Zima dobija nawet twarde baby

Zima dobija nawet twarde baby

Zła na tego ojca moich dzieci koszmarnie jestem. Przepaskudnie. Świństw mi narobił w życiu strasznych. Ale wiem.. mógł gorsze. Mógł na przykład co weekend na ryby wychodzić. Albo pójść po papierosy i nigdy więcej się nie pojawić. Chociaż nie palił. Mógł na przykład być fanem Legii albo hodowli kaktusów. No ja wiem, że ludzi różne przykrości ze strony partnerów spotykają. Ale że mnie z małymi dziećmi tak zostawił i wyjechał, to ja mu nie daruję. No czasami sobie myślę „a pies go cmokał”. Przynajmniej skarpet mi nie rzuca, rachunków za niego nie płacę, a to proszek do prania, a to ciasteczka z tej zagranicy przywiezie. No ale kurde… żebym ja tak codziennie rano zimą musiała zakładać tym dwóm te rajstopy, getry, buty na rzepy, zamki, paski, sznurówki, kurtki, czapki, szaliki. To niesprawiedliwość wielka jest moim zdaniem.

Samotne matki mają prze….trudno mają no. W Polsce. Gdzie klimat taki, że bez kremu na paszczę ni rusz. I te dwie mi zostawił. Na trzecią zimę już.

Nie lubię go. Dzisiaj wybitnie.

.

.

.

.

.

.

PS. A jak śnieg spadnie, to niech on lepiej nawet nie dzwoni…..


20 thoughts on “Zima dobija nawet twarde baby”