Niedzielna męka

Jemy kolację.

– CP pamiętasz, że dzisiaj myjemy włosy?

– Tak! Nie musisz mi co chwilę tego powtarzać!

– Oj, ja chcę tylko, żebyś się na to dobrze nastawiła.

– A co? Zegar jestem, żeby mnie nastawiać?

 

11 odpowiedzi na “Niedzielna męka”

  1. milena pisze:

    Uuuu. CP pojechala. A powiedzialas, jej po tym „Nie pyskuj dziecko” ? 😀

  2. kasia pisze:

    widzę, ze nie jestem osamotniona w dramacie mysia włosów 😀 miom, ze mam 31 lat chyba zawsze to bedzie dla mnie męczącą i cieżką koniecznością..P

  3. Elenka pisze:

    Wyszczekane to takie… Dobrze! Poradzi sobie w życiu, tylko Ty się musisz jeszcze trochu przemęczyć 😉

  4. pyskata i dobrze,w życiu sobie poradzi,nikt jej nie bedzie dyktował co ma robić 🙂
    poza Matką oczywiście 😛

  5. morska pisze:

    Charakterne dziewczę, nie da sobie w kaszę dmuchać, lubię takie;)

  6. Aniula pisze:

    Mistrzyni cietej riposty:D.Tez mam taka pyskata w domu,aktorka,dramat na zawolanie.najczesciej przed myciem glowy.

  7. No tak, ja też mam taki zegar, co to go muszę od soboty już nastawiać na niedzielne mycie głowy. A i tak zwykle kończy się sceną rodem z dramatu i czekam tylko, kiedy sąsiedzi policję od tych krzyków mojego „zegara” zawołają.
    Dziś jednak, chyba na fali dobrego majówkowego jeszcze nastroju – przeszło jakoś bez bólu 😉

  8. Rybakowa pisze:

    Twarda sztuka, nikt jej nie przegada. I dobrze da sobie Młoda radę w życiu !!!

  9. Mi pisze:

    A może zegar wybije godzinę mycia?

  10. Anka77 pisze:

    no i właśnie w takich sytuacjach cieszę się, że mam chłopca he he :)))) króciutko i na temat :o)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *