami typu pomalowana długopisem kanapa, a taka świadomość nikomu do niczego nie jest potrzebna. Spojrzenie na finanse też zmienia się diametralnie, no bo ileż można przyglądać się czemuś, czego praktycznie nie ma, a nawet jak się pojawi to trwałość ma porównywalną do tęczy? Nie ma czym sobie głowy zawracać 😉

  19. Po urodzeniu dzieci slowa mojej mamy nabraly sensu. W czasie choroby lub gdy bylo nam zle mowila „gdybym mogla wzielabym Twoj bol i cierpienie na siebie”.
    Wlasny bol tak nie boli jak bol dziecka. Teraz to wiem.
    Niedawno mialam badania na raka piersi. Jestem zdrowa ale od tamtego momentu mysle o przyszlosci moich dzieci i zaczelam oszczedzac. Moje dzieci maja swoje konta.

  20. U nas sprawdza się powiedzenie, że jak „Bóg daje dzieci, daje też na dzieci”. Gdy zaszłam w pierwszą ciążę, oboje z mężem podpisaliśmy w pracy, fajnej pracy, umowy na czas nieokreślony. Gdy zaszłam w drugą ciążę, ja awansowałam, mąż zmienił pracę na lepiej płatną. Wychodzi na to, że jeżeli chcemy jeszcze coś osiągnąć w pracy, lepiej zarabiać, musimy postarać się o trzecie dziecko. Bo Bóg da. A może po prostu wtedy się mobilizujemy? Wiemy, że musimy. Nie ma rzeczy niemożliwych. Po urodzeniu moich Misiów Kolorowych, moje podejście do życia zmieniło się tak, że nie bardzo pamiętam jak było przed. Na pewno nie byłam tak zmęczona, tak utyta, tak sfrustrowana i z całą pewnością nie byłam tak szczęśliwa jak teraz.

  21. U nas sprawdza się powiedzenie, że jak „Bóg daje dzieci, daje też na dzieci”. Gdy zaszłam w pierwszą ciążę, oboje z mężem podpisaliśmy w pracy, fajnej pracy, umowy na czas nieokreślony. Gdy zaszłam w drugą ciążę, ja awansowałam, mąż zmienił pracę na lepiej płatną. Wychodzi na to, że jeżeli chcemy jeszcze coś osiągnąć w pracy, lepiej zarabiać, musimy postarać się o trzecie dziecko. Bo Bóg da. A może po prostu wtedy się mobilizujemy? Wiemy, że musimy. Nie ma rzeczy niemożliwych. Po urodzeniu moich Misiów Kolorowych, moje podejście do życia zmieniło się tak, że nie bardzo pamiętam jak było przed. Na pewno nie byłam tak zmęczona, tak utyta, tak sfrustrowana i z całą pewnością nie byłam tak szczęśliwa jak teraz.

  22. “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”
    Pieniąż który kiedyś był na pierwszym planie nagle zszedł gdzieś dale,j bo jak można każdą chwile spendoną z dzieckiem przeliczać na pieniądze?
    I z każdą chwila ten malutki ludek pokazuje jakie ma znaczenie najmniejszy drobiazg, chwile nabierają blasku, bo tak szybko umykaja.W dzisiejszych czasach pieniądz to rzecz nabyta.W każdej chwili moze na konto wpynąć taka sama stówka, a momenty naszego dziecka umykają pozostawiając tylko na kolorowych kartach wkładanych do albumu…

  23. Jak M się dowiedział, że będzie Tatusiem
    to na rower uciekl pędzikiem, migusiem
    Potem było z górki, choć schodów dziesiątki
    Takie byly właśnie Rodzinki początki
    Kredyt do spłacania przez wieki – nie lata
    a ja jestem przecież niezmiernie bogata!
    Bezcenny moj Synuś, Mężulek jak bajki
    Tylko nam pogody bakuje z Jamajki
    Pieniądze się znajdą, toć my ręce mamy
    Najważniejsze z tego, że się nad życie KOCHAMY!

  24. Wydaje mi się, że spojrzenie na finanse za bardzo się nie zmieniło. Zawsze umiałam oszczędzać i wytyczać sobie cele finansowe. Nauczyli mnie tego rodzice. Od dzieci nauczyłam się raczej więcej luzu, jeżeli chodzi o wydatki.
    Na początku byłam trochę przerażona cenami rzeczy dla dzieci, ale potem dzięki pomocy zaznajomionych mam, ogarnęłam temat. Teraz organizuję wymiany ciuchów między znajomymi mamami. Dzięki dzieciom, pozwalamy sobie z mężem na realizację naszych dziecięcych marzeń i kupujemy np: lego w ilościach hurtowych 🙂 Dzięki temu świetnie z dzieciakami spędzamy czas. Mąż nazywa mnie mistrzynią , zniżek, promocji i rabatów. Wynajduję, dla dzieciaków całą masę darmowych warsztatów i dzięki temu mamy rodzinną zabawę. Odkrycie kart sportowych pozwoliło nam na duża aktywność ruchową. Co miesiąc odkładamy dzieciakom pieniądze na większe wydatki i uczymy je jak nimi dysponować. W zasadzie to dzieci mobilizują nas do szukania pieniędzy, nawet kiedy tak sobie stwierdziliśmy, że dzięki nim mamy większą ochotę do działania 🙂 Mimo ograniczeń finansowych, jako rodzice też sobie dobrze z mężem radzimy. Zawsze znajdzie się parę groszy na przyjemności, a i ciekawe bezpłatne spotkania . Wczoraj np byliśmy na przedstawieniu teatralnym organizowanym przez Teatr Ej.Aj. Ubaw po pachy 🙂 Poczyniliśmy pewne zabezpieczenia finansowe, ponieważ życie życiem i warto coś mieć odłożone. Najważniejsze jest jednak żyć tu i teraz 🙂

  25. “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”

    Pieniądze są u nas w domu wciąż w obrocie- ja wkładam je do skarbonki, a Pola wyjmuje, albo znów ja wyjmuję, bo na pieluchy, bo na ciuszek, bo mleko, bo zabawka, za chwilkę znów są, bo po wypłacie, raz zostanie złota górka, raz skrobiemy po dnie.
    Życie to wzloty i upadki, ale jak z córą- ja mówię uważaj, a ona swoje i pac- na tyłek, ja mówię wolniej, a tu gleba i kolejny siniak. Ale leci dalej poobijana i szczęśliwa i tak w kółko cały dzień, bawić się i smucić, śmiać i płakać, bo jutro będzie nowy dzień, nowe przygody, nowe wyzwania, a po latach będziemy pamiętać to co dobre.
    Więc błędne koło, albo fortuna kołem się toczy- w zależności od punktu siedzenia, leżenia, stania, ilości dni do dziesiątego, warunków atmosferycznych etc.

  26. “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”

    W jednym słowie – diametralnie. I to zarówno jeśli chodzi o te bieżące finanse, jak i odłożone w czasie. W szczegółach, to przede wszystkim ważniejsze są potrzeby rozwojowe dzieci (ubrania, książki, kultura) niż nasze przyjemności. Odkładamy też dzieciom co miesiąc parę groszy na przyszłość. Oboje z mężem mamy polisy na życie, tak na wszelki wypadek – żeby nie kusić losu. I dodatkowe ubezpieczenie medyczne – żeby lekarz przyjął nasze dziecko wtedy, kiedy ono tego potrzebuje, a nie za 3-4 dni.

  27. Odkad mam dzieci 3 i 1 letnie uswiadomilam sobie ze to dzieci, ich zycie jest najwazniejsze a nie pogon za pieniadzem… Ale dzieci to równiez koszty, dzieci to ich przyszłosc i bezpieczenstwo, troska rodziców o ich spokój…. Zaczelismy myslec o dodatkowym ubezpieczeniu, polisie. Jedna juz mamy, ale myslimy nad kolejnym. Po urodzeniu Filipa wszystkie pieniadze z naszych ubezieczen poszły na jego rehabiltacje i lekarzy specjalistów (problemy okołoporodowe) Gdyby nie to…. nie dalibysmyu chyba rady!

  28. Kiedy urodziła się nam córka, nasze życie zmieniło się radykalnie. Z jednej strony pojawiła się radość, a z drugiej obawa czy damy radę. Ja musiałam zrezygnować z pracy zawodowej, bo na opiekunkę nas zwyczajnie nie było stać, a mąż został jedynym żywicielem rodziny. Do tej pory ciężko mi przywyknąć, że jestem finansowo zależna od kogoś, bo w wieku 19 lat zarabiałam na siebie i nie musiałam liczyć na nikogo. Teraz to się zmieniło zwłaszcza, że nie chodzi tu o moje zachcianki, ale o potrzeby dziecka. Z jednej pensji wyżyć jest ciężko, ledwo zipiemy od pierwszego do pierwszego. Na grube szaleństwa nie wystarcza, zwłaszcza jak się ma rozrzutnego męża, który w całości trzyma rękę na gotówce. Moje nastawienie do finansów nie uległy zmianie, nadal staram się oszczędzać, żyć skromnie, ale dobrze. Często łapię się na tym, że wolę kupić Małej jakąś pierdułkę aniżeli sobie bluzkę, chociaż nie ukrywam, że moja garderoba, aż się prosi o aktualizację:) nie jest źle, dajemy radę! Ważne, że zdrowie jest, a córa rośnie.

  29. Wraz z przyjściem na świat naszych bliźniaków zmieniło się nasze podejście do wydawania pieniędzy. Wcześniej nie narzekaliśmy na ich nadmiar ale też przesadnie nie musieliśmy oszczędzać. Gdy pojawili się chłopcy, a wraz z nimi podwójne wydatki nauczyliśmy się, jak układać listę zakupów by nie kupować niepotrzebnych rzeczy czy możemy pozwolić sobie na jakieś większe wydatki czy drobne przyjemności. Pojawienie się dzieci uczy racjonalnego gospodarowania pieniędzmi.

  30. Bez moich dzieci mój dom pewnie byłby czysty,a portfel pełny…..
    Tylko,że moje serce byłoby puste…

  31. Eeeee nie będę pisać….sama sobie kupię mazidła w body shopie i książkę Chylińskiej :p. Matko Sanepid! Dzięki za napisanie książki, wczoraj zaczęłam czytać i od razu mi lepiej…..a jednak jestem normalna no i przeszła mi chęć na drugie dziecko….również dziękuję :)))

  32. Od kiedy jest nas troje a nie dwoje
    Nie ważne są dla nas modne stroje
    Nie ważne imprezy i wystwne kolacje
    Nie ważne długie i ciepłe wakacje
    Ważne jest byś Ty miała co potrzeba
    Mogę Ci nawet podarować gwiazdkę z nieba.

  33. Od kiedy nasza rodzina to ja, mąż i córka moim najlepszym przyjacielem jest Excel 🙂 na początku był to „wymysł” męża, finansisty z wykształcenia i zamiłowania 🙂 jak mnie denerwowało to planowanie i ciągłe liczenie! Każdy wydatek wprowadzony do arkusza, zakupy spożywcze, media, wydatki osobiste (ciuchy, kosmetyki) i wydatki inne (np. lekarz, kino). Najtrudniejsze było ustalenie limitów wydatków „prywatnych”, w końcu dogadaliśmy się, że jest kwota, której nie rozliczmy, nie tłumaczymy się na co wydaliśmy. Uwierał mnie ten Excel bardzo.. ale co się okazało?
    Okazało się, że system działa i się sprawdza, tzn. dokładnie wiedzieliśmy ile i na co wydajemy, ile nam zostaje, ile możemy zaoszczędzić, na co wydaliśmy za dużo, a przede wszystkim ile wcześniej rozchodziło się nam między palcami i nie wiemy na co!

    Ale nie zawsze było tak różowo: kiedy okazało się, że będziemy mieć dzidziusia mój mąż.. rzucił prace! Długo o tym rozmawialiśmy, mąż pracował w prywatnej firmie, 8h dziennie + wiadomo… musiał być dyspozycyjny od poniedziałku do niedzieli . Część wypłaty otrzymywał pod stołem. Oboje mamy wykształcenie finansowo-księgowe i lubimy pracę z liczbami (chociaż mąż bardziej), dlatego mąż wystartował w konkursie do „budżetówki”, do dużej jednostki w mieście wojewódzki oddalonym o 50km od naszego miasta. I dostał się! Co dzień dojeżdża, już piąty rok, ale ma stabilne warunki zatrudnienia, dobrą pensje i zaplecze socjalne.

    Po moim powrocie do pracy z urlopu macierzyńskiego zatrudniliśmy opiekunkę do córki, której wynagrodzenie pochłaniało 45% mojej pensji, mimo to udawało nam się co miesiąc odłożyć pewną kwotę, oboje dorabialiśmy na zlecenie, mąż 2 razy w tygodniu wracał trochę później, ja pracowałam przy komputerze w domu, gdy córka usnęła.
    Kupiliśmy działkę budowlaną, córka była naszą motywacją, wiedzieliśmy, że dłużej na wynajmowanym nie damy rady. W maju 2011 wzięliśmy kredyt i zaczęliśmy budowę (do tego czasu udało nam się zebrać 40% wkładu własnego) a we wrześniu 2012 poszliśmy na swoje 🙂 Przez cały okres budowy towarzyszył nam duży stres, na placu budowy mieliśmy dwie kradzieże, które wpłynęły na kosztorys, na szczęście udało się wszystko ukończyć w terminie i nie przekroczyć budżetu.

    Cały czas żyjemy z Excelem 🙂 wszystko musi się zgadzać, nic nie może się rozjechać, życie, opłaty, rata kredytu, przedszkole, rezerwa na nieprzewidziane wydatki, OC, paliwo, ubezpieczenie domu (a mamy nawet OC na psa i córkę, na wypadek gdyby ta druga sąsiadowi wybiła szybę kopiąc piłkę :).
    Moje koleżanki na początku się śmiały z naszego planowania, ale z upływem czasu zaczęły mi zazdrościć, głównie męża, przy którym ja i córka czujemy się bezpiecznie i nie martwimy się o jutro 🙂
    Niedawno zaplanowaliśmy nową kolumnę w Excelu – Dzidziuś 🙂

  34. nijak nie mogłam się zmieścić w 500 znakach, zmieścić to ja się mogę w r.38 jak się postaram, ale nie w 500 znaków! całe życie na diecie i jeszcze odchudać historię życia „po pojawieniu się córki” 🙂

  35. Okres „sprzed” tak dobrze nam szedł, aż nudą powiało i wtedy dopiero się zrozumiało:
    że czas zrobić se dzieci, co nasze nadwyżki finansowe pochłoną jak odkurzacz śmieci!
    No więc dzieci zrobione, finanse uszczuplone.
    Mama i tata jednak mondre som i w fundusze na życie inwestujom 🙂
    I nadszedł okres „po”, kiedy to rodzice od dawna nie wiedzom co to te nadwyżki finansowe som 🙂

  36. Po przyjściu na świat dziecka, moje życie przybrało zupełnie inny kolor, do tej pory wszystko było zielone, a później stało się albo białe albo czarne.
    Przed byłam kobietą pracującą teraz jestem babą tyrającą za free 24/24/7,
    kiedyś byłam zgrabną kobietą teraz jestem przede wszystkim zaniedbaną matką w rozmiarze 42,
    Kiedyś byłam towarzyska i gadatliwa teraz jestem gderającą kurą domową,
    Kiedyś miałam wybór teraz biorę co łaska,
    Kiedyś byłam niezależna teraz jestem utrzymanką męża swego,
    Kiedyś zdarzało mi się być w stanie upojenia alkoholowego teraz jestem w stanie depresyjnym,
    Kiedyś nie mogłam usiedzieć w miejscu teraz zgnuśniałam do reszty,
    Kiedyś mogłam sobie pozwolić na sukienkę teraz ciułam na sukienkę dla córy.
    Kiedyś świat stał dla mnie otworem teraz pukam w każde drzwi i pytam czy mogę wejść.
    Kiedyś nikt nie czekał na mnie w domu teraz praktycznie nie wychodzę z niego.
    Uroki bycia matką uciśnioną, zagłuszoną przez własnego męża.

  37. Odkąd mam dzieci, a dokładnie dwoje przeuroczych łobuziaków wiem, że oczy dookoła głowy to zamało. Dzień za dniem ubywa popsutych sprzętów w domu, potrafią nawet uszkodzić wnętrze samochodu. Teraz brakuje pieniędzy na wszystko, Niania pochłania praktycznie całą moją wypłatę, ale dajemy radę, na nic potrzebnego nam nie brakuje, dzieci są szczęśliwe i my też.

  38. Odkąd jest dziecko wciąż, chorobliwie oszczędzam! Potwornie boję się utraty pracy (jestem jedynym opłacaczem rachunków itp), odłożyłam becikowe, moją pierwszą ulgę prorodzinną, kasę z ubezpieczenia za urodzenie dziecka, każdy grosz odkładam na „czarną godzinę”, Popadłam już w jakieś absurdy, odmawiam sobie wszystkiego, bo tak strasznie się boję o przyszłość…
    Tak oto zmieniło się moje podejście do życia i finansów odkąd 9 m-cy temu pojawił się Filip.
    Nie jest to jakaś błyskotliwa wypowiedź warta nagrodzenia pewnie ale tak właśnie rozpaczliwie ten mój punkt widzenia wygląda. Jestem na etapie dogadania się z samą sobą, żeby wrzucić na luz i spróbować zacząć liczyć odrobinę na innych i przestać się tak strasznie bać.

  39. Od kiedy urodziłam moje córki, wiem, że nie ja jestem najważniejsza…tylko one są najważniejsze. zmieniły się moje priorytety. Ot co. Zabezpieczyłam też moje życie, aby w razie gdyby mnie zabrakło miały niezahamowane możliwości rozwoju, nauki itp.
    A poza tym…… dla nich zawsze jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza, najlepiej gotuję, najlepiej przytulam, mam najpiękniejsze oczy…….. one jedyne kochają bezinteresownie 😉

  40. Życie już nie to, bo wypełnione moim 2 letnim Łobuzem( nawet w ubikacji mi towarzyszy), gada ” po arabsku” z nadzieją na polski 😉 cały czas w ruchu, pełen ebergii, uczy mnie radości z każdej pierdoły i obowiązków, bo jeść trzeba zrobić na czas i przykład dać. Portfel odchudzoby bo jestem matką na pełen etat, ale za żadne pieniądze nie kupiłabym czasu, który spędzamy razem, a książkę konkursową już od stycznia czytamy do poduchy;) pozdrawiamy
    Basia i Olek

  41. “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”

    Kiedy urodzilam pierwsze dziecko mialam wielkie plany. Studiowalam, moj maz rowniez,kupilismy mieszkanie, dzieki pomocy rodzicow i dziadkow. Kiedy urodzialm drugie dziecko musialam isc do pracy, nie mojej wymarzonej.Ale cieszylam sie, ze mamy pieniadze. Kiedy urodzilam trzecie dziecko, zaczelam sie zastanawiac nad swoim zyciem,nad tym ze o finanse w tym domu musze dbac tylko ja. Dojrzewalam, dojrzewalam…przez 5 lat…,Kiedy urodzilam czwarte dziecko-drugiemu mezowi bylam szczesliwa, mialam spokojnego, zrownowazonego meza. Moglam pozwolic sobie na siedzenie w domu. Jednak jak to w zyciu byla raz na wozie raz pod wozem. Finanse spowodowaly, ze emigrowalismy…tu urodzilam piate dziecko. Tu wiem, ze mnie stac na piecioro dzieci, tu wiem, ze moge co miesiac oplacac lokaty dzieciom, tu jestem szczesliwa….Kazde dziecko przynioslo jakies zmiany w moim zyciu, teraz z perspektywy czasu wiem, ze wszyskie byly na plus.Pozdrawiam

  42. (…)Później wszystko potoczyło się bardzo szybko i słowa które na zawsze
    wyryły się w moim sercu …To syn…
    I tak zaczęła się nasza przygoda na całe życie…
    A kiedy pojawił się na świecie byłam pewna, że nic nie jest
    ważniejsze niż on. Mój SYN. Najwspanialszy DAR Boży jaki mogłam
    dostać…Moje małe WIELKIE szczęście.
    Cudowne i niezapomniane chwile…3100 gramów miłości+53 cm
    szczęścia…=MÓJ CUD

    Po czasie który wydawał mi się wiecznością w końcu doczekałam się
    najważniejszego gościa tego wieczoru… Był …hmm … taki
    czerwono-siny… spokojnie leżał przy mnie, a mnie zaczął obejmować
    taki błogi sen… Broniłam się przed nim wiedząc że nie mogę
    zasnąć…liczyłam co się dało na tej sali porodowej…
    W końcu po dwóch godzinach zostałam przewieziona na sale poporodową…,
    a moje dziecko zabrane do pielęgniarek. Byłam spokojna myśląc, że
    zasnę… ale sen nie przychodził… napisałam sms do koleżanki, która
    w jednej sekundzie powiadomiła wszystkie pozostałe i zaczęły
    przychodzić gratulacje… wtedy nerwy puściły i ryczałam jak bóbr…ze
    szczęścia oczywiście… Płakałam ze szczęścia, że już jest ze
    mną, bo dosięgnęłam CUDU!!! Najwspanialszego i najcudowniejszego i
    tylko te kobiety które zdobyły choć raz ten cud wiedzą o czym piszę.
    Płakałam przypominając sobie każdą z chwil które były już za
    mną…, a zarazem tak niedawno…
    A rano gdy przywieziono mi dziecko wpatrywałam się w niego nie mogąc
    uwierzyć, że jest cały i zdrowy…To nic, że dostał 9 punktów-ważne,
    że miał dwie ręce, dwie nogi i głowę. Był taki malutki i mój… Mój
    syn…mój Dominik… W końcu dziecko CUDEM jest…

  43. Finanse, dobra rzecz. Jak macierzyństwo da Ci już tak w kość, że nie wiesz czy skoczyć z okna (cholerny parter) czy strzelić sobie w łeb (a pod ręką tylko pistolecik na kulki), to przynajmniej nie masz wyrzutów sumienia, że dzieci nikt nie przygarnie. Może jakiś głupi skusi się na „wyprawkę” z ubezpieczenia w pakiecie z dwoma zagilonymi małolatami.

  44. Przed powiększeniem rodziny wiadomo, niby się oszczędza ale… No właśnie ale 🙂 Trudno sobie odmówić drobnych przyjemności typu nowy kosmetyk czy wyjście do fryzjera, wyjazdu na weekend czy wyjścia do kina, no bo przecież trzeba podtrzymywać więź z partnerem i dbać o swój rozwój kulturalny. Jeśli uznawaliśmy z mężem, że potrzebujemy jakiegoś nowego gadżetu czy elementu do wystroju domu to natychmiast spełnialiśmy swoje zachcianki, listonosz i kurier znali nasz adres aż za dobrze- nie było tygodnia bez przesyłki z allegro.
    A po ujrzeniu dwóch kresek na teście ciążowym – REWOLUCJA. I to nie chodzi tylko o zmianę w podejściu do spraw finansowych, to była zmiana w sposobie myślenia. Zaczęliśmy żyć skromniej, ale na pewno nie gorzej. Kupiliśmy wyprawkę dla dziecka, zadbaliśmy o jego wygodę i bezpieczeństwo gdy pojawi się na świecie. Okazało się, że największą przyjemnością jest dla nas czas i miłość, które możemy podarować naszemu Maleństwu.
    Staramy zabezpieczyć przyszłość naszego Skarba gdyby nas zabrakło- mąż wykupił sobie polisę nażycie (ma bardzo niebezpieczną pracę), odkładamy również drobne kwoty pieniędzy na specjalnym rachunku dla pociechy.
    Dziś odmawiamy sobie wielu rzeczy, które kiedyś wydawały nam się niezbędne. A wszystko po to by nasze dziecko miało wszystko co jest mu potrzebne do prawidłowego rozwoju. Ja zrezygnowałam z pracy, poświęciłam się opiece nad córką. Pieniędzy mamy o wiele mniej niż wtedy gdy byliśmy we dwoje ale nasze życie we trójkę jest o niebo szczęśliwsze!

  45. “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”

    Moje chłopaki 6 lat i 2 lata są całym światem jak to dla każdej matki.Patrzę na świat oczami dzieci.Jest cudownie. Najważniejsze byśmy wszyscy byli zdrowi, szczęśliwi, uśmiechnięci.To nic że nam może trochę przy ciasnawo w małym mieszkanku ale czy mając te kilkanaście metrów więcej bylibyśmy bardziej szczęśliwi?Oj nie! A finanse hmm. Nauczyłam się oszczędzać.Chłopaki ubrania noszą po sobie, czasem coś tam się dostanie z ubrań fajnie na co dzień czy drzeć dziury w spodniach w przedszkolu jak znalazł. Super markowy ciuch nie daje dziecku szczęścia. Kupuję na wyprzedażach ubrania synom i nam oj można się okupić.Nie dążę do tego by mieć tylko by żyć i dobrze mi z tym. Uśmiechy moich łobuzów wynagradzają mi wszystko są bezcenne.

  46. Spojrzenie zdecydowanie weselsze, choć od pojawienia się córek na świecie ciągle szukam dziur w kieszeniach, którymi mi kasa „wylata”. Bo to muszą być dziury, przecież dzieciaki by mnie tak nie rujnowały 😉

  47. Dziecko, a właściwie za 3 tyg. to już DZIECI 😉 zmieniły całkowicie moje podejście do życia!!! Dawniej lubiłam szybką jazdę samochodem, teraz wolę być otrąbiona, ale zdejmuję nogę z gazu i „nigdzie się nie śpieszę”. Prześladują mnie lęki, że nie zdołam wychować dzieci. Szaleństwo, nie? 😉 Poza tym dawniej „ile miałam, tyle wydałam”. Teraz zawsze mam kasę na tzw. czarną godzinę- a nóż lekarza w nocy wzywać trzeba będzie…No i ta obawa, żeby nie stracić pracy, żebym mogła dzieciom zapewnić dobre życie.Ale spokojnie nie oszalałam, dalej bardzo dużo podróżujemy, tylko pakowanie to już nie 1 walizka i 5 min a więcej zabiegów trzeba i więcej rzeczy się zapomina ;-). Poza tym jestem BEZGRANICZNIE szczęśliwa, że mam RODZINĘ. Męża, dzieci. Z totalnej egoistki stałam się egoistką umiarkowaną 😉

  48. Nigdy nie umiałam oszczędzać. Zawsze całą wypłatę ukrzyżowałam przed końcem miesiąca. Lecz od kiedy mam Synka nauczyłam się. Dziecko to ogromny „wydatek” i teraz jak coś sobie upatrzę to najpierw muszę nazbierać, bo potrzeby Syna są najważniejsze. Przy dziecku nauczyłam się również cierpliwości (chociaż czasem zbliżam się do jej granic) i doceniania każdej chwili. Stałam się silniejsza fizycznie(bo najlepsze ćwiczenia to nie fitness z Ewą Chodakowską ale gotowanie lub odkurzanie z dziesięcio kilowym Bąblem na rękach) i psychicznie(bo nie ruszają mnie krzywe spojrzenia eko-mam kiedy widzą parówkę w rekach mojego Syna). Dziecko jest najlepszą zmianą jaka nastąpiła w naszym życiu. Uśmiech tego małego Tuptaka wynagradza wszystkie trudy dnia. I gdyby nie to, że dziecko to finansowa czarna dziura to mogłabym mieć jeszcze 5 takich małych Tuptaków 🙂

  49. Odkąd pojawił się mini Jaś okazało się, że życie składa się z bloków – trzygodzinnych konkretnie. W każdym bloku są zajęcia obowiązkowe- jak karmienie, czy przewijanie (wraz z blokiem zajęć dodatkowych, jak debata nad kupką oraz próba odpowiedzi na odwieczne filozoficzne pytanie – a teraz to o co mu chodzi?). Synek sprawia, że nawet taki śpioch jak ja wstaje w nocy w odpowiedzi na ciche zakwilenie, bo odezwała się głodzilla 😉 A ja odkrywam w sobie łowcę pieluchowych promocji i dziękuję losowi, że mogę karmić piersią, bo poszukiwanie ‘idealnego mm’ na bank puściłoby mnie z torbami 😉

  50. A ja powiem coś w trochę innym tonie.
    Mój synek ma prawie 4 lata, a wczoraj poczułam się jakbym drugi raz została mamą. Własnie wczoraj tomografia główki mojego synka wykazała, że nie ma zmian to wypadu i operacji. A wszystko zaczęło się w sobotę, od upadku z dużej wysokości. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności mógł doprowadzić do najgorszego. Siedząc w szpitalu przy łóżku dziecka, takie problemy jak brak pieniędzy na nową zabawkę czy egzotyczne wakacje naprawdę nie maja żadnego znaczenia. A przyznaje,jeszcze kilka dni temu nie raz czułam zazdrość, że na coś nas nie stać, że ktoś nie posiadający dzieci może sobie pozwolić na większy luz, zarówno przy wydawaniu pieniędzy czy przy spędzaniu wolnego czasu.

  51. Dziecko nie wie czy jego rodzic ma w portfelu 20zł czy 2tysiące…
    Dla Dziecka nie ma znaczenia czy jest ubrane w markowe ciuszki…
    Dla Dziecka ważne jest by Jego rodzice byli uśmiechnięci i zadowoleni…
    Dziecko chce by Jego najbliżsi mieli czas się z Nim pobawić, poczytać mu książkę, zabrać na spacer…

    Dlatego my po narodzinach córki zmieniliśmy podejście do życia. Postawiliśmy na zdrowie, nie tylko Jej, ale i nasze. Bo chcemy jak najdłużej się Nią cieszyć i troszczyć się o Nią.
    Więc po urodzinach czy świętach zamiast kupować jej za zebrane pieniądze wypasione zabawki to inwestujemy w dodatkowe, płatne szczepienia profilaktyczne.
    Dbamy i o siebie- regularne badania, wizyty u lekarza w razie niepokojących dolegliwości, jeśli musimy brać lekarstwa, to bierzemy- na tym nie oszczędzamy.

    W sprawach finansowych również dojrzeliśmy. Staramy SIĘ zabezpieczyć naszą przyszłość, by nie spoglądać na nią z lękiem. Odkładamy na specjalnym koncie oszczędnościowym, pojawiły się u nas dodatkowe ubezpieczenia na życie, domu i auta.

    Bo moim zdaniem dobry rodzic to odpowiedzialny rodzic.

  52. No więc Matko obejrzałam sobie tą, tak z trudem wstawioną grafikę, przeczytałam co napisałam i stwierdzam, że w życiu i w finansach zmieniło się wszystko i nic. Tzn. pieniędzy jest tyle co było, wydatków troszkę więcej, za to więcej obowiązków, ale odpowiedzialności u nas żadnej 🙂 Nadal żyjemy beztrosko, jak to nasze hasające z radością dziecię, pieniądze wydajemy bezmyślnie, byle do dziesiątego, żadnych dodatkowych ubezpieczeń i pakietów medycznych. Nie było kiedy o tym pomyśleć i zawsze pieniędzy brak. Na szczęście na razie nie potrzebne to nam było. I odpukać w niemalowane (kurczę wszystko wokół na złość malowane lub lakierowane) miejmy nadzieję nie będzie. Chyba czas o tym porozmawiać z mężem…

  53. Zmieniło się wiele i nic. Odpowiedzialna byłam zawsze i zawsze myślałam o przyszłości. Doszło sporo obowiązków, tego nie da się zaprzeczyć. A dodatkowe pieniądze (niestety nie z ubezpieczenia) okazały się nadzwyczaj przydatne, gdy syn trafił do szpitala. I tak mamy już 12 lat, ale teraz opłacam różne ubezpieczenia 🙂 Tak jest na pewno lepiej.

  54. Odkąd pojawiły się dzieci nie stałam się inną osobą. Kiedyś, sześć lat temu podano mi tłumoczek i spojrzałam, nieświadoma że oto zakochuję się na całe życie. A kiedy się kocha, chce się dla tej ukochanej osoby wszystkiego, co najlepsze. To jest sedno zmiany,jaka we mnie zaszła.

    I zaczęłam planować. Planuję czas tak, żeby zająć się sprawami wszystkich, sprawić przyjemność wszystkim, uwzględniam potrzeby i pragnienia dzieci. Planuję wydatki tak, żeby nie dać dzieciom wszystkiego, ale dać im to czego potrzebują. Planuję wolny czas dla siebie. Bywam sfrustrowana, przemęczona, miewam dosyć i… jestem szczęśliwa częściej niż kiedyś.

  55. Najpierw zaszło mgłą bo je przesłoniły znacznie ważniejsze sprawy typu mleko i pieluchy- a potem dla równowagi się wyostrzyło niczym u sokoła. Jak tak się wostrzyło to z całą brutalnością pokazało, że bez względu na to co przyniesie życie trzeba na to życie MIEĆ.Co mieć? Finanse rzecz jasna.Im uważniej patrzyłam tym mniej spałam- aż wykombinowałam.Na początek się rozwiodłam i przeniosłam 800km na wieś.Finansuję to co muszę,a resztę trzymam i duszę-by nie dopadła nigdy najczarniejsza z godzin.

  56. “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”
    Wszystko albo prawie wszystko sie zmieniło. Inaczej patrze na ludzi, zdarzenia z przeszlosci, jestem bardziej ostrozna. Wiecej mysle o przyszlosci mojej i maluszka. Chce dla synka jak najlepiej, moze nie jestem jakas zakrecona tylko ekologia i tetry ale bardziej zwracam uwage na swiat wokol mnie. Finanse wiecej wydatkow na pewno ale na malego moge wydac duzo wiecej niz na siebie. Chociaz mysle o przyszlosci jakiejs lokacie dla niego na przyszlosc, bo grosz do grosza… pozdrawiam marta

  57. Spojrzenie na życie zdziecinniało – kurczę, fajnie jest odkrywać świat zupełnie na nowo, bez utartych schematów, razem z tym naszym Berbeciem…
    Spojrzenie na finanse – wydoroślało. Dbam o przyszłość Córki, odkładam dla niej pieniądze. Nie szaleję na allegro, nie kupuję bzdetów w mega-drogiej Żabce pod blokiem 😉 Zbieram na aparat na zęby dla Córy 😉 I na studia. I na spokojną przyszłość… Otwieram własny biznes. Bo finanse trzeba wziąć we własne ręce… Kasa z nieba nie spada, niestety 😉

  58. Moje spojrzenie na życie i finanse do maja 2011: dla siebie raz w tygodniu: restauracja, tankowanie do pełna; raz w miesiącu: rachunki, kosmetyczka, fryzjer, wizyta w galerii handlowej, kawa z koleżankami.
    Moje spojrzenie na życie i finanse po maju 2011: dla małej w miesiącu 4x pieluchy, 6x mleko, tankowanie do pełna, żłobek, koncert w filharmonii; codziennie świeże warzywa i najlepsze mięso. Dla siebie – opakowanie wacików, dezodorant i rachunki już nie co miesiąc, a co tydzień.

  59. Narodziny dziecka; super sprawa aby tylko tak nie bolało skończyły się myśli aby umrzeć wraz z mężem to było romantyczne a teraz kto dziecko wychowa.Finanse moje bluzki i buty a nawet kalosze mogą poczekać:( ale dzieciaka nie,on musi mieć ciepło,ładnie i sucho a że zna trendy,tak to się mówi, łatwo nie jest.Pracy też nie rzucę z dnia na dzień bo to kasa ubezpieczenie i opieka medyczna a teraz to ja taka rozsądna jestem i poukładana;)

  60. Życie po urodzeniu dziecka.. masz na myśli chyba urodzenie się ponownie 😉 Wszystko stało się kolorowe, w szczególności marchewkowo-brązowe 🙂 Kasa się jakoś znalazła, jakoś mamy jej więcej, gdyż moje małe 19 miesięczne dziecię nauczyło nas tak gospodarować portfelem, że sama się czasem łapię za swoje strzępki włosów, jak to jest możliwe przeżyć, żyć i mieć coś na zaś 🙂 Częściej myślimy o tym, co jest potem, niż o tym co jest teraz, chyba, że chodzi o dowcipy sytuacyjne, jakich wiele funduje nam nasza Jagodzianka. Stałam się odpowiedzialną, znerwicowaną, opiekuńczą i najszczęśliwszą kobietą na świecie- mało tego- w tym roku nawet pracujemy nad rodzeństwem 🙂 Co tu dużo pisać- moje życie pod każdym względem zmieniło się o 180 stopni, i jest bardziej wartościowe, szczęśliwe i przemyślane!

  61. To kiedyś żyłam inaczej? A tak, pamiętam! Wizja słodkiego bobo jeżdżącego małym rowerkiem, zabawa kolejką… 2 kreski na teście. Płakałam wzruszona, mąż liczył finanse by na ten rowerek starczyło. Pojawił się Syn. Gdzieś między baby bluesem a kolką ustaliliśmy: On jest jeden, nas dwoje – damy mu radę! Minął rok i jest tak jak powinno – dobrze. To co przed 2 kreskami nie ma znaczenia. Żyjemy z Synem i dla Syna. Najpełniej jak się da przeżywamy teraźniejszość i planujemy przyszłość, także finansową – dzisiejsze decyzje to przyszłość naszego Syna.

  62. Od 6 lat jestem Mamą, a od 5 miesięcy Mamą podwójną.
    Moja doba powinna trwać 30 godzin, jestem zwariowanym obieżyświatem i niepoprawnym niemożliwcem. Nasza Córka zwiedziła z nami całą Polskę i kawałek Świata. Nie było dla nas rzeczy niemożliwych…
    4 lata temu zachrowałam na nowotwór, cały świat nam się zawalił. Powoli kończyły nam się pieniądze i cierpliwość. Jednak cały czas dziękowałam losowi, że to ja jestem chora a nie moja Córcia. Mojego Męża prosiłam, żeby kiedy mnie zabraknie znalazł Nową Mamę dla Córci i Nową Żonę dla siebie. Pamiętam ten dzień jak wczoraj. Zawsze na pierwszym miejscu stało dla mnie szczęście Córki… Wszystko okazało się 3 razy prostsze dzięki polisie, którą kiedyś wykupiłam w pracy od niechcenia. Przecież w wieku 30-stu kilku lat nie choruje się na takieee rzeczy. Dziś swtierdzam, że był to mój ogromny życiowy fart. Korzystałam z możliwości szybszych badań, wypłat za pobyt w szpitalu i operacje. Jak już wszystko wyszło na prostą uzbierała się nam niemała sumka na naszą (wcale nie największą) nagrodę – wspaniałe wakacje. Dziś wiem, że bez tej polisy nie byłoby to możliwe.
    Na szczęście nowotwór okazał się niezłośliwy, obyło się bez agresywnej chemii. Półtora roku temu dostaliśmy zielone światło i zostaliśmy rodzicami po raz kolejny. Właśnie moja Największa Nagroda – mój Syn zasypia błogo obok mnie.
    A ja jestem już Matką Supermenką, której można kołki na głowie ciosać. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, moje Dzieci są źródłem mojej największej siły i radości. Bycie Mamą to sprawa niepojęta, dzięki naszym dzieciom mamy siłę wejść na każdy życiowy Mount Everest… Ściskam 🙂

  63. Mam dodatkowe 500 zł pierwsza myśl: czego potrzebuje moje dziecko? Znowu potrzebujemy butów, znowu spodnie mają długość jakbyśmy przygotowywali się do powodzi i fajnie byłoby kupić zabawkę, o którą prosił, bo dziecko musi mieć coś od życia, prawda? 😉 Zawsze oszczędności dawały mi poczucie bezpieczeństwa, ale odkąd jest moje dziecko oprócz poczucia bezpieczeństwa, pozawalają mi być lepszą mamą, bo gdy jestem z nim nie zaprzątam sobie głowy sprawami finansowymi, jestem dla niego. Oczywiście nie zawsze jest tak prosto, ale fakt, że mogę zapewnić mojejmu dziecko to, czego potrzebuje i czasami pozwolić sobie na to, czego chce, sprawia, że jestem szczęśliwa. Jedziemy na urlop i odpoczywam, gdy moje dziecko jest uśmiechnięte i dobrze się bawi. W wrześniu synek pójdzie do zerówki, zdaję sobie sprawę, że koszty wykształcenia będą rosły, ale zrobię wszystko, by umożliwić mu odkrywanie świata i tego co ze sobą niesie, bo najważniesze jest dla mnie to, by kiedyś mógł powiedzieć, że kocha życie. Moje dziecko ma już 5,5 roku, pamiętam jak było bez niego i wcale za tym nie tęsknię. Choć bycie mamą jest drogą trudną i często pełną łez, synek jest największą radością mojego życia, uwielbiam go, bo jest po prostu wyjątkowy. Mimo, że każdego dnia myślę o jego przyszłości i bywają chwile, że życie mnie przytłacza, jego uśmiech sprawia, że chce mi się żyć i najchętniej zostałabym mamą po raz drugi 🙂

  64. 6,45zł – to pierwszy upływ gotówki związany z pojawieniem się dziecka. „Niewiele”, pomyślałam płacąc za test. Potem nastąpiło zaciskanie nóg, zaklinanie złego i dobrego, oraz mało radosne leżenie. Kwota „niewiele” pojawiała się incydentalnie… A przymusowy urlop i dostęp do netu zrobiły swoje.
    Wiedziałam, co mi jest KONIECZNE, NIEZBĘDNE w od 1 tygodnia ciąży aż do momentu pójścia wrzaskuna do przedszkola. Wiłam gniazdo, lista puchła niemiłosiernie. Ja też. Ale urodziłam, opuchlizna mózgu zeszła, kartę członkowską klubu matek polek odesłałam. Pracujemy, wydajemy, nadwyżki (jakie nadwyżki???) eksplorujemy hedonicznie ze wskazaniem na wszystkich…

  65. Moje dzieci są w róznym wieku,mają inne potrzeby.Co miesiąc odkładam pare groszy na jakies dodatkowe zachcianki,bo jak kazda mama chce aby im niczego niezabrakło.Moje pragnienia i potrzeby poszły na dalszy plan.W butach pochodze kilka sezonów,dzieciaki jeden,rosną jak na drozdzach.Jak to mówią dziecko do ukonczenia 18stki kosZtuje tyle co mercedes,a więc mam dwa wspaniałe mercedesy,ktore potrzebują ubezpieczenia,wrazen i tego co najlepsze!Zycie to pikus:)

  66. Kiedyś patrząc w przyszłość widziałam siebie u boku przystojnego faceta, z super furą i willą z basenem 🙂 Dziś nie zamieniłabym swojego męża na żadnego wyżelowanego Kena, póki co starczają nam rowery a willa cóż… bez żalu poszła w odstawkę odkąd zdałam sobie sprawę, że nie wyglądałabym w niej jak Księżniczka tylko wiecznie sprzątający Kopciuszek 😉 Miłość do dzieci zmienia priorytety. Nauczyłam się żyć dla siebie, dla kogoś a nie dla posiadania czegoś… Polecam każdemu 😉

  67. Kiedy ochłonęłam po narodzinach dzieci, podjęliśmy z mężem poważny temat-budżetu domowego i bezpieczeństwa dzieci. Ich życie i los jest w naszych rękach. Nie wystarczy oszczędzać i mądrze wydawać. Trzeba jeszcze zabezpieczyć się przed złym losem. Wykupiliśmy polisę rodzinna-na zdrowie i życie, polisę na dom i auto. Przezorny zawsze ubezpieczony. Lepiej chuchać na zimne :))

  68. “Jak zmieniło się Twoje spojrzenie na życie i finanse po urodzeniu dziecka?”

    Napewno znaczaco , oszczedzanie i rozsadne zakupy to priorytet. W dzisiejszych czasach liczymy sie z kazdym groszem, myslac rowniez o zdrowej przyszlosci dzieci. Kwestie ubezpieczen weszly napewno na wyzszy stopien, wazne jest by moc w kazdym przypadku liczyc na pomoc . Nauczylismy sie wykorzystac wszystko wielokrotnie i do konca , tak aby nic sie nie zmarnowalo , dzieciom wszystko w granicach rozsadku a nam tyle co potrzeba , my juz swoje dziecinstwo przezylismy;)

  69. moje spojrzenie na tą kwestie jest jedno oszczędzanie i wiekszosc kasy na dzieci jest wykorzystywana(najwaznejsze sa one wiec to normalne)i to jest jedyne co sie zmieniło po ich urodzeniu w tym temacie 🙂

  70. Jak się zmieniło moje postrzeganie na finanse? Jeśli chodzi o wydatki na dzieci to nie oszczędzam- wolę zapłacić więcej za dobry produkt, niż kupić jakąś podróbę za kilka złotych, która po pierwszym użyciu będzie nadawała się do kosza. Ktoś powiedział „Nie stać mnie na tanie rzeczy”. Jeśli chodzi o mnie, to no cóż… skończyły się rajdy po sklepach, kiedy to potrafiłam wydać 1000 zł jednego dnia…

  71. Życie po urodzeniu to BOMBA.Uzbrojona.Czas detonacji nieznany.Wszelkie zabezpieczenia mile widziane bo szybciej w totka można trafić niż zgadnąć kiedy wyskoczy całkiem niewinna choroba z zupełnie pokaźnym rachunkiem w aptece.Albo spodnie się podrą.Albo palec wyskoczy z buta.Bo za mały.But,nie palec.Myślę o przyszłości.Żeby była możliwie bezpieczna,gotowa na niespodzianki.Także finansowe.Żyję jak wcześniej,wesoło,spontanicznie.Ale mam plan B.B jak bezpieczniej.

  72. Finanse, niegdyś moje finanse na zabawę, kosmetyki czy modne ubrania, dziś to obopólny fundusz rodzinnej realizacji. Jako kobieta staram się planować rodzinne wydatki i tworzę taki sobie bilans często zysków a i strat. Spoglądam w przyszłość, staram się odłożyć choć trochę na „czarną godzinę” , bo życie przynosi niespodzianki. W naszych finansach są potrzeby niższego oraz wyższego rzędu i miejsce znajdzie się na lokatę czy rodzinne ubezpieczenie. Pragnę spać spokojnie i nieobce mi dobro mej rodziny…

  73. Pomimo tego, że z wykształcenia jestem ekonomistką, mam niemałe problemy z zachowaniem równowagi bilansowej w rodzinnych finansach. Dziecko, choć kochane i wyczekiwane zmienia nieco pogląd na sprawy finansowe oraz życiowe. Zamiast nowej sukienki, pędzę i to z uśmiechem w poszukiwaniu tenisówek z Autek. Żyć w chwilą, chwilą zyć no cóż było minęło, dziś planowanie, konto co podobno oszczędza. Harmonogram wyjazdu nad morze, plan wycieczki do zoo czy 2 zł w kieszeni na ulubiony soczek. Wszystko musi grać niczym z Monopoly…

  74. Przede wszystkin, piszę tego posta na ostatnią chwilę bo czasu ciągle mi brakuje. Moje życie po narodzinach dziecka. Pierwsze chwile do lekkich nie należały, mąż rozchorował się do tego stopnia, że pierwszy tydzień po narodzinach Synka spędził w łóżku u swoich rodziców, z wysoką gorączką. A my zostaliśmy w domu, z moimi. I.. no właśnie. To najważniejsza zmiana w moim życiu, naszym życiu! Najważniejsza stała się MOJA rodzina. Mój mąż i dziecko, dla nich chcę żyć i o nich się troszczyć. To mój priorytet. Czasami, gdy przychodzi załamanie, dołek.. powtarzam mężowi, że gdyby mi się coś stało to musi znaleźć wspaniałą mamę i żonę dla nich 🙂 finanse, cóż.. zawsze staramy się mieć coś odłożone w razie ‚w’, nigd nie wiadomo czy nie wyskoczy jakaś choroba, wyjazd, promocja na ubranka 😉 jak mam ‚wolną’ kwotę, to pierwsza myśl: ‚ co potrzebuje synek?’ Wszystko uzależnione jest od jego potrzeb, jeśli choruje idziemy do dobrego lekarza, kupujemy dodatkowe szczepionki (na to MUSZĄ znalezc sie pieniadze, choc nie zawsze jest to proste), najważniejsze by miał to na co ma ochotę do zjedzenia, żeby dostał jakąś wybraną zabawkę, czy był dobrze ubrany. dopiero później mąż i ja 🙂 i w sumie dobrze nam z tym, bo bez niego nic by nie miało sensu 🙂 i byłoby nudno. teraz, gdy czasem mam meeega lenia, nie ma siedzenia i nic nierobienia! trzeba wstać bo Mały człowiek czegoś potrzebuje! I Drugi już w drodze! Bo to DZIECI i RODZINA nadają sens życiu 🙂

  75. Zawsze byłam osobą oszczędną, planującą wszystkie wydatki z ołówkiem w ręku. Urodzenie się dziecka niczego w tej kwestii nie zmieniło. Może tylko to, że zeszyt i długopis zamieniłam na plik Excela, w którym rozpisuję miesięczne plany i skrzętnie się ich trzymam.

  76. Trzy tygodnie temu urodziłam 3 dziecko. Zanim dzieci przyszły na świat,byłam niezadowoloną z siebie studentką, z pozoru uśmiechniętą i towarzyską, a naprawdę pełną lęku przed życiem i ludźmi.Minęło 7 lat, a ja stałam się zupełnie inną osobą i fajną mamą dla dzieci. Zaczęłam o siebie dbać (dawniej uważałam, że nic się nie da zrobić, zawsze źle wyglądam)- nawet mój 20-miesięczny synek wie, że zanim wyjdziemy, mama się robi makijaż. Przestałam bać się wyzwań, które stawia życie, w tym także tych finansowych. Z każdym rokiem więcej wiemy z mężem o finansach i nauczyliśmy się racjonalnie wykorzystywać pieniądze. Znamy swoje słabe i mocne strony w kwestii gotówki:) Na pytanie córki: „Mamusiu, zobacz, jaki ładny dom, chyba ktoś bogaty go zbudował, prawda? A my jesteśmy tak średnio bogaci, co?” odpowiadam, że tak, sami tak wybraliśmy, żeby być „średnio bogatymi” i zamiast dużo pracować, pracujemy mniej, ale za to spędzamy dużo czasu z naszymi dzieciakami:)

  77. chyba pęknę ze śmiechu:)_ spędziłam wieczór pisząc komentarz na konkurs sprzed roku:):):):):):)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz