Szczyt precyzji

Córki żądają kolorowanek. Drukuję więc im księżniczki, one kolorują, a potem muszę im je wycinać. Dzisiaj rano jednak nie byłam w stanie podnieść się z łóżka ze względu na ból głowy, więc za wycinanie wzięła się Córka Pierwsza.

– Daj swoją księżniczkę, wytnę ci – powiedziała do CD. Po kilku minutach słyszę:

– Hmm wycięłam, ale jedna noga jej została… Mogę ci wyciąć tę drugą nogę też, jak chcesz…

Na szczęście Córki Drugiej jedna osobna noga księżniczki nie interesowała.

 

A wczoraj CP wrzucała gumę do śmietnika.

– Oj, nie trafiłam.

Guma została na podłodze, bo Córka nie wpadła na to, by wrzucić jeszcze raz z większą precyzją…


6 thoughts on “Szczyt precyzji”

  1. I tak nie jest źle, bo kierunek jest właściwy. Nie zliczę ile razy ja znajdowałam gumy do żucia, tudzież inne resztki w takim oddaleniu od śmietnika, że nawet z dużą dozą dobrej woli, brakiem precyzji nie mogłabym tego wytłumaczyć…

    1. Akurat byli u mnie panowie z serwisu Boscha i montowali mi pralkę nieopodal kibelka. Od razu zastrzegli, że pralka, która stoi w tym miejscu narażona jest na rdzewienie panela zwłaszcza, gdy w mieszkaniu są mężczyźni :>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz