Możecie mi oficjalnie zazdrościć

Możecie mi oficjalnie zazdrościć

Nie dość, że mam nowego chłopaka (i on o tym wie!), to jeszcze Dzień Kobiet obfitował w przeróżne prezenty. Na rozbieraną randkę. Bo pierwsze przyszły buty. Znaczy nie same, tylko listonosz przywiózł.

botki

Botki czerwone*. Idealne na rozbieraną randkę… Ponieważ niestety chodzić się w nich nie da. Niby wkładka na długość jest OK, ale rypią w palcach tak, że przy dłuższym chodzeniu krew by chlupała. Więc są na dojazd i do… natychmiastowego zrzucenia. Sprzedać się ich już raczej nie da, ale może jest szansa, że się rozejdą? Tylko to nie skaj, nie skóra, raczej grubszy, trochę ocieplany materiał….  Jakieś pomysły, jak z nimi żyć?

No i drugi prezent na rozbieraną randkę. A dokładniej do użycia przed…

IMG_1715

Depilator, który błyska po oczach. Znaczy błyska na te tam cebulki włosowe i je unieszkodliwia, więc odrastają znacznie wolniej. Testy od dzisiaj. Na pierwszy ogień pójdzie bikini. Kto chce relację live? Ręka do góry!** Na razie wypróbowałam na rękach i uznałam, że do dalszych zabiegów założę moje RyjBany, bo oślepnę.

Bardzo lubię 8 marca. Zawsze dzieje się coś fajnego.

Na przykład córki lizały jednego lizaka. Bo CP dostała w szkole od chłopaków, a CD nie. Jedna drugiej sprzedała próchnicę. Jakie to miłe <3

* Mi pasują do ramoneski. Jak się komuś nie podobają, to niech pamięta, że ja o modzie i stylu wiem tyle, ile Kaczyński o byciu internowanym.
** No chyba Was pogięło! Zdjęć też nie będzie.


39 thoughts on “Możecie mi oficjalnie zazdrościć”