Jak zmarnować ciszę?

Jak zmarnować ciszę?

Od rana mnie denerwowały. Dokładnie od 6 rano, kiedy to Córka Pierwsza weszła po cichutku, a jakże, do mojej sypialni i równie po cichutku spytała, czy może oglądać bajki na komórce. Skonfiskowałam więc komórkę i powiedziałam jej, co o niej myślę. A nie były to myśli pełne ciepła i radości.

Jeszcze przed śniadaniem i z góry uprzedziłam, że mają mnie dzisiaj nie wkurzać, bo ja muszę sprzątnąć łazienkę, klatkę Biszkopta, ugotować obiad. I co najważniejsze muszę popracować, bo teksty leżą, temat beznadziejny, weny nie mam. A jeszcze one co chwilę się kłócą, czegoś chcą. Niech to szlag.

Potem pojechałam na zakupy. Chciałam do Krakowa, żeby poczekać aż na Kurdwanowie wybudują i otworzą nowego Lidla, ale ostatecznie komputerek w moim dupowozidełku poinformował, że na tym co ja mam w baku przejadę najwyżej 150 km. Odpuściłam. Godzina bez dzieci też jest OK, a wystarczy wolno przejechać 3,5 km w jedną stronę. Gdy wróciłam z teskacza były na podwórku. W ubraniu nawet i czapkach, co wskazywało na to, że babcia pomogła im się wydostać z domu. I właściwie były na tym podwórku przez większość dnia. O 17:00 bowiem Córka Pierwsza przywlokła do domu młodszą siostrę, dwie hulajnogi i oznajmiła, że mają dosyć.

– To teraz włącz nam bajkę – powiedziała. – W nagrodę, że cały dzień byłyśmy na podwórku i mogłaś pracować.

I jak ja mam im powiedzieć, że gdy biegały po ulicy z rowerami, żeby nie przeszkadzać w domu, ich matka zamiast pracować, obejrzała połowę pierwszego sezonu House of Cards?


19 thoughts on “Jak zmarnować ciszę?”